Jasnogórski odpust



Sanktuarium Najświętszej Maryi Panny Częstochowskiej na Jasnej Górze otrzymało na stałe przywilej odpustu zupełnego, którego mogą w każdym czasie dostąpić pielgrzymi. 

Jak podkreśla w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” przeor Jasnej Góry o. Marian Waligóra OSPPE, ten wielki przywilej, który otrzymało nasze narodowe sanktuarium, to owoc wieloletnich starań Ojców Paulinów. – Konieczne było zebranie wielu dokumentów, także historycznych świadectw o roli Jasnej Góry w życiu pielgrzymów i całego Narodu – zwraca uwagę.

Przywilej odpustu zupełnego „in perpetuo” – mającego „wieczystą moc” – dotyczy wszystkich pielgrzymów przybywających do sanktuarium i ma na celu ich dobro duchowe. Watro podkreślić, że rocznie do sanktuarium przybywa ponad 4 miliony wiernych.

Aby dostąpić łaski jasnogórskiego odpustu zupełnego, trzeba spełnić tzw. zwykłe warunki, czyli być w stanie łaski uświęcającej, przyjąć Komunię św. i pomodlić się w intencjach Ojca Świętego. Każdy wierny powinien też wyrzec się jakiegokolwiek przywiązania do grzechu, nawet lekkiego. Do tych warunków należy dołączyć również nawiedzenie Jasnej Góry w formie pielgrzymki, a także modlitwę o wierność Polski jej chrześcijańskiemu powołaniu, o nowe powołania kapłańskie i zakonne oraz w intencji obrony instytucji rodziny.

Jak tłumaczy o. Waligóra, z daru odpustu zupełnego w wyjątkowych sytuacjach, np. choroby, podeszłego wieku lub z jakichś innych istotnych powodów, skorzystać mogą także osoby pozostające w swych miejscowościach i domach. – Wystarczy, że wyrażą pragnienie otrzymania odpustu, wypełnią warunki i modlić się będą przed jakimkolwiek obrazem Matki Bożej Jasnogórskiej – informuje przeor Jasnej Góry. I przypomina, że odpust to darowanie kar za grzechy, odpuszczonych już co do winy w sakramencie pokuty. Jest to uwolnienie od kary doczesnej na ziemi lub w czyśćcu.

Taki wielki przywilej dla naszego sanktuarium narodowego ma też wymiar ewangelizacyjny. Niestety, dziś dar odpustu został dziś nieco zapomniany i jest niedoceniany. Dlaczego? – Bo zmieniła się bardzo mentalność współczesnego pokolenia, w którym bierze górę symptom zeświecczenia, laicyzacji życia, i to od lat przedszkolnych – podkreśla w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” o. Szczepan Praśkiewicz, relator watykańskiej Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych. Zwraca uwagę, że przed tym przestrzegał już w latach siedemdziesiątych ubiegłego wieku Prymas Tysiąclecia ks. kard. Stefan Wyszyński, do którego beatyfikacji się przygotowujemy. – Ten symptom zeświecczenia objawia się właśnie w braku odniesień do nadprzyrodzoności, do wieczności, i koncentruje całą uwagę i zabieganie ludzi jedynie na doczesności, zachęca ich do owego „carpe diem” (używaj dnia), a odpusty, dotyczące właśnie wieczności, prawie nikogo nie obchodzą – ubolewa o. Praśkiewicz.

Dlatego taki przywilej, jaki na stałe otrzymała Jasna Góra, przypomina każdemu z nas o perspektywie wieczności. Niestety, takiej perspektyw czasem brakuje także ludziom wierzącym. – Tak głośno jest o koronawirusie, który powoduje śmierć, a nikt nie mówi np. o grzechu, który powoduje śmierć duszy! Zwłaszcza teraz, u progu Wielkiego Postu wypadałoby to podkreślić! Można spojrzeć na statystyki. Ile osób zmarło z powodu koronawirusa, a ile jest uśmiercanych przez eutanazję czy aborcję? A o tych pandemiach prawie nikt nie mówi – zwraca uwagę o. Praśkiewicz.

Sławomir Jagodziński
Nasz Dziennik


Komentarze :Dodaj komentarz
Brak komentarzy.
wszystkie komentarze
Odwiedzin :