175 rocznica wybuchu Powstania Listopadowego

W nocy 29 listopada 1830 roku 24 osobowa grupa żołnierzy z warszawskiej Szkoły Podchorążych Piechoty pod dowództwem podporucznika Piotra Wysockiego zaatakowała Belweder – kwaterę rosyjskiego głównodowodzącego wojskami Królestwa Polskiego, Wielkiego Księcia Konstantego. Pałac został opanowany, jednakże nie udała się próba schwytania Księcia gdyż w porę udało mu się uciec i przedostać do oddziałów rosyjskich. W tym samym czasie inna część spiskowców wraz z ludnością cywilną zaatakowała Arsenał, dzięki temu cywilna część ludności zdobyła broń, która przyczyniła się następnego dnia do opanowania stolicy. Tak rozpoczęło się powstanie narodowe zwane Powstaniem Listopadowym skierowanym przeciw zaborcy rosyjskiemu. Warszawianka 1831 r. Oto dziś dzień krwi i chwały, Oby dniem wskrzeszenia był! W tęczę Franków orzeł biały Patrząc, lot swój w niebo wzbił. Słońcem Lipca podniecany Woła do nas z górnych stron: Powstań Polsko, krusz kajdany, Dziś twój tryumf albo zgon! Hej, kto Polak na bagnety! Żyj, swobodo, Polsko, żyj! Takim hasłem cnej podniety Trąbo nasza wrogom grzmij. Na koń, woła Kozak msciwy, Zbuntowany skarćmy lud, Bez Bałkanów są ich niwy, Pędem zgnieciem Lachów ród". Stój! Za Bałkan pierś ta stanie: Car wasz marzy płonny łup. Z wrogów naszych nie zostanie Na tej ziemi, chyba trup. Hej, kto Polak na bagnety... Droga Polsko! Dzieci twoje Dziś szczęśliwszych doszły chwil Niźli gdy ich sławne boje Wieńczył Kremlin, Tybr i Nil. Lat dwadzieścia nasze męże Los po obcych grobach siał, Dziś, o Matko, kto polęże, Na twym łonie będzie spał. Hej, kto Polak na bagnety!... Wstań Kościuszko, ugodź w serca Co litością mamić śmią, Znałże litość ów morderca Który Pragę zalał krwią. Niechaj krew tę, krwią dziś płaci, Niech nią zrosi grunt, zły gość. Laur męczeński naszych braci, Bujniej po niej będzie rość. Hej, kto Polak na bagnety... Tocz, Polaku, bój zacięty; Uledz musi dumny Car. Pokaż jemu pierścień święty, Nieulękłych Polek dar; Niech to godło ślubów drogich Wrogom naszym wróży grób. Niech krwią zlane, w bojach srogich, Nasz z wolnością świadczy ślub. Hej, kto Polak na bagnety... O Francuzi! Czyż bez ceny Rany nasze dla was są, Spod Marengo, Wagram, Jeny, Drezna, Lipska, Waterloo. Świat was zdradzał — my dotrwali: Śmierć czy tryumf, — my gdzie wy. Bracia! My wam krew dawali; Dziś — wy dla was nic — prócz łzy. Hej, kto Polak na bagnety... Wy przynajmniej, coście legli W obcych krajach, za kraj swój, Bracia nasi, z grobów zbiegli! Błogosławcie bratni bój. Lub zwyciężym — lub gotowi Z trupów naszych tamę wznieść, By krok spóźnić olbrzymowi Co chce światu pęta nieść. Hej, kto Polak na bagnety... Grzm[i]jcie bębny, ryczcie działa, Dalej! Dzieci w gęsty szyk; Wiedzie hufce Wolność, Chwała, Tryumf błyska w ostrzu pik. Leć, nasz orle, w górnym pędzie, Sławie, Polsce, światu służ! Kto przeżyje, wolnym będzie, Kto umiera, wolnym już! Hej, kto Polak na bagnety
Autor: wa
Komentarze :Dodaj komentarz
Brak komentarzy.
wszystkie komentarze
Odwiedzin :