
Podobnie jak niegdyś męczennicy musimy dziś być gotowi na przyjęcie cierpienia, nawet w postaci poważnych grzywn i kar więzienia. Nasza wolność religijna w Stanach Zjednoczonych jest poważnie zagrożona. W tym alarmującym tonie wypowiedział się w liście do wiernych diecezji Lincoln jej pasterz ks. bp Fabian Bruskewitz. I nie jest on jedynym duchownym, który dołączył do głosu ks. kard. Timothy´ego Dolana, przewodniczącego Episkopatu USA, wzywającego katolików do sprzeciwu wobec ogłoszonych 20 stycznia zapisów nowej ustawy o ubezpieczeniach zdrowotnych.
Chodzi o ustawę departamentu zdrowia, która począwszy od sierpnia bieżącego roku, nałoży na wszystkich pracodawców, w tym także na instytucje katolickie, takie jak szkoły, szpitale, organizacje pomocowe, obowiązek zapewnienia swoim pracownikom ubezpieczenia refundującego antykoncepcję, środki wczesnoporonne i sterylizację. Kościół katolicki w USA nie kryje oburzenia, ponieważ zapisy te łamią konstytucyjne prawo do poszanowania wolności sumienia. - Rząd nie może zmuszać Amerykanów, by postępowali tak, jakby ciąża była chorobą, której należy za wszelką cenę zapobiegać - podkreślił z mocą ks. kard. Dolan.
Na stronie internetowej Episkopatu USA można znaleźć całą listę biskupów, osób duchownych i świeckich, katolickich organizacji, a nawet wspólnot protestanckich, które nie zgadzają się na bezprecedensowe, totalitarne działania administracji Baracka Obamy. Biskupi wydają odezwy, piszą listy do wiernych, publikują artykuły w gazetach, występują w lokalnych wiadomościach. "Kościół będzie walczył o zmianę tej ustawy wszystkimi środkami, jakimi dysponujemy. To nasz obowiązek" - napisał ks. abp Wilton Gregory z Atlanty. "Niech wszyscy katolicy podejmą modlitwę i pokutę, by ta kwestia znalazła rozwiązanie. Wszyscy powinni skontaktować się ze swoimi przedstawicielami, na których głosowali, by zaprotestować przeciwko temu skandalowi" - wezwał ks. bp Bruskewitz. - To nic innego, jak bezpośredni atak na prawo do wolności wyznania i pogwałcenie pierwszej poprawki do Konstytucji Stanów Zjednoczonych - powiedziała s. Jane Marie Klein, przewodnicząca rady Franciscan Alliance, organizacji zrzeszającej 13 katolickich szpitali.
Co prawda ustawa przewiduje pewien wyjątek, ale obejmuje on tak wąski zakres, że "nawet Jezus i Jego uczniowie nie spełniliby jego kryterium". Chodzi mianowicie o instytucje, których podstawowym celem jest przekaz wiary i które służą jedynie wyznawcom religii reprezentowanej przez te organizacje. Gdyby ośrodki katolickie chciały się temu podporządkować, to szkoły musiałyby odmówić przyjęć niekatolikom, ośrodki pomocowe odprawiałyby z niczym potrzebujących ze względu na odmienne wyznanie, a szpitale zamykałyby drzwi przed tymi, którzy są daleko od Chrystusa. - Kiedy ludzie w potrzebie przychodzą do katolickich instytucji, służymy im. Służymy, patrząc na potrzeby, a nie na wyznanie. Nowy zapis ustawy chce odwrócić ten porządek (...), depcząc Chrystusowy nakaz [miłości bliźniego - przyp. red.]" - napisał ks. bp William Lori, przewodniczący komisji Episkopatu USA ds. wolności religijnej.
Katolickie szkoły w USA kształcą ponad 300 tys. uczniów niekatolików, a ponad 40 proc. z niemal milionowej rzeszy studentów pobierających naukę w katolickich kolegiach i uniwersytetach to niekatolicy. Gdy chodzi o szpitale, korzysta z nich co 6. mieszkaniec Ameryki. Jak przypomniał ks. bp Lori, tylko w ubiegłym roku katolicka organizacja pomocowa Catholic Charities udzieliła wsparcia ponad 10 milionom potrzebujących - bez pytania ich o świadectwo chrztu. Jeżeli zapisy nie zostaną zmienione, a katolickie instytucje nadal będą spełniać swoje posłannictwo wśród niekatolików, to zostaną obciążone poważnymi grzywnami. Jeśli natomiast zdecydują się na ograniczenie posługi do katolików, wówczas zaprzeczą swojemu posłannictwu. Z tego powodu biskupi apelują, by ludzie nie pozostawali bierni i oprócz modlitwy podejmowali konkretne działania. Zachęcają też do podpisywania protestu przeciwko nowej ustawie.
Anna Bałaban
Nasz Dziennik
| |||||||||||