Strona główna -> Świadectwa -> To Maryja nas prowadzi

Mam19 lat. Od października mam zamiar podjąć studia na Wyższej Szkole Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu. Pisząc o swoim doświadczeniu związanym z Radiem Maryja i Telewizją Trwam nie mogę nie wspomnieć chwil, gdy to Radio pojawiło się w naszym domu po raz pierwszy. Było to ok. 8 lat temu. Zaczęło się od mojego Taty, który jako pierwszy rozpoczął działalność związaną z rozgłośnią. Gdy zaczął słuchać, mimowolnie chyba Radio Maryja zagościło wtedy w naszym domu na dobre. I tak już zostało do dzisiaj :) Teraz wiem, że to nie był przypadek...

Stało się to niedługo po pożarze w małym zakładzie elektronicznym Taty, który pochłonął znaczny dorobek jego dotychczasowej pracy. Wydawało się to ogromną tragedią, jednak z perspektywy czasu mogę powiedzieć, że miało to wszystko swój głębszy sens. Wydaje mi się, że Pan Bóg wyciągnął z tej całej ciężkiej sytuacji ogromne dobro.

Od tamtych chwil sprzed 8 lat, dojrzewając duchowo w atmosferze Bożej Miłości, tworzonej także za pośrednictwem Radia, w miarę upływu czasu, coraz bardziej i z większym zainteresowaniem zaczynałam przysłuchiwać się audycjom słuchanym przez moich rodziców.

Kiedy Tata postanowił podjąć studia podyplomowe z dziennikarstwa na WSKSiM, nie był dla nas jeszcze zupełnie klarowny sens jego decyzji. Znając jednak jego patriotyzm i podejście do wielu spraw wiedzieliśmy, że decyzja ta wynikała naprawdę z potrzeby serca. Jak się później okazało, jej sens był bardzo znaczący. Wiem, że cały czas prowadziła nas Maryja. Piszę - NAS, bo to, że Tata zaangażował się po studiach w działalność przy Radiu i Telewizji, spowodowało, iż atmosfera tej działalności przeniknęła jeszcze bardziej do naszego domu i jakby jeszcze ściślej związała nas z całym tym Dziełem ewangelizacyjnym.

Wzrastając w duchu tego Dzieła, doświadczyłam nieskończenie wiele Bożych Łask. Nie tylko ja, ale myślę, że cała nasza rodzina. W WSKSiM Tata poznał dziewczynę - jak się okazało - córkę duchową księdza Witolda, autora książki, w której napisaniu pomogły mu także audycje RM. Były one niejako potwierdzeniem wcześniejszych duchowych wniosków księdza. Mogę powiedzieć, że to pośrednio dzięki RM kapłan ten jest dziś też moim Ojcem Duchowym, co jeszcze bardziej wiąże mnie z tą rozgłośnią.

Duże zaangażowanie mojego Taty na rzecz zwłaszcza Telewizji, ale i Radia, to dla mnie wielkie świadectwo. To dzięki niemu sama miałam możliwość takiej pomocy - przy realizacji programów, reportaży, robieniu sond ulicznych, przeprowadzaniu wywiadów. W ten sposób miałam okazję poznać wielu wspaniałych ludzi, duchownych i świeckich, ludzi niezwykle mądrych, światłych i szlachetnych. Dzięki warsztatom w Toruniu poznałam także wspaniałe osoby w moim wieku, studentów, także pełnych zapału i entuzjazmu współpracy z tym wielkim Bożym Dziełem.

Nigdy chyba też nie zapomnę dnia, gdy pierwszy raz uczestniczyłam w Pielgrzymce słuchaczy RM na Jasną Górę. Te wielkie tłumy ludzi tak bardzo spragnionych Słowa Bożego, zjednoczonych w imię Chrystusa były dla mnie kolejnym świadectwem utwierdzającym w słuszności i wadze istnienia i rozwijania się RM i Telewizji. Świadectwem bardzo poruszającym. Było to podczas wakacji z młodzieżą polonijną, organizowanych poprzez Radio Maryja w WSKSiM. Obecność tak wielu wartościowych młodych ludzi z USA, Niemiec, Szwecji czy Wielkiej Brytanii, była dla mnie dowodem na to, iż rozgłośnie te (myślę też o Telewizji) wspaniale jednoczą Polaków rozsianych po całym świecie.

Działalność przy TV Trwam daje mi możliwość wspaniałego doświadczenia, dzięki któremu poznałam, jak wielką wartość ma społeczna praca, jak wiele człowiekowi daje, sama także wiele się nauczyłam. Wystarczy chcieć coś zrobić, otworzyć swoje serce. Nawet, jeśli nie ma się bezpośredniej możliwości tej czynnej pomocy, to wydaje mi się, że zaangażowaniem czy współpracą z RM czy TV można nazwać także, a może przede wszystkim, modlitwę. Jest to pomoc realna i skuteczna, bo przecież to dzięki niej, jak zauważyło już wielu ludzi, te piękne dzieła ewangelizacyjne istnieją nadal i rozwijają się, pomimo tak licznych ataków. W świetle takiej sytuacji przypominają mi się słowa, których potwierdzenie niedawno usłyszałam od Ojca Krąpca z KUL-u: Tam, gdzie dzieje się jakiekolwiek dobro, oczywiste jest, że są przeszkody ze strony złego. Wracając do modlitwy... sam Papież Jan Paweł II mówił , że „Panu Bogu dziękuje codziennie za to, że jest w Polsce takie radio i że się nazywa Radio Maryja.” To, że mogę choć w minimalnym stopniu przyczynić się do tworzenia tego Dzieła, daje mi dużą radość.

Audycje rozbrzmiewające na antenie Radia są obfite w treści bardzo wzbogacające człowieka. Radio Maryja kieruje serce i myśli w stronę Boga, to świadomość Bożej Obecności staje się tam głównym odniesieniem, na każdej płaszczyźnie codziennego życia. Sama bardzo odczułam tę ewangelizacyjną rolę rozgłośni, która miała według mnie, i ma nadal, spory wpływ na rozwój mojej duchowości. A przecież ilu słuchaczy daje świadectwa całkowitego nawrócenia właśnie za pośrednictwem Radia Maryja!

Bliskość Pana Boga objawia się także poprzez tak bliską obecność innych ludzi, żywą rozmowę na antenie Radia, poczucie niesamowitej jedności z tym drugim, często będącym w potrzebie lub dającym pocieszenie człowiekiem. Z człowiekiem, który tak jak ja chce patrzeć na świat w Bożych kategoriach. Podobnie jest z Telewizją. Taka żywa rozmowa to także, a raczej przede wszystkim, modlitwa. Niewątpliwie rozgłośnie te pomagają w pogłębieniu relacji z Panem Bogiem. Sama tego doświadczyłam, zwłaszcza w ostatnim czasie. Bo muszę przyznać, że początku modlitwa w Radiu była dla mnie czymś zupełnie obcym, czymś najmniej pociągającym, nawet gdy z zainteresowaniem słuchałam już innych programów.

Z czasem jednak Łaska Boża sprawiła, że i na to najważniejsze potrafiłam się w końcu otworzyć. Wszystko wzrosło do tego stopnia, że w czasie ostatniego roku, wspólnie z Radiem, nauczyliśmy się odmawiać Różaniec także całą rodziną. Bardzo dużo dają mi audycje dla młodych, prowadzone w duchu takiej radości, ciepła i entuzjazmu.. także przez samych młodych:) Zdarza się, że jeśli czasem nie ciałem, to na pewno duchem:).

Dzięki Radiu Maryja i powstałej przy Nim TV w domu łatwiej o atmosferę spokoju, wyciszenia, w przeciwieństwie do wielu innych mediów, które wprowadzają duży mętlik i chaos. Wartościowe i mądre audycje bardzo wzbogacają i uczą. Płynąca z nich głębia Bożej Prawdy daje wiele do myślenia, pomaga w wielu życiowych sytuacjach, a czasem staje się nieodłącznym ratunkiem w codziennym życiu .

Przykładem niech będzie świadectwo starszej pani, którą spotkałam w Częstochowie po przebyciu pieszej Pielgrzymki na Jasną Górę. Podczas posiłku w restauracji zauważyłam bardzo skuloną kobietę. Moją uwagę zwróciły jej chore i niezdolne do normalnego funkcjonowania palce. Właściwie cała była sparaliżowana jakąś nieznaną mi chorobą. Gdy pani ta zaczęła z wielkim trudem szukać czegoś w torbie i kieszeniach, delikatnie zaoferowałam swoją pomoc. Ta, z nie mniejszym wysiłkiem unosząc wzrok w moją stronę, grzecznie podziękowała (jak się okazało szukała numerku do okazania w recepcji hotelu). Po krótkiej wymianie zdań, gdy na jej pytanie, odpowiedziałam, że mam zamiar studiować na WSKSiM, kobieta, jakby bardziej już otwarta, zaczęła mówić o Radiu Maryja. Wyznała, że jest dla niej czymś niezwykle cennym. Wypełnia jej ciężkie, naznaczone chorobą i „samotnością” życie (a jej uśmiech był taki ciepły i radosny...). Tak jak moja Mama, porównała Radio do drugich studiów. Z pewnością to studia o życiu. Usłyszałam także słowa, że nie przyznaje się ona wszystkim, że jest słuchaczką RM w obawie przed złą reakcją. Odpowiedziałam, że o tym trzeba właśnie głośno mówić, przecież nie ma się czego wstydzić! Smutne tylko, do czego ta powszechna propaganda i ataki na Radio i Telewizję mogą doprowadzić. I to niby w imię złudnej tolerancji.. Tolerancji dla wybranych... Konfrontując z faktami tak wiele oszczerstw, jakie daje się dziś słyszeć na temat RM, łatwo można dostrzec w nich fałsz i zakłamanie.

Świadectwa takich ludzi, jak ta starsza pani, a może przede wszystkim ludzi takich jak ja - młodych (których wbrew opinii jest bardzo dużo) - dodają mi odwagi i utwierdzają w przekonaniu i zapale do działania. W tym, aby od siebie wymagać, aby iść pod prąd, robić coś w imię budowy prawdziwej „cywilizacji miłości na miarę trzeciego tysiąclecia”.

Kasia

Komentarze :Dodaj komentarz
Brak komentarzy.
wszystkie komentarze
Odwiedzin :