Strona główna -> Świadectwa -> Refleksje po pielgrzymce (I)

Refleksje po Pielgrzymce

Piękny był dzień, w którym odwiedził Kraków Ojciec Święty Benedykt XVI. To była Niedziela. Święto Wniebowstąpienia Pana Jezusa. Dawno nie widziałam tylu ludzi. Takich tłumów śpieszących na spotkanie z Namiestnikiem naszego Pana. Tak dużego entuzjazmu, takiej radości. Radości szczególnej, bo z przybycia Kogoś, kto sam tę radość także niesie. Niesamowite. Radość płynącą z Miłości.Z Miłości, która jest nieskończona. On przybył do nas właśnie, aby tę Miłość głosić. Miłość jedyną, prawdziwą.Miłość w Jezusie Chrystusie.Wiara pozwala się na tę Miłość otworzyć, dlatego hasło pielgrzymki:

TRWAJCIE MOCNI W WIERZE

Jakże cudownie, gdy w sercu można odpowiedzieć- Tak, trwam. Trwam mocno w wierze.I jestem szczęśliwa. Ale...”gdyby wiara (...) była jak ziarno gorczycy”.A więc to nie takie proste. Muszę tę wiarę pogłębiać, pielęgnować. Będę się modlić- trwać mocno w modlitwie. Wtedy dopiero będę mogła odpowiedzieć na prośbę Papieża-„Trwajcie mocni w wierze”. Innego źródła tej mocy nie ma.Tak ważne , by o tym pamiętać. By nie zawieść Tego, który jako Następca Świętego Piotra przybył do nas i otrzymał obietnicę. Bo jakże inaczej można nazwać ten cały okazany entuzjazm, tę radość, te wszystkie śpiewy, oklaski, uśmiechy, pozdrowienia. Jakże inaczej, jak nie obietnicą, którą trzeba wypełnić. Wypełniać nieustannie, powtarzając za Janem Pawłem II :

„Nie ma Miłości bez odpowiedzialności”.

Odpowiedzialności także za słowa. Za daną Papieżowi nadzieję. Nadzieję, którą dostrzegł w nas, Polakach. Narodzie tak wspaniałym, ale czasem i tak zapominalskim...

Dlatego nie zawiedźmy. Trwajmy. Trwajmy z całych sił. By nie zatracić tego, co już otrzymaliśmy. To było tak wielkie dla nas wyróżnienie. Przecież to sam Chrystus w Osobie Papieża przyszedł do nas i zaprosił. Trzeba nam teraz na to zaproszenie, na tę prośbę odpowiedzieć. Słowa już były. Teraz czyn. Czuwajmy razem z Panem Jezusem obecnym w Eucharystii.

Czuwajmy, aby wiara nasza nie zagasła. Abyśmy zawsze pamiętali te słowa śpiewane wtedy na Błoniach. Tak piękne i prawdziwe:

„...BÓG JEST MIŁOŚCIĄ. DEUS CARITAS EST.”

A przecież my zostaliśmy do Miłości powołani. Trzeba nam teraz na to powołania odpowiedzieć


Kasia

Komentarze :Dodaj komentarz
Brak komentarzy.
wszystkie komentarze
Odwiedzin :