Strona główna -> Świadectwa -> Dróżki różańcowe

“Przyszliśmy do Ciebie, Matko, z wszystkich krain naszej ziemi...”

Jest taki zakątek na Podkarpaciu, gdzie człowiek stąpając po ziemi, dotyka Nieba. To wzgórze, na którym znajdują się Dróżki – stacje pasyjno-różańcowe – przy klasztorze oo. Dominikanów w Borku Starym koło Rzeszowa. Na czym polega urok i świętość tego miejsca?
Wystarczy stanąć przy pierwszej kapliczce, skupić się, skierować wszystkie swoje myśli ku Maryi. Nieważne, ile zmartwień mamy w sercu, oddajemy je wszystkie naszej Niebieskiej Mamie. A jak to zrobić? Trzeba otworzyć swoje serce, odmawiać “Zdrowaś Maryjo” tak, jakbyśmy NAPRAWDĘ zwracali się do Maryi, a bezmyślnie czy na pokaz „klepali” pacierze. Otworzyć serce to znaczy, że mimo jakiegoś cierpienia (fizycznego, duchowego) my z ufnością zwracamy się do Matki Bożej i wiemy, że Ona rzeczywiście wysłuchuje naszych próśb – tych, które są zgodne z Wolą Boga. Do tego trzeba ŻYWEJ WIARY, bo podczas naszej modlitwy Maryja jest naprawdę BLISKO i słucha, kiedy Jej dzieci z ufnością zwracają się do Niej we wszystkich trudnościach.
Ktoś powie: “No dobrze, ale ja mogę odmawiać różaniec w domu, Maryja wszędzie jest ta sama”. Zgadza się, Maryja wszędzie jest ta sama, ale różne są miejsca, w których można się bardziej lub mniej skupić na modlitwie. A te miejsca wybiera sobie sama Matka Boża, np. Medjugorie. Na Dróżkach niebo – to astronomiczne i Boże – jest tak blisko! Przepiękne krajobrazy, szum drzew, śpiew ptaków – to wszystko bardzo pomaga odczuć Bożą Obecność. Biorąc udział w tej modlitwie, zapomina się o problemach i trudnościach. Maryja je zabiera i zwraca “słodszymi” do zniesienia, mniej ciążącymi.
Jak bardzo modlitwa na Dróżkach pomaga znosić ciężary codziennego życia, niech świadczy to, że biorą w niej udział także osoby w starszym wieku, które pomimo fizycznych trudności, może niejednokrotnie pokonując ból, zwracają się o pomoc do Najlepszej Matki. Na tej szczególnej modlitwie można spotkać profesorów wyższych uczelni, nauczycieli, posłów, sportowców, młodzież skupioną w Stowarzyszeniu Pokolenie Jana Pawła II Wielkiego i Zwykłych-Niezwykłych ludzi, którzy zjeżdżają tu na modlitwę z całej okolicy, a nawet z Lublina i z Warszawy. Czy to nie świadczy o tym, że modlitwa na Dróżkach jest wyjątkowa?
Kto choć raz, ze szczerą intencją i pełną ufnością, przejdzie przez Dróżki z różańcem w ręku i modlitwą w sercu, ten będzie tu chciał wrócić. Bo to miejsce wybrała sobie Maryja – jest tu klasztor z ukoronowanym obrazem Madonny, źródełko Cudownej Wody...
Na Dróżkach czas się zatrzymuje. Człowiek nie liczy minut do końca modlitwy, ale się w niej “zatapia”, tak, jakby nie było nic ważniejszego w Tej chwili, tylko to, że można ROZMAWIAĆ z Maryją, Matką samego Boga.
Tu nie ma udawanej pobożności. Tu każdy przychodzi jak do Mamy po słowa pocieszenia, by Ona sama mogła obetrzeć łzy zniechęcenia, bezsilności, rozczarowania, smutku. Trzeba jednak wiary, że Ta modlitwa przywróci nam nadzieję, że nasze cierpienie (może brak pracy, choroba, kłótliwi sąsiedzi, niezrozumienie otoczenia) ma Boży sens.
Po zakończeniu modlitwy różańcowej na Dróżkach twarze i serca modlących się ulegają zmianie: bije z nich radość - radość spotkania z Najlepszą Matką. Modlitwa w intencjach Matki Bożej, czyli według Jej woli i woli Boga, jest podobna do modlitwy Jezusa: “Ojcze, nie to, co ja chcę, ale to, co Ty niech się stanie!”.
Wytrwała modlitwa wymaga od nas cierpliwości i przełamywania zniechęcenia. Maryja nas zawsze słucha. Ona przedstawia nasze prośby Swojemu Synowi. Rzućmy się więc w ramiona Matki Bożej z taką ufnością jak dzieci.

(ar)

Komentarze :Dodaj komentarz
Brak komentarzy.
wszystkie komentarze
Odwiedzin :