Strona główna -> Duchowość -> SERCE MASZ JEDNO


Miłość fizyczna ma wiele odmian. Seks jest bardzo szczególnym jej rodzajem, bo związanym z przekazem życia, ale miłość fizyczna w najszerszym tego słowa znaczeniu to każdy gest, spojrzenie, słowo powiedziane lub napisane, które buduje miłość między ludźmi.

Jezus dotykał ludzi. Mógł ich uzdrawiać i pocieszać na odległość, ale nie po to narodził się człowiekiem, by zachowywać taki dystans wobec ludzi. Jan Paweł II też nieustannie gładził ludzi po twarzach, głowach, przytulał.
Ludzie uśmiechają się do siebie, przemawiają ciepłym głosem, przytulają się, ściskają, całują dla wyrażenia wielu uczuć, którym wcale nie musi towarzyszyć pociąg seksualny. Kto w dzieciństwie nie był tak tulony i całowany, kto nie odebrał pierwszych lekcji miłości fizycznej, będzie później okaleczony. Będzie stronił od kontaktu fizycznego dla wyrażania dobrych uczuć. Miłość bojąca się fizycznego wyrazu jest smutna. Ale bywa, że większą wartość ma zaniechanie dotyku, powstrzymanie się od niego i to też jest przejaw największej miłości.

CZYTANIE Z OCZU

Kiedy udzielam ślubów, mówię do młodych: Stańcie do siebie twarzami, podajcie sobie ręce i powtarzajcie za mną słowa przysięgi małżeńskiej. I tu odkrycie: na 10 par, 7 nie patrzy sobie w oczy. Na mnie, na księdza, patrzą, chociaż nie mnie przysięgają, tylko sobie. Znajomy starszy ksiądz powiedział: “Nie dziw się, oni się pierwszy raz z tak bliska widzą, kiedy jest jasno, więc się czują nieswojo". Szkoda, bo narzeczeństwo jest po to, by nauczyć się patrzeć w oczy i czytać z oczu. Przychodzą tacy zakochani do kancelarii, więc pytam, czy się kochają. “Na zabój!" - mówią. “To niech się pan odwróci i powie, jaki kolor oczu ma pańska dziewczyna" - nakazuję. On na to: “Kolor oczu? Gośka, jaki ty masz kolor oczu?".

POKOCHAĆ KOMPLEKSY

Młodzi często chcą być szybko razem, natychmiast wziąć ślub. Nie chcą “tracić" czasu, by się lepiej poznać. A po ślubie żona mówi: “On w ogóle nie wie, co się we mnie dzieje". Ale i ona przed ślubem nie przyjrzała mu się dobrze, co lubi, z jakimi kumplami trzyma, jak reaguje na stres, jakie ma kompleksy, bo każdy facet jakieś ma. I czas narzeczeństwa jest po to, żeby nauczyć się tych kompleksów, pokochać je, umieć na nie zaradzić. Po to jest czas chodzenia ze sobą. I dlatego Kościół mówi: “Nie współżyjcie przed ślubem, bo seks was bardzo zaangażuje i przesłoni wszystko inne, co w małżeństwie okaże się ważne". Błogosławiony chłopak, który potrafi powiedzieć dziewczynie: “Nie spotkam się dzisiaj z tobą na osobności, bo mogę cię skrzywdzić. Ja jestem bystry, ja cię namówię na seks". Dziewczyno, jak to usłyszysz od chłopaka, to idź do kościoła, uklęknij i podziękuj za niego. Są tacy ludzie. Bo miłości trzeba się mozolnie uczyć. Co znaczy słowo “kocham", jeśli kogoś nie stać na wyrzeczenia dla dobra miłości?

PIĘĆ MINUT DLA BOGA

Poszedłem kiedyś po kolędzie do małżeństwa, które żyło ze sobą przez pół wieku. Pani domu poszła robić herbatę, a gospodarz do mnie w te słowa: “Proszę księdza, tak pięknej kobiety jak moja żona nie ma na całym świecie. Byłem kierowcą, jeździłem po Europie, ale drugiej takiej jak ona nie widziałem. Mówię: “Musieliście się niesamowicie dobrać, że tak się kochacie. - O, charaktery mamy paskudne - odpowiedział. - Tuż przed ślubem kłóciliśmy się potwornie. Dwa razy we mnie pierścionkiem zaręczynowym rzucała. I ktoś nam dał prezent ślubny - krucyfiks. Umówiliśmy się wtedy tak: kochanie, bierzemy ślub, ale codziennie wieczorem klękamy przed tym krzyżem na chwilę rozmowy z Bogiem. A jeśli się pokłócimy i któreś nie przyjdzie na modlitwę, to się przyznaje, że jest winne tej kłótni. I pokłóciliśmy się zaraz po ślubie, gdzie powiesić lustro. Ja mówię, że w przedpokoju, a żona, że w pokoju, bo jest śliczne. I mało brakowało, a lustro poleciałoby przez okno. Ale wieczorem idę na modlitwę. Żona uklękła z hukiem i klęczymy. Zaczynam: “Panie Boże, jak mi dajesz taką kobietę, to mi pomóż!". Ona mówi: “Wojska anielskie nie pokonają tego ciemnego umysłu!". Ksiądz nie uwierzy, ale myśmy kłócili się jeszcze przed krzyżem Pana Jezusa! A On do nas: “Dajcie już spokój, dzieci. I daliśmy" - skończył.
Jeśli małżonkowie postanowią uroczyście: codziennie wspólna chwila modlitwy, to szanse na przetrwanie małżeństwa wzrosną. Bo miłość to nie jest patrzenie się w siebie. Miłość to patrzenie w tym samym kierunku.

GOŚKA, CHODŹMY DO SPOWIEDZI

Wielu ludzi się boi małżeństwa, bo co czwarte małżeństwo w Polsce się rozpada. Jak sprawdzić, czy ma się szansę wytrwać? Są pewne próby charakteru, pewne znaki, które winny dawać do myślenia. Jeśli młodzi przed ślubem palną głupstwo i wylądują w łóżku, to czy on potem powie: “Gośka, świetna byłaś", czy “Chryste, co myśmy zrobili? Gośka, chodźmy do spowiedzi!". Jeśli ktoś się Boga nie boi, to małżeństwo będzie loterią. I druga zasada: zawsze doradzam dziewczynom, żeby zwróciły uwagę, jak chłopak mówi o swojej matce. Bo nieraz chłopak przyjdzie i rzuci: “Kochanie ty moje jedyne, jak dobrze cię widzieć! Ledwie dałem radę przyjść, bo moja głupia stara nie chciała mnie z domu wypuścić". To zły znak na przyszłość.

DŻENTELMEN I STARUSZKA

Znajoma dziewczyna opowiedziała mi swoją historię. Miała chłopaka, który się jej oświadczył. Ale ona ciągle nie wiedziała, co mu na to odpowiedzieć. Czuła, że za mało wie o swoich uczuciach i o nim. Kiedyś on odprowadzał ją na dworzec. Stali na peronie, rozmowa się nie kleiła. On wyczuł tę jej niepewność, więc powiedział, że nie chce jej ponaglać z odpowiedzią na oświadczyny. Kiedy ona myślała, co by mu odrzec, on nagle zniknął. Teraz ona tak ten moment wspomina: “Rozglądam się i widzę, że mój narzeczony na ruchomych schodach trzyma pod rękę jakąś babcię i zjeżdża z nią na dół. Okazało się, że gdy ze mną rozmawiał, to kątem oka zobaczył, że staruszka straciła równowagę. Nie zastanawiał się, że właśnie mówimy o oświadczynach, tylko podbiegł i ją złapał. Kiedy babcię odstawił, to ja już bez cienia wahania powiedziałam mu: “Będę twoją żoną. Kocham cię". Zrozumiałam, kim jest chłopak, który mi się oświadczył.
Nie mamy osobnego serca od seksu, serca od miłości do narzeczonej, serca od kochania matki, serca od współczucia dla obcej babci. Tym samym sercem modlimy się i oszukujemy, kochamy i nienawidzimy, pożądamy i się troszczymy. Bo serce mamy jedno.

ks. Piotr Pawlukiewicz
źródło: Dobry Magazyn nr 1 (23)/2006

Odwiedzin :