Strona główna -> Duchowość -> KLINIKA MIŁOSIERDZIA


Breloczki ze św. Faustyną, baloniki z podobizną Papieża, kopie obrazu „Jezu, ufam Tobie” w złoconych ramach. Jarmarczne Łagiewniki? Tak, ale pod tym blichtrem kryje się coś, czego nie są w stanie przesłonić stragany i handlarze cudownościami. Dowód? Pielgrzymi i to setki tysięcy. Także z tak egzotycznych miejsc jak Filipiny, Australia czy Japonia.

Piętnastoosobowa grupa z Japonii swoją podróż do Krakowa planowała od roku. Uzbrojeni w aparaty fotograficzne i cyfrowe kamery, Japończycy przylecieli do Polski tylko na cztery dni. Kiedy szukali przez Internet przewodnika, zaznaczyli, że zależy im na kimś, kto wie, jak dojechać z centrum Krakowa do Łagiewnik. – Odpowiedziałem na anons, ale bałem się, że nie będę odpowiedni. Drogę do Łagiewnik znam, ale o samym sanktuarium wiem jedynie, że związane jest z siostrą Faustyną – mówi Paweł Misiarz, krakowski przewodnik. – Japończycy zagięli mnie, bo o sanktuarium wiedzieli wszystko. Chcieli tylko zobaczyć je na własne oczy – dodaje.
I zobaczyli. Japończycy znaleźli się w niedzielę trzeciego kwietnia razem z ponad stu tysiącami pielgrzymów w łagiewnickiej bazylice. Nie


– Japończycy zagięli mnie, bo o sanktuarium wiedzieli wszystko. Chcieli tylko zobaczyć je na własne oczy – dodaje.


wyjęli jednak aparatów fotograficznych i kamer. Nie wypadało. Dzień wcześniej zmarł Jan Paweł II. Odszedł w wigilię święta Bożego Miłosierdzia. To właśnie Bożemu Miłosierdziu Papież powierzył świat trzy lata temu w Łagiewnikach.
Przykład bierzcie z Kuby
Po krakowskiej kurii do dziś krąży anegdota o tym, jak to Kubańczycy przyspieszyli prace nad budową nowej bazyliki w łagiewnickim sanktuarium. Ponoć metropolita krakowski kardynał Franciszek Macharski, po wizycie Papieża na Kubie, otrzymał telefon z Watykanu: „To na Kubie mają obraz „Jezu, ufam Tobie”, a w Krakowie nadal nie ma bazyliki Miłosierdzia Bożego?”.
A nowej bazyliki brakowało coraz bardziej. Mały kościołek, który do tej pory służył siostrom ze zgromadzenia Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia już nie wystarczał, by przyjmować tłumy pielgrzymów zafascynowanych świętą Faustyną i jej wizją.
Tej wizji uległ też Jan Paweł II. Jeszcze w czasie wojny. Podczas pielgrzymki w 2002 r. wspominał, że wstępował do zakonnej kaplicy na krótką modlitwę w drodze do pracy w Solvayu. I tak już zostało. Do Łagiewnik, jak sam przyznał, przychodził w trudnych chwilach najpierw kapłan Wojtyła, potem biskup Wojtyła, a wreszcie kardynał Wojtyła. Papieżowi zależało, by Łagiewniki stały się światowym centrum kultu Miłosierdzia Bożego. Dlatego najpierw beatyfikował, a w 2000 roku kanonizował siostrę Faustynę.
Dziś sanktuarium to nowa bazylika, w której zmieści się 5 tys. pielgrzymów, 24-godzinna adoracja Najświętszego Sakramentu, całodobowa spowiedź, także dla obcokrajowców. Ci zresztą chcą też mieć swój udział w rozbudowie Łagiewnik – jedną z podziemnych kaplic ufundowali Węgrzy (kaplica nosi nazwę Communio Sanctorum), kolejną chce sfinansować episkopat Włoch.

Dziewczyna od „Dzienniczka”
Bp Andras Veres, sekretarz węgierskiego episkopatu: – Nie pamiętam wśród Węgrów tak dużego poruszenia religijnego, jakie spowodował kult Miłosierdzia Bożego. Na naszą kaplicę w Łagiewnikach ogłosiliśmy


Nie ma chyba Węgra, który nie wiedziałby, kim była siostra Faustyna


narodową zbiórkę. Wystarczyło kilka tygodni i uzbieraliśmy 30 mln forintów – mówi. – Nie ma chyba Węgra, który nie wiedziałby, kim była siostra Faustyna – dodaje. Wiele w tym zasługi polskich misjonarzy, którzy wszędzie tam, gdzie pojadą, tłumaczą „Dzienniczek” Faustyny.
– To fascynująca lektura. Zostawia w człowieku ślad i daje pocieszenie. Mistycyzm zrozumiały dla wszystkich i kult, który trafia w swój czas. Niesamowite, że te słowa napisała prosta, wiejska dziewczyna – tłumaczy powodzenie „Dzienniczka” ks. Błażej Wielogórski.
Ta prosta wiejska dziewczyna była duszą mistyczną, wybraną przez Stwórcę do wypełnienia określonej misji: szerzenia na świecie kultu miłosierdzia. To na podstawie jej wizji namalowano słynny obraz „Jezu, ufam Tobie”, z promieniami wychodzącymi z serca Chrystusa.
Nic jednak nie zapowiadało, że Helenka Kowalska spod Łodzi (urodziła się 25 stycznia 1905 roku we wsi Głogowiec), prawie niepiśmienna (ukończyła zaledwie trzy klasy) zostanie mistyczką. Choć biografowie wspominają, że duże wrażenie wywarła na 9-letniej dziewczynce pierwsza komunia święta, to trudno mówić o mocnych podwalinach religijnej wiedzy. Faustynie (takie imię przybrała po wstąpieniu do zakonu) brak wykształcenia w niczym jednak nie przeszkodził. Wystarczyła jej żarliwość religijna, by opisywać spotkania z Chrystusem godne doktorów Kościoła.
– Tak to już jest, że często na swoich pośredników Bóg wybiera tych, którzy obiektywnie rzecz biorąc nie nadają się do tego – mówi ks. Wielogórski.

Cuda zwyczajne
Józef Kawalec pamięta Łagiewniki jeszcze sprzed pięćdziesięciu lat. – Mam dom w pobliżu sanktuarium. Jeszcze dziesięć lat temu takich tłumów tutaj nie było. A teraz proszę, Japończycy, Filipińczycy, Amerykanie. Kiedyś nawet była grupa w turbanach na głowie. Nie wiem, skąd przyjechali, ale wyglądali niesamowicie wśród polskich


Jeszcze dziesięć lat temu takich tłumów tutaj nie było. A teraz proszę, Japończycy, Filipińczycy, Amerykanie.


pielgrzymów – opowiada. Na pytanie, co przyciąga takie tłumy do Łagiewnik, ma jedną odpowiedź: „Cuda”.
Martyna ze Słowacji od trzech lat przyjeżdża do łagiewnickiego sanktuarium w niedzielę Bożego Miłosierdzia (pierwsza niedziela po Wielkanocy). Jej historia, dla jednych cudowna, dla innych zwyczajna, to opowieść, o tym, jaką siłę można czerpać z Łagiewnik. Martyna ma 36 lat. Pięć lat temu u jej męża zdiagnozowano stwardnienie rozsiane. – Wpadł w depresję. Nie chciał brać leków. Przestał zauważać mnie i dzieci. Byłam już zmęczona jego chorobą. Mama namówiła mnie na wyjazd do Łagiewnik. Jej parafia organizowała pielgrzymkę na niedzielę Bożego Miłosierdzia. To miał być wyjazd rekreacyjny. Już tutaj na miejscu zaczęłam się modlić. Nie była to żarliwa modlitwa. Raczej taki zakład: Jeśli mąż wyzdrowieje, będę tu wracać – opowiada. Z mężem Martyny jest raz lepiej, raz gorzej. Choroba postępuje. – Zrozumiałam jednak,
że cudem nie miało być wyzdrowienie męża, ale moja siła, by dalej walczyć o jego zdrowie. I tak się stało. Dlatego co roku wracam do Łagiewnik – mówi Martyna.
Terapia Miłosierdzia
Dwa dni przed śmiercią Papież pisze telegram do metropolity krakowskiego kard. Franciszka Macharskiego: „Zbliża się Niedziela Miłosierdzia Bożego. Z tej okazji pragnę przekazać moje serdeczne pozdrowienia wszystkim, którzy będą gromadzić się w krakowskim Sanktuarium w Łagiewnikach, aby wielbić Boga za Jego przebaczającą miłość. Pragnę ponownie zawierzyć tej miłości Kościół i świat, wszystkich ludzi na całym okręgu ziemi, a także siebie samego w mojej słabości. Cieszę się, że w tę niedzielę rozpocznie się w Sanktuarium wieczysta adoracja Najświętszego Sakramentu. Nic tak, jak eucharystyczna obecność Pana, nie uobecnia dzieła miłosierdzia, jakie dokonało się przez Krzyż i Zmartwychwstanie. Niech zatem ta obecność będzie dla wszystkich pielgrzymów źródłem mocy i nadziei. Wszystkim czcicielom Bożego Miłosierdzia z serca błogosławię: W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Jan Paweł II, Papież.”

Tych słów wysłuchało w święto Bożego Miłosierdzia ponad 150 tys. pielgrzymów. Choć w żałobie, wychodzili z bazyliki podniesieni na duchu. Ks. Janusz Wieczorek, który do Łagiewnik przyjechał z grupą pielgrzymów warszawskich, mówi: – Papież dał nam wyraźny znak, gdzie szukać pocieszenia. Boże Miłosierdzie to taka terapia dla współczesnego świata. Że owocuje, to widać po tym, co dzieje się po jego śmierci.
Ksiądz Wieczorek ma rację. Młodzi ludzie czuwający pod papieskim oknem przy Franciszkańskiej 3 w Krakowie przynieśli pod kurię transparent z napisem „Jezu, ufam Tobie”. Pytani o to, kim są, odpowiadają: – Jesteśmy kibicami Miłosierdzia Bożego.

Małgorzata Stasiek
źródło: Dobry Magazyn nr 3 (20)/2005

***

Bazylika Miłosierdzia Bożego ma dwa poziomy. Na górnym znajduje się kościół (ponad 2 tys. m2, 2 tys. miejsc siedzących i około 2,5 tys. stojących) oraz kaplica wieczystej adoracji. Z kościołem sąsiaduje sala duszpasterska na 240 osób. Poziom dolny przeznaczony jest na spotkania i modlitwy grup językowych.
 

Odwiedzin :