Niektórzy twierdzą, że modlitwa to coś bardzo łatwego. Zamknij oczy z wiarą, a zaczniesz się modlić, powiadają. Inni mówią, że modlitwa jest czymś szalenie trudnym: trzeba się jej ciągle uczyć, a i tak nigdy się jej nie nauczysz. Niesamowite jest to, że i jedni, i drudzy mają rację. Modlitwa jest łatwa i trudna jednocześnie.

Czy łatwo jest dziecku spotkać się z kochającym rodzicem? Myślę, że łatwo. A dziecku, które dorasta, czy łatwo się z nim spotkać? Myślę, że trudno. A czy łatwo dorosłemu spotkać się z kochającym rodzicem? Myślę, że to zależy od tego, jak udało mu się pokonać ten poprzedni etap. W przypadku modlitwy rodzicem jest Bóg Ojciec. Jego pragnieniem jest, aby jego dziecko mogło podejść do niego w każdej chwili. Kiedykolwiek zechce! Robi wszystko, aby stało się to jak najszybciej i było dla dziecka owocne. Nikt bardziej od Boga nie stara się, aby nasza modlitwa była głęboka i prawdziwa. To jest najwspanialsza informacja dla tych, którzy chcą się modlić.
Żyć z rozmachem
Zanim zaczniesz się modlić, uświadom sobie, że Bóg marzył o tej chwili od dnia, w którym Ty podniosłeś oczy ku niebu! Jezus naprawdę czekał na ten moment. Właśnie dlatego modlitwa jest łatwa – bo jest spełnieniem pragnień Boga. Ale modlitwa bywa też trudna. Trudności na modlitwie zawsze są po stronie człowieka. Zwykle w fazie chrześcijańskiego dzieciństwa (bezpośrednio po nawróceniu) trudności z modlitwą nie mamy. Nasze życie duchowe ma rozmach, który owocuje również łatwością spotykania Boga na modlitwie.
Dzieciństwo
Reaktywacja

Na szczęście nie jest tak, że chrześcijańskie dzieciństwo można mieć tylko raz w życiu. Mamy je zawsze, ilekroć przeżywamy nawrócenie. Dlatego błogosławieni ci, którzy uczestniczą w różnych rekolekcjach ze szczerym pragnieniem przemiany życia i myślenia. Nawet jeśli pozornie wszystko wydaje się być w porządku i nie ma się ochoty na kolejne zmiany (to pułapka wielu pobożnych ludzi). Ci, którzy pragną nowego nawrócenia, otwarci są również na przyjęcie nowej łatwości w modlitwie.
Na tej samej fali
Kiedy człowiek dorasta, zaczynają się problemy w komunikacji z rodzicem. W rodzinach z reguły trudności są po obu stronach. W modlitwie – po stronie dojrzewającego duchowo człowieka. Bo Bóg zawsze robi wszystko, aby z kształtującym się chrześcijaninem nadawać na tej samej fali. Zwykle chodzi o to, że nagle życie staje się dla nas bardziej atrakcyjne niż czas spędzany z kochającym Ojcem. Znamy to z doświadczenia: łatwiej być z kolegami, szaleć i czytać książki. Na wieczorną rozmowę z Ojcem, nie ma już sił. Albo w telewizji jest właśnie ciekawy film. To są zwykłe problemy dojrzewającego duchowo chrześcijanina.
Uniki i pragnienia
Aż pewnego dnia okazuje się, że Ojca okłamaliśmy. Innym razem, że On nas o coś prosił, a myśmy tego nie zrobili. Nic dziwnego, że zaczynamy się trochę bać tych spotkań z Nim. Unikamy Go. Modlitwa staje się trudna! Nawet jeśli siądziemy, żeby się modlić, w takim stanie ducha ona nie wychodzi. Czujemy, jakby Bóg już nie chciał nas spotykać. Próbujemy się z Nim połączyć, nabrać ducha. Ale to wszystko jakieś puste, bez wyrazu. To jest moment, kiedy już nie wystarczy uklęknąć. Trzeba czegoś więcej. Tym „więcej” jest rozbudzenie w sobie szczerego pragnienia spotkania z Ojcem. Bo modlitwa jest trudna wtedy, gdy przestajemy jej pragnąć. Kiedy staje się obowiązkiem.
Warto zawalczyć
Wówczas, zamiast modlić się jak zwykle, lepiej prosić Boga o nowe pragnienie modlitwy. O otwartość na nowe w życiu. Dobrze jest sięgnąć po duchową książkę, pojechać na rekolekcje – zrobić coś Bożego. To czas dojrzewania. Nasze dalsze życie modlitewne zależy od tego, czy zdobędziemy się na to, by podejść do Ojca i powiedzieć Mu prawdę. Nawet jeśli jest ona bolesna, pełna pretensji do Niego. Bo miało być lekko, a jest coraz trudniej. Im szybciej to wypowiesz Ojcu, tym szybciej wrócisz do prawdziwej modlitwy. Bywa, że ból tak bardzo nas przygniata, że potrzebujemy to mówić Bogu miesiącami. Na tym polega walka o możliwość szczerego spotykania się z Ojcem. Ona jest, bo nasze serce napotyka opory.
Zacząć od nowa. I znów
Od tego, jak przejdziemy te zmagania zależy, czy nasza modlitwa stanie się dojrzała, czy po prostu przestanie istnieć. Pocieszający jest fakt, że tę drogę zawsze możemy zacząć od nowa. ZAWSZE! Wystarczy usilnie prosić Boga o nawrócenie. Skoro Jemu tak bardzo zależy na tym, by mnie spotkać, skoro Bóg o tym marzy, to na pewno odpowie na moją prośbę. Sam stworzy okazję, bym zmienił swoje myślenie. Wystarczy, że tego zapragnę.

Remigiusz Recław SJ
ŹRÓDŁO: Dobry Magazyn nr 2 (19)/2005
www.remi.jezuici.pl

Odwiedzin :