Strona główna -> Duchowość -> Wyznanie egzorcysty


Szatan mnie nie lubi, bo za dużo mówię, ale mówię tylko wtedy, gdy głoszę Słowo Boże

– Najtrudniejsze w mojej posłudze są sytuacje, gdy ktoś do mnie przychodzi i oczekuje, że jeśli nałożę na niego ręce, to jego problem cudownie zniknie. A to przecież nie wystarczy – twierdzi ks. Rufus. – Człowiek musi być gotowy na współpracę z Bogiem.

I chociaż osoby, które przychodzą na indywidualną modlitwę, zdaniem ks. Rufusa, rzadko są do niej przygotowane – on nigdy nie okazuje im zniecierpliwienia. Uważnie słucha, notuje, rzadko zadaje pytania. Co by im doradził?

– Ci ludzie powinni przede wszystkim umieć odpowiedzieć sobie na pytania, jakie zadawał Jezus w podobnych sytuacjach. On pytał najpierw: – Czego tak naprawdę chcesz? Co chcesz, abym Ci uzdrowił? Widać to w scenie spotkania Jezusa z niewidomym (por. Mk 10, 51). A zatem każdy, kto przychodzi po uzdrowienie, powinien być w stanie nazwać swój najważniejszy problem, a nie opowiadać o rzeczach, które nie są tak naprawdę ważne.

Jezus pyta również: – Czy naprawdę chcesz być uzdrowiony? Dla Niego w wielu sytuacjach uzdrowienie było równoznaczne z odpuszczeniem grzechów. Czasem ludzie chcieliby tego doświadczyć, ale na swoich warunkach, a nie na takich, jakie chce Bóg. Mają często własne wyobrażenie o tym, czym jest uzdrowienie. A Bóg oczekuje nawrócenia, woli przebaczenia, porzucenia praktyk okultystycznych i tego wszystkiego, co przeszkadza w uzdrowieniu. Możemy to zobaczyć w ewangelicznej scenie uzdrowienia paralityka (por. Mk 2, 1-12). Innym pytaniem, jakie zadawał Jezus było: – Czy wierzysz, że możesz być uzdrowiony? Czy wierzysz, że ja mogę Cię uzdrowić? Brak wiary bywa problemem. Widać to w scenie, w której uczniowie pytają Jezusa, dlaczego nie mogli wypędzić złego ducha z chłopca chorego na epilepsję. Jezus im wtedy odpowiedział: – Nie ma nic niemożliwego dla tego, który wierzy (por. Mt 17, 14-21). To, co Jezus mówił w Ewangelii, dzieje się także dzisiaj.

Pytania, które zadawał Jezus są skierowane także do nas. Jeśli osoba jest w stanie na nie szczerze odpowiedzieć, doświadczy uzdrowienia – wyjaśnia ks. Rufus.

W czasie indywidualnej modlitwy wielu osobom powtarzał: – To, co nie jest wypowiedziane, a przez to nie zostało postawione w świetle, nie może zostać uzdrowione. Bogu trzeba powiedzieć wszystko. Ten, kto się nad tobą modli, powinien znać twój problem. Jednej z osób, która tego nie potrafiła zrobić, zaproponował: – Gdy wrócisz do domu napisz do mnie mail. Ja i tak go nie zrozumiem, bo nie znam polskiego. Może nawet go nigdy nie przeczytam. Ale, gdy go będziesz pisać, to pisz tak, jakby był skierowany do Boga – napisz wszystko. Komuś innemu powiedział po prostu: – Oddychaj Duchem Świętym. Już jeden oddech doprowadził tę osobę do widocznej walki duchowej w jej wnętrzu.

Zapytany, czy trudności w posługiwaniu sprawiają mu cierpienie lub go obciążają, odpowiada po prostu: – Nie. W dniu, kiedy Forum Charyzmatyczne oficjalnie się zakończyło, ks. Rufus do wieczora prowadził indywidualną modlitwę uwolnienia. I chociaż my, którzy mu towarzyszyliśmy, „padaliśmy” ze zmęczenia – on był cały czas gotowy do dalszej posługi. Na pytanie, jak się czuje, niezmiennie odpowiadał: – O.K.

Ks. Rufus zdradził nam jak rozpoznać powołanie do posługi modlitwą o uwolnienie. On sam przygotowuje się do niej poprzez czterdziestodniowy post – zjada jedynie lekką zupę raz dziennie i pije herbatę. Uważa, że jeśli ktoś nie jest gotowy, by podjąć takie umartwienie – nie jest powołany. Nie wystarczy samo pragnienie, by posługiwać. Potrzebne jest także potwierdzenie ze strony Kościoła. Dlatego zdarza się, że posługuje sam: – Tylko kilka osób na świecie jest odpowiednio przygotowanych do modlitwy uwolnienia w ścisłym tego słowa znaczeniu. I tylko tacy ludzie mogą mi skutecznie pomóc. Jednak gdy do jakiegokolwiek kraju jadę, staram się wybrać kogoś, kto mógłby mi asystować.

Jak twierdzi, tu w Polsce zobaczył Kościół w działaniu. Całą masę ludzi zaangażowanych w posługę i modlitwę: – Zobaczyłem w was obecność Ducha Świętego, wyrażaną we wzajemnych relacjach. To powinno się stawać coraz bardziej powszechnym zjawiskiem. Jednak z drugiej strony, nigdzie na świecie nie widziałem tylu ludzi, którzy byliby tak obciążeni cierpieniem i byli pod tak silnym wpływem zła. To efekt tego, co działo się w Polsce w ciągu ostatnich pięćdziesięciu lat.

– Najważniejszym zadaniem kapłanów jest teraz głoszenie Ewangelii w łagodny sposób, bez wzbudzania lęku, ponieważ ludzie chcą znaleźć rozwiązanie swoich problemów. A to rozwiązanie odnaleźć można w Biblii i Kościele. Ludzie chcą e nim widzieć uwolnienia i uzdrowienia – wtedy zmienią swoje życie.

– Pamiętam, że w 1985 roku modliłem się w klinice psychiatrycznej za syna prezydenta Kenii i zdałem sobie sprawę, że został na niego rzucony urok. Studiował wtedy w Nowym Jorku i robił doktorat z fizyki nuklearnej. Modliłem się nad nim i został uzdrowiony. Po tym wydarzeniu jego matka zaprosiła mnie do pałacu prezydenckiego i poprosiła, abym pomodlił się nad wszystkimi jej dziećmi, a było ich ośmioro, a nawet za prezydenta. Po tym wydarzeniu, sytuacja zaczęła się zmieniać.

Jak chronić się przed przekleństwami? – Wszędzie ludzie przeklinają. I te przekleństwa mogą mieć zły wpływ na nasze życie. Najlepszy sposób, by chronić się przed nimi, to codziennie zawierzać się najświętszemu sercu Jezusa i niepokalanemu sercu Maryi. Tak jak kura ma pod swoimi skrzydłami kurczęta, tak Bóg będzie miał pod swoimi skrzydłami nas. Najlepszą modlitwą jest ta najprostsza – „Ojcze nasz”, w której mówimy „zbaw nas ode złego”. I jeśli będziemy o to prosić – tak się stanie.

Co ważnego Jezus mówi dziś do ludzi z grup Odnowy Charyzmatycznej? – Przyjdźcie do mnie i pójdźcie za mną. Uwierzcie we mnie. Tylko tyle i aż tyle – twierdzi ks. Rufus. Kto jest wezwany do posługi charyzmatycznej?

– Zanim ktoś zacznie posługiwać, powinien pójść do Jezusa i powiedzieć pokornie: – Panie, pozwól mi samemu doświadczyć uzdrowienia. Tylko człowiek, który sam doświadczy potężnego działania Boga – może przekonywująco i skutecznie o tym mówić, a w jego posłudze będzie to widoczne.

Taka osoba będzie mówiła z doświadczenia, a nie z teorii. Z drugiej strony nikt z nas nie jest idealny. Św. Paweł powiedział, że jesteśmy glinianymi naczyniami. Wielcy święci nie byli doskonali, ale za to byli posłuszni Bogu i dlatego On mógł przemieniać ich życie, a przez to i życie innych ludzi. Posłuszeństwo to bardzo ważna sprawa.

Dla młodych ludzi z grup Odnowy Charyzmatycznej bardzo ważne jest też, aby mogli oni w pierwszej kolejności odnaleźć swojego partnera życiowego, a ponadto mieli odpowiedni kierunek kariery i pracę: – Kiedy ja modlę się za młodych ludzi, to przede wszystkim o to. Dobra praca jest bardzo ważna, bo daje stabilizacje finansową. Kiedy człowiek jej nie ma – boi się przyszłości. A jeszcze ważniejsze jest to, by mieć prace, która emocjonalnie satysfakcjonuje człowieka i daje poczucie, że robi on w życiu coś ważnego. Dlatego każdy powinien mieć zawód – coś, w co może się zaangażować. Wtedy nie ucieka od rzeczywistości. To również bardzo ważne zadanie Kościoła w Polsce, by modlić się za młodych ludzi i duchowo im pomagać, tak by mogli odnaleźć właściwą drogę w osobistym życiu.

Nie sposób było nie zapytać, jakie, zdaniem ks. Rufusa, powinno być czasopismo katolickie? Odpowiedział krótko: – Powinno opisywać Dobrą Nowinę. W prosty, nienaukowy sposób.

Beata Szymczak-Zienczyk

źródło: www.odnowa.jezuici.pl

Szum z Nieba nr 96/2009

Komentarze :Dodaj komentarz
Brak komentarzy.
wszystkie komentarze
Odwiedzin :