Strona główna -> Dom i rodzina -> Kochać to znaczy wymagać


Rozmowa z Łukaszem Hardtem, który wraz z żoną współorganizuje Akademię Familijną - kursy dla rodziców metodą studium przypadku

Jak zrodził się pomysł kursów Akademii Familijnej?
- Program Akademii Familijnej powstał w Hiszpanii 30 lat temu. Wiadomo, co się działo w Europie w latach 60. - kryzys rodziny, odchodzenie w przeszłość rodziny wielopokoleniowej, zanik tradycji rodzinnych, przekazywania z pokolenia na pokolenie rad dotyczących wychowywania dzieci. Młodzi ludzie, którzy zakładali rodziny, nie mieli skąd czerpać informacji, jak wychować dzieci. I właśnie Rafael Pich, z wykształcenia inżynier, a jednocześnie absolwent kursu zarządzania metodą MBA, doszedł do wniosku, że skoro można nauczyć się zarządzania firmą, to dlaczego nie uczyć rodziców wychowywania dzieci poprzez rozwiązywanie rzeczywistych problemów. Sam jest ojcem szesnaściorga dzieci, a więc ma ogromne doświadczenie praktyczne w dziedzinie wychowywania. Najpierw kursy były organizowane w Hiszpanii, a potem rozpowszechniały się w innych państwach świata. Całą inicjatywę koordynuje International Federation for Family Development, z której pomocy i doświadczeń korzystamy.

Kursy zaczęto organizować także w Polsce...
- W Polsce organizujemy kursy od 3 lat. Pierwszy kurs odbył się w języku angielskim - prowadził go sam Rafael Pich, który obecnie ma prawie 80 lat. Uczył nas technik moderowania, prowadzenia małej grupy, później zaczęliśmy organizować kursy otwarte - dla wszystkich chętnych. Aktualnie w kursach uczestniczy około 100 małżeństw z całej Polski. Istnieją 3 grupy w Warszawie oraz po jednej grupie w Gdańsku, Szczecinie, Radomiu, a niedługo rozpoczną się zajęcia w Poznaniu i Krakowie.

Na czym opierają się te zajęcia?
- W Polsce prowadzimy kursy dla rodziców dzieci w wieku 0-3 lata, ale są kolejne etapy. Przygotowujemy kursy dla rodziców, którzy mają dzieci w wieku 4-8 lat - "Kurs pierwszych liter", następnie kurs "Pierwsze decyzje" dla rodziców dzieci w wieku 8-12 lat. Potem kolejne etapy aż do dziadków - jak sobie radzić z wnukami.

Na czym polegają zajęcia z rodzicami?
- Nie są to wykłady z wychowania, nie są to spotkania z ciekawymi ludźmi, którzy opowiadają o wychowaniu. Są to kursy prowadzone metodą studium przypadku. Jest to analogiczna metoda do tej, którą wykorzystuje się w kursach MBA z zarządzania. Według niej, prezesi firm oraz menedżerowie omawiają historie z życia firm i szukają rozwiązania. Tę metodę przenieśliśmy na grunt rodzin. Wspólnie z rodzicami dochodzimy do rozwiązania różnorakich problemów.

Na przykład jakich?
- Na przykład jest rodzina, dwoje dzieci, rodzi się trzecie dziecko. Między rodzicami nie ma spójności co do zasad wychowania, są również teściowie, którzy chcą mieć swój wkład w wychowanie dzieci. Taka historia opisana jest na dwu stronach papieru. Oddajemy ją do analizy uczestnikom spotkań. Wypisują oni problemy, które są w danej historyjce i starają się szukać rozwiązań.

Czy są to problemy, z którymi borykają się uczestnicy kursu?
- Są to zdarzenia wzięte z życia, przygotowane przez Akademię Familijną. Kurs składa się z 10 spotkań, czyli 10 takich historyjek. Sami rozdajemy przyszykowane wcześniej materiały. Nie są to wymyślone, abstrakcyjne sytuacje, są one przygotowane przez ludzi, którzy mają takie problemy. Rodzice - uczestnicy kursu - pracują nad tymi zagadnieniami.

Na czym polega ta praca?
- Praca odbywa się w czterech etapach. Najpierw nad każdym kazusem pracują mąż i żona indywidualnie, wypełniając kartę odpowiedzi, biorąc pod uwagę trzy czynniki: fakty, problemy, rozwiązania. W drugim etapie małżonkowie wspólnie omawiają dany problem i razem wypisują znowu: fakty, problemy, rozwiązania, ale zawsze starają się te rozwiązania odnosić do sytuacji w swojej rodzinie. Trzeci etap to spotkanie w grupie 6 małżeństw, które znów przygotowują wspólnie taki sam schemat: fakty, problemy, rozwiązanie. Następnie odbywa się spotkanie w dużej grupie 12 małżeństw, które pracują nad tym samym kazusem. Dużą grupę prowadzi moderator, który kieruje dyskusją. Rozmowa w tym gronie ma charakter burzy mózgów, tzn. moderator kieruje dyskusją, starając się wydobywać pewne dobre rozwiązania. Moderator nie narzuca swej odpowiedzi, tylko rodzice wspólnie ją wypracowują.

Czy taki sposób rzeczywiście pomaga rodzicom?
- Wraz z żoną uczestniczyliśmy po raz pierwszy w tym kursie, gdy żona była w stanie błogosławionym. Spotkaliśmy tam 12 małżeństw, które aktywnie podchodzą do wychowania swoich dzieci, z takiej dyskusji można wydobyć bardzo wiele ciekawych rozwiązań. Wspaniała jest już sama świadomość przebywania w grupie, która ma podobne problemy, która poważnie podchodzi do sprawy wychowania dzieci. Jest to ciekawe doświadczenie, jednoczące same rodziny, uczącego wspólnego szukania rozwiązań. W naszej rodzinie takim owocem kursu jest na przykład fakt, że nasza córeczka, która ma rok i cztery miesiące, od kiedy zaczęła chodzić, wynosi po sobie pieluchy do kosza. Ta prosta czynność ma jednak w swej głębi przesłanie: kochać to znaczy wymagać.

Czyli tak małe dziecko można już wiele nauczyć...
- Tak. Dziecko w okresie do 3. roku życia jest bardzo chłonne. Często nie zdajemy sobie sprawy, jak ważny jest to okres w wychowaniu młodego człowieka. Jest to już odpowiedni czas, by kształcić w dziecku pewne dobre nawyki - jak sprzątanie zabawek, podstawowe zasady higieny. W myśl zasady: "czego Jaś się nie nauczy, tego Jan nie będzie umiał".

To znaczy, że wychowanie religijne również należy rozpocząć jak najwcześniej?
- Generalnie, jeśli chodzi o wychowanie, to należy wychowywać od poczęcia. Sadzę, że kształtowanie nawyków to najlepszy sposób formowania w młodym człowieku cnót, bez których trudno mówić o dojrzałej wierze. Właściwie rozumiane wychowanie to przekształcanie "małego barbarzyńcy" w osobę wolną i zdolną do podejmowania racjonalnych decyzji. Wychowywać należy w wolności, tak aby to rozum i wola panowały nad emocjami i pożądaniami - to doskonały grunt do wzrastania w wierze. Źródłem inspiracji jest tu oczywiście nauczanie Jana Pawła II, a przede wszystkim jego wielka katecheza o godności osoby ludzkiej.

Czy zajęcia kierowane są do rodziców, którym zależy, by wychowywać dzieci w duchu chrześcijańskim?
- Podstawowym warunkiem uczestniczenia w zajęciach jest chęć pracy nad wychowaniem swoich dzieci. Nie jest to kurs dla osób preferujących wychowanie bezstresowe, wychowanie bez wartości, lecz dla osób, które chcą aktywnie kształtować charaktery swoich pociech. Podkład aksjologiczny jest oczywiście chrześcijański - wolność, kształtowanie cnót, miłość, to są podstawy nauczania Jana Pawła II. Ojciec Święty wielokrotnie mówił, że młodzi ludzie, rodzice powinni brać wychowanie dzieci we własne ręce, a także tworzyć dobre środowisko, w którym dzieci mogłyby się rozwijać. Nie oznacza to, że jest to kurs jedynie dla ludzi wierzących. Chciałbym jeszcze raz podkreślić, że jedynym warunkiem uczestnictwa jest chęć pracy obojga małżonków według zaproponowanego przez nas schematu oraz pragnienie wdrażania wypracowanych rozwiązań w życie. Wspaniałym owocem naszej działalności są przyjaźnie, które zawiązują się pomiędzy rodzicami w czasie trwania kursu.

Gdzie odbywają się zapisy do Akademii Familijnej?
- Najwięcej informacji jest w internecie na stronie: www.akademiafamilijna.pl. Znajdują się tam: formularz zapisów, telefony kontaktowe, materiały informacyjne. Lista uczestników na rok 2005/2006 jest już zamknięta, ale prowadzimy zapisy na rok 2006/2007. Kurs trwa 10 miesięcy, w sumie w ciągu roku odbywa się 10 spotkań w dużych grupach, a pomiędzy nimi spotkania w małych grupkach w domach uczestników.

Bardzo dziękuję za rozmowę.
Małgorzata Jędrzejczyk

źródło: Nasz Dziennik, Piątek, 30 grudnia 2005, Nr 304 (2409)

Komentarze :Dodaj komentarz
Brak komentarzy.
wszystkie komentarze
Odwiedzin :