Strona główna -> Dom i rodzina -> Co jest istotą małżeństwa, do czego jest powołane?


Najkrócej można powiedzieć, że istotą małżeństwa jest bycie ikoną Boga Trójjedynego. Jest to także największe zadanie małżonków: tworzenie ze swojego związku owej ikony, urzeczywistnianie jej w swoim środowisku. Ale bycie żywym obrazem jedności Boskich Osób nade wszystko stanowi najgłębszą istotę sakramentalnego związku małżeńskiego mężczyzny i kobiety.

Piszę te refleksje jako osoba zajmująca się problematyką małżeństwa, jednak głównie zastanawiam się w tej chwili nad istotą moich relacji z żoną jako mąż, jako osoba, którą Bóg powołał do małżeństwa. Dowiaduję się z ważnych źródeł, że Trójca Przenajświętsza to doskonała jedność osób, to komunia tworzona w miłości i przez miłość. Wiele razy słyszałem prawdę o niemożliwości przeniknięcia ludzkim rozumem tej wielkiej tajemnicy naszej wiary. A jednak Bóg pozwolił nam doświadczać istoty komunii i jedności Najświętszej Trójcy. Najmocniej dokonuje się to właśnie przez jedność i komunię osób w małżeństwie. Już w drugim rozdziale Księgi Rodzaju czytamy: "Dlatego to mężczyzna opuszcza ojca swego i matkę swoją i łączy się ze swą żoną tak ściśle, że stają się jednym ciałem" (Rdz 2, 24). Małżonkowie połączeni sakramentalnym związkiem stanowią "jedno ciało". Czyż nie jest to najmocniejsze potwierdzenie prawdy o małżeństwie jako ikonie Trójcy. Osoby Boskie stanowią jedno ciało, mimo pełnej autonomii osób. Jest Bóg Ojciec, jest Jezus i Duch Święty, a jednak są jednością. Mąż jest mężczyzną, żona - kobietą, a jednak są jednością. Jak to się dzieje? Jedyna odpowiedź zawiera się w słowie: MIŁOŚĆ. Zjednoczenie Osób Boskich i zjednoczenie małżonków dokonuje się dzięki miłości. Oczywiście rozumiejąc, że Ojciec, Syn i Duch Święty zjednoczeni są doskonale, w pełni, "bez braków", natomiast zjednoczenie małżonków musi dążyć do owej pełni i doskonałości. Właśnie dlatego Jezus podniósł ten związek do godności sakramentu: aby podkreślić wielkość jedności małżeńskiej, ale też aby uzdolnić małżonków do realizacji tego zadania.
W pierwszym rozdziale "Księgi Rodzaju" czytamy: "Stworzył więc Bóg człowieka na swój obraz, na obraz Boży go stworzył: stworzył mężczyznę i niewiastę" (Rdz 1, 27). Najpierw dowiadujemy się z tego tekstu, że naszym największym zadaniem na ziemi jest stawanie się na obraz i podobieństwo Boże. A ponieważ św. Jan Ewangelista w swoim Pierwszym Liście jasno zdefiniował Boga, pisząc: "Bóg jest miłością", więc rozumiem, że stawanie się na obraz i podobieństwo Boże powinno realizować się najpierw i przede wszystkim przez miłość, dzięki miłości. Ponieważ Bóg jest miłością, więc chcąc się do Niego upodobnić, mamy stawać się miłością. Jednak już w następnych słowach opisu stworzenia człowieka dowiadujemy się, że najbardziej optymalną relacją, płaszczyzną realizacji owego największego zadania człowieka na ziemi - stawania się miłością, życia miłością - jest małżeństwo. "Stworzył mężczyznę i niewiastę" to "stworzył małżeństwo". Wskazuje na taką treść kolejny werset: "Po czym Bóg im błogosławił, mówiąc do nich: 'Bądźcie płodni i rozmnażajcie się…'" (Rdz 1, 28). Owo polecenie bycia płodnym i rozmnażania się skierowane jest do małżonków, a nie do pojedynczego mężczyzny i pojedynczej kobiety.
Tak więc małżeństwo od początku jest w Bożym zamyśle ikoną jedności i komunii osób w miłości i przez miłość. Wkroczenie szatana na arenę dziejów człowieka, dokonujące rozbicia jedności pierwszych małżonków, znacznie utrudniło funkcjonowanie małżeństwa jako obrazu Boga Trójjedynego, ale nie zmienia to faktu, mimo istniejących trudności, że sakramentalny związek mężczyzny i kobiety jest ikoną Trójcy na ziemi. W innych relacjach międzyludzkich, także dzięki miłości w komunii i jedności osób, można dostrzec, mniej lub bardziej wyraźnie, odbicie komunii Boskich Osób, jednak największe możliwości bycia owym odbiciem posiada małżeństwo. Takim je stworzył Bóg od początku.
"Komunia małżeńska - pisze Jan Paweł II - stanowi fundament, na którym powstaje szersza komunia rodziny, rodziców i dzieci, braci i sióstr pomiędzy sobą, domowników i innych krewnych" (Familiaris consortio, 21). Jest to fundament warunkujący jakość wszelkich relacji międzyludzkich. To od jakości małżeństwa, od jakości i stanu tej pierwotnej komunii, zależy jakość rodziny, parafii, narodu i całego Kościoła. Ale szczególnie mocno musi wybrzmieć prawda, że to od jakości relacji między małżonkami zależy jakość dzieci i młodzieży. Takie są dzieci, taka jest młodzież, jakie są małżeństwa!
Zależność ta jest także bardzo konkretnie potwierdzana badaniami naukowymi. Dowiadujemy się z nich, że ludzie żyjący w małżeństwie żyją dłużej, są zdrowsi, szczęśliwsi. Trwałe, monogamiczne, heteroseksualne małżeństwo, nastawione na rodzenie potomstwa - udowodnił profesor Gary Becker, laureat Nagrody Nobla z dziedziny ekonomii - jest podstawą sukcesu ekonomicznego rodziny i narodu.
Dlatego małżeństwo, zgodnie z zamysłem Boga, jest najlepszym sposobem przeżycia życia na ziemi i najbardziej optymalną płaszczyzną realizacji wszelkich prawd ewangelicznych. Bezżenność, jak naucza Jezus (por. Mt 19,10-12), jest rezygnacją z małżeństwa.
Z istoty małżeństwa w naturalny sposób wypływa jego powołanie: małżeństwo powołane jest do stawania się obrazem jedności Osób Boskich przez miłość. Oba cytaty z Księgi Rodzaju jednoznacznie i czytelnie odkrywają to powołanie. W codziennym życiu małżonkowie mają wiele możliwości realizacji miłości, stawania się na obraz i podobieństwo Boże. Stopień sukcesu znacznie powiększa sakramentalność związku dającą wręcz nieograniczone możliwości. Wszak jest to komunia osób w związku Bosko-ludzkim: mąż, żona i Jezus. Owszem, mąż i żona grzeszni, ale mający możliwość dążenia ku doskonałości z Jezusem! To wielki przywilej małżonków. Zatem miłość jednocząca małżonków, udoskonalana dzięki stałej obecności Jezusa w codzienności, to wzajemna cierpliwość, uprzejmość, opanowanie, łagodność, dobroć, radość, pokój, wierność (por. Ga 5, 22-23).
Rozważane przez nas fragmenty Pisma Świętego jednoznacznie objawiają kolejną płaszczyznę powołania małżeństwa: "Bądźcie płodni i rozmnażajcie się…" - jest nim oczywiście rodzicielstwo. W obliczu drastycznego spadku liczby rodzących się dzieci powstaje obawa o zaciąganie dużej winy moralnej przez małżonków sakramentalnych, niemających przeszkód do posiadania dzieci, a jednocześnie świadomie unikających potomstwa. Czy nie jest to zbyt mocne postawienie sprawy? Nie. Zacytowane słowa zawierają najpierw przypomnienie naturalnego zadania małżeństwa, które jest naturalnym powołaniem związku, ale też warunek Bożego wsparcia, błogosławieństwa. Unikanie potomstwa bez konkretnego uzasadnienia jest postępowaniem wbrew istocie małżeństwa, jest też mówieniem Bogu: nie! Jak wytłumaczyć takie postępowanie? Chyba tylko ignorancją. Jest więc to wina moralna. Ale nie chodzi tu o straszenie, tylko o wyrażenie ubolewania, że tyle wspaniałych możliwości współpracy ze Stwórcą tracą ci małżonkowie, którzy nie chcą mieć potomstwa, którzy poprzestają na jednym dziecku.
Wyraźnie podkreślam: "którzy nie chcą". Znam takie małżeństwa, które bardzo pragną poczęcia, robią wszystko, co jest możliwe (w zgodzie z nauką Kościoła), aby pojawiło się nowe życie, ale konkretne powody stanowią przeszkodę. Nie jest to zaniedbanie czy wina moralna. Mówimy o sytuacji, kiedy małżonkowie rezygnują z posiadania dzieci, nie mając przeszkód. Jest to decyzja wzbudzająca głęboki smutek także dlatego, że sam Jezus tak czytelnie ukazuje prawdę o wartościach i korzyściach, jakie płyną z obecności dzieci pośród małżonków: "Kto przyjmuje jedno z tych dzieci w imię moje, Mnie przyjmuje" (Mk 9, 37). Poprzez dzieci i dzięki nim w rzeczywistość małżeństwa bardzo konkretnie wkracza Chrystus, przebywając z rodziną, zamieszkując pod tym samym dachem, dzieląc z nią radości i smutki.
W 10 rozdziale Ewangelii św. Marka zamieszczony jest fragment ukazujący zachowanie Jezusa wobec uczniów w związku z dziećmi. Biorąc pod uwagę wypowiadane tu słowa, dostrzegamy, że Nauczyciel stawia je jako wzór i potwierdza, że dzieci są najważniejsze w rodzinie: "Przynosili Mu również dzieci, żeby ich dotknął; lecz uczniowie szorstko zabraniali im tego. A Jezus, widząc to, oburzył się i rzekł do nich: 'Pozwólcie dzieciom przychodzić do Mnie, nie przeszkadzajcie im; do takich bowiem należy królestwo Boże. Zaprawdę powiadam wam: Kto nie przyjmuje królestwa Bożego jak dziecko, ten nie wejdzie do niego'. I biorąc je w objęcia, kładł na nie ręce i błogosławił je" (Mk 10, 13-16).
Jezus wyjaśnił, że małżeństwo jest święte i nierozerwalne ze względu na Boga, a potem dodał, że także ze względu na obecność w nim dzieci. One stają się pomocnikami Stwórcy w dziele budowania trwałości małżeństwa. Ze względu na ich świętość, czystość, piękno wewnętrzne oraz bliskość Boga małżonkowie zobowiązani są dążyć do pełnej jedności i do świętości.
W treści przysięgi małżeńskiej na pierwszym miejscu umieszczona została miłość. Nie ma więc wątpliwości, że właśnie ona daje małżonkom najwięcej możliwości trwania w istocie małżeństwa i realizacji głównego ich powołania. Dopełnieniem miłości małżeńskiej jest miłość rodzicielska. Nie można oddzielić jednego od drugiego. Jeżeli Bóg pragnie, abyśmy jako małżonkowie stanowili ikonę Trójcy Świętej na ziemi, to jednocześnie zapewnia nas o nieograniczonej pomocy w realizacji tego zadania, które jest w gruncie rzeczy wielkim przywilejem. Miłość małżeńska realizowana przez postawę wzajemnego oddania i służby wspaniale dopełnia się przez realizację takiej postawy wobec dzieci. Nie ma konkretniejszego sposobu budowania królestwa Bożego pośród nas!
Mieczysław Guzewicz
"Nasz Dziennik" 2007-06-25

Komentarze :Dodaj komentarz
Brak komentarzy.
wszystkie komentarze
Odwiedzin :