Strona główna -> Powołanie -> Dar powołania


Dar powołania

“Panie, bądź błogosławiony, Ty, któryś mnie stworzył” (3P 20). Tak św. Klara pod koniec swego życia wyraża swoją miłość do Stwórcy, który powołał ją do jedności ze Sobą.
Okres trwający od Niedzieli Palmowej 2003r do 11 sierpnia 2004 był rokiem jubileuszowym 750-lecia śmierci św. Klary z Asyżu. Przy tej okazji nie sposób pominąć faktu, iż Bóg spojrzał na nią ze szczególną miłością, a ona z radością odpowiedziała na tę miłość, – co jest niezwykle piękne.
“Całym sercem pokochaj Tego, który się cały oddał dla twej miłości” pisze do św. Agnieszki. Te słowa są aktualne, dotyczą również Ciebie...
Życie św. Klary w klasztorze kontemplacyjnym stanowiło nieustanny hymn chwały i dziękczynienia dla Tego, który ja stworzył, prowadził, umiłował. “ Przeglądała się w Umiłowanym, została przemieniona w Tego, którego kontemplowała”, a który z miłości do ludzi pozostał na ziemi jako “ Więzień Miłości”, ukryty w Tabernakulum.
Święta w pełni odpowiedziała na wołanie Pana poprzez ofiarę ze swego życia i nieustanne trwanie przy Nim. W ten sposób wypraszała łaski dla świata.
Co więcej, jej istnienie “było drogą oczyszczenia, obróbki, celem ukazania obrazu Boga w nas w sposób możliwie najbardziej przejrzysty”
“Klara wybrała klauzurę w San Damiano nie po to, aby uciekać od świata, wobec którego żywiła podziw i miłość, ale by móc całym sercem oddać się na służbę umiłowanemu nade wszystko Bogu. Klauzura dla św. Klary stała się środkiem miłości Boga poprzez uwielbienie i miłość człowieka poprzez modlitwę wstawienniczą, apostołując w ten sposób w świecie.”
Apostolat modlitwy i kontemplacji św. Klary rozlewał się na cały świat, a także na jej bliższe otoczenie: “We łzach błagała Pana o litość nad ukochanym miastem Asyżem, oblężonym przez wrogie wojska i miasto zostało ocalone. Płakała nad grzesznikami, który groziło potępienie. Przyjmowała strapionych i ubogich, którzy szukali za pośrednictwem jej modlitwy pociechy w niedoli. Chore dzieci powierzane przez zapłakane matki jej modlitwie odzyskiwały zdrowie. Małżonkowie Żyjący w separacji dzięki jej modlitwie powracali do zgody”.
Modlitwa ma ogromną moc! Świat dawno przestałby istnieć, gdyby nie był wspierany przez modlitwy dusz oddanych Bogu.
W życiu nie ma przypadków. W istocie nad wszystkim czuwa kochająca ręka Jezusa.
Może czyjeś modlitwy wyjednały i dla Ciebie łaskę miłości ku Stwórcy- tak ogromną, (jaką odczuwała Klara), że może ją zaspokoić tylko całkowite oddanie się Jezusowi w życiu zakonnym? Pomyśl teraz, – jeżeli zrodziła się u Ciebie myśl pójścia za Chrystusem ubogim i ukrzyżowanym, tak jak to uczyniła św. Klara- to skąd ta myśl i dlaczego akurat w tym kierunku?

Wszystko, co mamy dobrego – pochodzi od Boga...

“Bóg nie myli się”!

Rozeznanie powołania jest niejednokrotnie drogą pełną trosk, niepewności, niedowierzania powołaniu, wewnętrznego szarpania.... A jednak to poruszenie serca; powtarzająca się myśl skierowana w stronę Jezusa, a jednocześnie budząca mnóstwo obaw i niepokoju – to głos powołania, który powoduje w duszy wrażenie, że człowiek nie jest na swoim miejscu.
Zdarza się, że człowiek broni się przed swoim powołaniem, które daje mu Pan. Ucieka do hałasu, przyjemności światowych. Ale czy są one w stanie ukoić dotknięte przez Boga serce – pragnące już tylko Jego samego?
Dusza, ku której Jezus zwrócił swoje spojrzenie, pragnie od tej pory wyłącznie Wody z Źródła Życia. “Jeśli ktoś jest spragniony, a wierzy we Mnie – niech przyjdzie do Mnie i pije! Jak rzekło Pismo: Strumienie wody żywej popłyną z jego wnętrza” (J. 7, 37 – 38).
Jezus jednak nie jest gwałtowny i natarczywy. On delikatnie dotyka duszy i szepcze do niej: “ Pójdź za Mną”.
“Miłość nie jest kochana”. Miłość, która oddała życie za nas wszystkich i mimo to pozostaje zamknięta w Tabernakulum jako Więzień Miłości.
Może nawet człowiek byłby w stanie pójść za Jezusem, ale... tyle rzeczy łączy go ze światem, a które skłaniają do pokuszenia się o stwierdzenie: “Przecież żyje się tylko raz”.
Rzeczywiście wszystko, co stworzył Bóg jest piękne, ale dane człowiekowi nie jako źródło szczęścia samo w sobie, lecz po to by właściwie używane przymnażało Bogu chwały.

MARNOŚĆ NAD MARNOŚCIAMI i pogoń za wiatrem...

Wszystko, co ziemskie przemija. Cóż z tego, że dziś jest nowe i świeci swym blaskiem – to wszystko przeminie.
“Marnością jest miłowanie tego, co przemija nader szybko, a nie spieszyć tam, gdzie trwa wieczna radość”. [Naśladowanie Chrystusa- Tomasz a Kempis]
Człowiek na moment może zejść z właściwej drogi, zagłuszyć głos powołania, ale... nic nie ukoi jego wnętrza , nic ani nikt nie da mu szczęścia!
“Kochaj Mnie, a będziesz szczęśliwa. Im bardziej Mnie będziesz kochać, tym bardziej będziesz szczęśliwa”. [Jezus do Konsolaty – mniszki klaryski kapucynki z Turynu].
Czym jest ziemskie życie – nawiązując do poprzedniej myśli – czy warto żyć przekonaniem, że żyje się tylko raz?
Życie jest mostem, przez który przechodzimy z życia ziemskiego do życia wiecznego. Na moście nie buduje się domów...
Tak naprawdę tutaj jesteśmy pielgrzymami – zmierzamy do Domu Ojca.
Wbrew pozorom czas płynie bardzo szybko. Minuta za minutą, miesiąc za miesiącem... rok za rokiem...
Pytanie gdzie jestem w swojej wędrówce: stoję w miejscu, idę naprzód, a może cofam się?
Co człowiek może sam z siebie? Niewiele. A Jezus kolejny raz wyciąga dłoń i szepcze: “Pójdź za Mną”. Nieustannie ponawia swoje zaproszenie.
Czy można odmówić swemu Bogu, który sam wie, co dla każdego z nas jest najlepsze?
“Pójdź za Mną” – tym razem te słowa Jezus skierował do Ciebie. A swoją drogą musisz Bogu być bardzo bliska, ważna , skoro daje Ci Pan tak wielkie powołanie do “ukochania Miłości, która nie jest kochana” za wszystkich , którzy jej nie kochają.
“Kochaj Mnie za wszystkich, i przez modlitwę, swoją ofiarę przygotuj w świecie przyjście Mojej miłości”.[Jezus do s. Konsolaty ]
Mniszki Klaryski Kapucynki w szczególny sposób łączą się z Chrystusem w Jego dziele odkupienia, razem ze Zbawicielem składają ofiarę Bogu Ojcu za zbawienie dusz. Na świecie jest wiele zgromadzeń, które powołał do istnienia Bóg. Każde z nich realizuje w swoim charyzmacie inny aspekt życia Chrystusa. Jednak ukochanie Chrystusa w klasztorze kontemplacyjnym mające na celu złączenie się z Jezusem w Jego ofierze zbawczej jest uznane przez Kościół jako najwyższy wymiar miłości, jaką może ofiarować Bogu człowiek.
Jezus, który jest Miłością mówi o sobie “Ja jestem Drogą , Prawdą i Życiem”. Jezus przemawia do duszy w ciszy.
Pan Jezus utajony w Najświętszym Sakramencie mieszka w centrum klasztoru. Jak dobrze jest mieszkać w Domu Pana.
Czy człowiek jest w stanie żyć bez miłości, przecież:
“Miłujący fruwa, biegnie i cieszy się. Jest wolny i nic go nie zatrzymuje. Daje wszystko za wszystko i ma wszystko we wszystkim. Nie patrzy na dary, lecz zwraca się ponad wszystkimi dobrami ku obdarowującemu. Miłość często nie zna miary, lecz ponad wszelką miarę wrze.”(T. Kempis “O naśladowaniu Chrystusa”)
Czy można odmówić Chrystusowi? Jasne, że tak, przecież to nasz wybór, ale czy to jest właściwy wybór?...
Jezus nikogo nie zmusza na siłę, On z łagodnością w głosie mówi jak do Samarytanki, kiedy zmęczony drogą, usiadł przy źródle: ”Daj Mi się napić!”. Podobnie mówi do duszy, którą powołuje na Swoją wyłączność. Dalej Jezus mówi: “ Każdy, kto pije tę wodę, znów będzie pragnął. Kto zaś będzie pił wodę, którą ja mu dam, nie będzie pragnął na wieki, lecz woda, którą Ja mu dam, stanie się w nim źródłem tryskającym ku życiu wiecznemu”.
Jaką odpowiedź na te słowa dasz Panu Jezusowi? Czy taką jak owa kobieta: “ Panie, daj mi tej wody, abym już nie pragnęła i nie przychodziła tu czerpać”.
A zatem kto idzie za Jezusem nie potrzebuje już wody z ziemskiego źródła, bo Pan sam go pokrzepia. “, Kto idzie za Mną, nie chodzi w ciemnościach” (J 8, 12).
Może warto zadać sobie pytanie: Czy ja kroczę w ciemnościach? Odpowiedzią może być pytanie retoryczne: A czy idę za Jezusem, który mnie woła?...
Co oznacza odmowa skierowana w stronę Chrystusa?
Szczerze? – OK.! Wewnętrzny bezsens – dla człowieka. A poza tym mimo wszystko taka decyzja oznacza kolejną chłostę Boskiego Oblicza. Najprościej mówiąc – to oplucie Go i odwrócenie się od Niego.
Jak ja bym się czuła gdyby ktoś odwrócił się ode mnie?..
Mógłby ktoś powiedzieć “ no dobrze, ale to nie jest takie proste, bo: (rodzina, znajomi, strach przed nieznanym...)” Pewnie, że nie! Chyba nie każdy chce pamiętać, że życie na ziemi nie zostało nam dane po to by próbować wszystkich jego(złudnych) przyjemności. A śmierć krzyżowa Jezusa za nasze grzechy – była prosta i przyjemna?!!!
Jaką wartość w wymiarze kruchego mostu mają gromadzone na nim marności? Czy jest sens oglądać się na nie? Jeśli jutro może ich już nie być, to czy mogą one być przeszkodą pójścia za Chrystusem...
W istocie przejście przez “most” trwa zasadniczo chwileczkę w porównaniu z wiecznością - Bóg przecież stworzył człowieka do życia wiecznego nie ziemskiego. Czego zatem stworzenie ma tu żałować?
“ Cóż z tego, że okręt zatonie, jeżeli Bóg jest oceanem”
Warto rozeznać swoje powołanie – nie odwlekać i nie odkładać na potem. Jeżeli Jezus stwarza w duszy ogromną miłość do Niego i czyni wszystko inne nieistotnym, to co innego może znaczyć stwierdzenie: “ muszę to jeszcze przemodlić” jak nie to, że muszę się z Bogiem jeszcze potargować. Jeśli nie odpowiadam na Jego wołanie, upajam się samą myślą, że “dobrze byłoby pójść za Nim”, ale niczego konkretnego nie robię w tym kierunku to jestem tylko marzycielem i tchórzem!!!
Gdzie szukać odpowiedzi na dręczące pytanie?
Bóg mówi w Eucharystii, w ciszy – we wnętrzu serca, posługuje się ludźmi, a także w Piśmie Świętym, gdzie czytamy, że mamy być zimni albo gorący – nie letni. Powiedzenie Bogu – nie wiem, może za Tobą pójdę, a może nie – rani Go przede wszystkim, a nas czyni letnimi.
A dalej: Niech nasza mowa będzie: Tak –tak, nie – nie.
“ Bóg jest Miłością” - dzisiaj Jezus puka do Twoich drzwi. Musisz je zdecydowanie zamknąć albo otworzyć! Jak odpowiesz Jezusowi, który Cię woła: “Pójdź za Mną”. Czy kochasz Go prawdziwie i czy w końcu w Jego Domu(klasztorze),przed Nim samym ukrytym w Przenajświętszym Sakramencie, wśród Jego oblubienic wyszepczesz: “Panie, oto jestem, przecież mnie wołałeś?.
Odwlekanie decyzji też jest odmową, tylko w zakamuflowanej formie.
Jeżeli chcesz w pełni z miłością odpowiedzieć na wołanie Chrystusa w Twojej duszy, to przyjedź do Jego Domu i przekonaj się jak wielka jest miłość Jezusa do tych, których wybrał na szczególną służbę.
O nic się nie martw, wszystko oddaj Panu – On o wszystko sam zatroszczy się. Nic Jezusa nie rani tak bardzo jak brak miłości i ufności Jego Sercu!!!
Niech Pan Ci błogosławi i niech Cię prowadzi.
To od Ciebie zależy jak odpowiesz Chrystusowi, który powołuje Ciebie podobnie jak kiedyś zaprosił św. Klarę do umiłowania Go na drodze kontemplacji, czystości i ubóstwa.
Czy zdarzy się kiedyś moment, w którym podziękujesz Panu za dar powołania – z pewną świadomością i akceptacją tego jaki jest człowiek i że takim właśnie stworzył go Bóg i nie innego powołuje.
Niech dzień, w którym odpowiesz na zaproszenie Jezusa by kroczyć Jego śladami, będzie najpiękniejszym w Twoim życiu. Pan Wszechświata wyciąga rękę właśnie do Ciebie. Czy można uczynić inaczej niż tylko uchwycić ją mocno i podobnie jak św. Klara wyszeptać z radością: “Panie, bądź błogosławiony, Ty któryś mnie stworzył?...bo ukochałeś mnie nieskończenie i dajesz mi łaskę miłowania Ciebie – DAR POWOŁANIA

Siostra Klaryska Kapucynka

Odwiedzin :