Święta Klara z Asyżu krocząc tajemnicą ubogiego i ukrzyżowanego Chrystusa całkowicie przyjęła Franciszkowe doświadczenie wiary i miłości Boga oraz z wiernością obrała ten sam program życia ewangelicznego. Ta święta kobieta nie wahała się „ogołocić" jak św. Franciszek.
Św. Franciszek chcąc bardziej miłować Boga, za sprawą Ducha Świętego, postanowił zmienić dotychczasową formę życia opierając ją na Ewangelii jako podstawowym źródle wiodącym do doskonałości. Motywy wcielenia, życia i męki Chrystusa były dla pełnego pokory ucznia pulsującym życiem, którego nie mógł zachować tylko dla siebie, dlatego zaczął prowadzić innych ku Chrystusowi zachęcając ich do życia w pokucie. Wśród nich była św. Klara, która przywdziewając franciszkański habit od niczego nie uciekała, lecz dokonawszy wolnego wyboru stała się cząstką tworzącej się rodziny franciszkańskiej i jako „niewiasta nowa" przyjęła czyste i pełne życie Ewangelią. Wraz ze swoim ojcem duchowym pragnęła radykalnie naśladować Chrystusa upodabniając się do Niego w miłości, ubóstwie i minoritas.
Miłość ku Bogu, który cały jest Miłością, była zasadą wyjściową i głównym charyzmatem franciszkańskim, mocno akcentowanym przez oboje świętych. Wypływa ona z pierwszego i najważniejszego przykazania, które wypowiedział sam Jezus Chrystus odpowiadając uczonemu w Prawie: „Będziesz miłował Pana, Boga swego, całym swoim sercem, całą swoją duszą, całym swoim umysłem i całą swoją mocą" (Mk 12, 30). Św. Klara rozumiała to oddanie jako całkowity dar z siebie, jako ofiarę złożoną Oblubieńcowi. Wierną uczennicę skłoniła do tego postawa św. Franciszka, który „nie wybierał z Ewangelii tego, co łatwe, ale to, co trudne; nie to, co drugorzędne, ale to, co istotne - Krzyż!". Oddanie się na służbę miłości przez Biedaczynę z Asyżu zaowocowało wspaniałym uhonorowaniem przez Boga, którym była niezwykła łaska stygmatów duchowych otrzymanych w kościele San Damiano, gdy Chrystus przemówił do niego z krzyża, które pod koniec życia ziemskiego uzewnętrzniły się w czasie modlitwy na górze Alwernii. Również dla św. Klary, miłość do ukrzyżowanego nie ograniczała się tylko do słów, ale to, co wypowiadała słowami, równocześnie wprowadzała w czyn. W późniejszym życiu zakonnym bardzo często rozważała modlitwę o pięciu ranach Chrystusa, z wielką żarliwością odmawiała oficjum o Krzyżu ułożone przez św. Franciszka, pod ubraniem nosiła pas zaopatrzony w trzynaście guzów, który przypominał „pięknej roślince" rany Zbawiciela. Nie ograniczała się tylko do osobistego spotkania z Panem, lecz prawdziwym sprawdzianem umiłowania Oblubieńca była przedziwna i gorliwa miłość do swych duchowych córek, które odpłacały jej za otrzymane dobrodziejstwa całkowitym oddaniem. Całe swoje życie, gorliwa miłośnica Krzyża chciała ogarnąć miłością, dlatego z tak wielkim przekonaniem i zapałem pozwalała się wprowadzać w tajemnicę Chrystusa.
Miarą miłości oblubieńczej stało się dla św. Franciszka i św. Klary upodobanie doskonalszego naśladowania Chrystusa ubogiego. Modląc się i rozważając Ewangelię „herold Wielkiego Króla" zwrócił uwagę na to, że „Pan zastępów" ukochał specjalną miłością ubóstwo i dlatego już na początku swego nawrócenia z ogromnym zapałem, pragnieniem, z pełną rozwagą, nie bojąc się żadnych konsekwencji i nie unikając żadnego trudu, oddał się cały, aby mógł osiągnąć ubóstwo, które jest „kluczem królestwa niebieskiego" (Mt 5, 9; 16, 19). Ubóstwo rozumiał św. Franciszek jako sposób na uwolnienie z więzów i przeszkód dla miłości Boga, jako „kenosis, ogołocenie, usunięcie wszystkiego, co sprzeciwia się Bogu i stwarza w człowieku przestrzeń, w którą bez przeszkód wylać się może łaska i miłość Boża". Tak rozumianym pragnieniem naśladowania ubogiego Jezusa Chrystusa „najradośniejszy kochanek Pani Biedy" dzielił się ze swoją córką duchową, która z żarliwością i beztroską ufnością postanowiła w swym sercu przyjąć tak wymowny sprawdzian prawdziwości Ewangelii. Św. Klara postąpiła podobnie z wewnętrzną wolnością, jeszcze jako młoda dziewczyna, przebywając w domu rodzinnym, wyciągając swoje ręce do ubogich i wspierając ich jałmużną. Dzięki tej wolności opuściła pałac rodu Favarone i kazała sprzedać własną ojcowiznę, a dochody rozdać ubogim. Ubóstwo Chrystusa widziała św. Klara we Wcieleniu, jako tajemnicę wywłaszczenia i unicestwienia; przy narodzeniu, jako niewygodę i macierzyński niepokój Maryi oraz na krzyżu, jako opuszczenie i upokorzenie.
Ubogi Chrystus, posłuszeństwo św. Franciszkowi i otwarte serce wprowadziły św. Klarę na królewską drogę wyzwalającą serce dla wyłącznej miłości Boga i bliźniego. Bez tej miłości „nowe życie" spędzane nawet w najściślejszym ubóstwie byłoby pozbawione wartości. Miejscem, w którym zakwitło to życie stał się Zakon Ubogich Pań, w klasztorze San Damiano, gdzie fundamentem było absolutne wyrzeczenie się własności nie tylko osobistej, ale i wspólnotowej. Każda siostra zanim została przyjęta do klasztoru, musiała złożyć przyrzeczenie zachowywania ubóstwa. Św. Klara obiecała zachowywać ubóstwo Bogu i św. Franciszkowi, i tak się w nim rozmiłowała, że „pragnęła go całym sercem, kochała je coraz mocniej i tuliła je coraz goręcej, tak, że nigdy żaden niedostatek nie mógł zerwać tego ścisłego i miłosnego z nim związku". Nawet wówczas, gdy wspólnota się rozrosła i opiekunowie Zakonu dążyli do zapewnienia siostrom stałego utrzymania, Ksieni klasztoru San Damiano walczyła o zachowanie ścisłego ubóstwa i o nowy franciszkański styl życia w jej wspólnocie, czego rezultatem stał się przywilej ubóstwa nadany 17 września 1228 r. przez papieża Grzegorza IX.
Św. Franciszek posłuszny nauce Jezusa Chrystusa skierowanej do uczniów - „Kto by między wami chciał stać się wielkim, niech będzie waszym sługą. A kto by chciał być pierwszy między wami, niech będzie niewolnikiem waszym." (Mt 20, 26) - pragnął, by jego bracia nazywali się mniejszymi, „aby na podstawie samej nazwy uczniowie jego uczyli się tego, że po to przyszli, aby uczyć się pokory w szkole pokornego Chrystusa". Nie ograniczył się tylko do samej nazwy, lecz jako „dziecko swojego wieku", darząc szacunkiem wielkich tego świata, oddał siebie i wszystkich braci na służbę ubogim - minores. Z wielką cierpliwością i ogromną radością bracia podjęli służbę głoszenia pokoju i przepowiadania pokuty idąc do trędowatych, opuszczonych, wygnanych, pokrzywdzonych, chorych na duszy i ciele, dzieląc się jałmużną z głodnymi i każdą rzeczą z potrzebującymi. Na początku mieszkali w opuszczonej szopie w Rivotorto, a później przenieśli się do Porcjunkuli, małego kościółka pod wezwaniem Matki Bożej Anielskiej, skąd „herold Ewangelii" wychodził wraz z braćmi do miast i wiosek głosząc Królestwo Boże.
Natomiast „służebnica Ubogiego Chrystusa" miała inne miejsce przygotowane przez św. Franciszka do realizacji swego powołania bycia „mniejszą od najmniejszych". Tym miejscem była wspólnota Ubogich Pań w klasztorze San Damiano. Zdecydowanie, z dużą stanowczością i odwagą, opuszczając świat, wyzbywając się wszelkiej własności, decydując się na utrzymanie z pracy rąk własnych, przyjęła życie wspólnotowe stając się „służką Jezusa Chrystusa i nieużyteczną służebnicą pań żyjących za klauzurą klasztoru św. Damiana". W zeznaniach do procesu kanonizacyjnego znajdujemy liczne przykłady posługującej postawy św. Klary, która bardziej chciała służyć, niż, żeby jej służono. Poniżała siebie, a inne siostry stawiała przed sobą nie bojąc się najtrudniejszych zajęć i pokornie podporządkowując się nawet najmniejszym. Zawsze inicjatywa wychodziła od niej samej, ponieważ chęć służenia była tak szczera i wielka, że nic jej nie mogło od tego odwieść. Im bardziej stawała się „wyniesioną" przez urząd przełożeństwa, tym mocniej we własnym mniemaniu uniżała się. Wiele razy podawała siostrom wodę do obmycia rąk i nóg, towarzyszyła im stojąc, podczas gdy one siedziały i usługiwała im przy stole, podczas, gdy one jadły. Nigdy nie upadała na duchu, nawet w czasie swej choroby nie osłabła w zapale, lecz pokornie, realizowała przez całe swoje życie w klauzurze postanowienia zawarte w Regule, jako normę postępowania przyszłych przełożonych. Była prawdziwie sługą nieużyteczną, wciąż gotową spalać się dla Oblubieńca przez posługę siostrom.
Osoba św. Klary i jej miejsce w duchowości franciszkańskiej pozwalają nam na nowo „zapatrzeć się" w Boga działającego w człowieku. Dla nas, ludzi końca XX wieku, święta z Asyżu pozostanie nie tylko przykładem wierności w naśladowaniu ubogiego Chrystusa, ale również potwierdzeniem tego, że Boga można znaleźć idąc wytyczoną drogą, którą wskazuje ktoś drugi, np. ojciec duchowy, którym w przypadku św. Klary był święty Biedaczyna z Asyżu. Należy tylko tego chcieć!

o. Bogdan Kocańda
www.fdfe.franciszkanie.pl

Komentarze :Dodaj komentarz
Brak komentarzy.
wszystkie komentarze
Odwiedzin :