Strona główna -> Pamięć i tożsamość -> Postacie -> Major Henryk Dobrzański - Hubal


Major Henryk Dobrzański - Hubal

Major Henryk Dobrzański “Hubal” był tym żołnierzem, który wypełnił z pewnością pozostawione słowa po Marszałku J. Piłsudskim: “Być zwyciężonym i nie ulec – to zwycięstwo”. Był człowiekiem, który, jak mówił, nie zdjął munduru, bo “nie było rozkazu”. Do końca swoich dni służył Polsce i za nią oddał życie w walce.

Major Henryk Dobrzański, ps. Hubal, urodził się 22 czerwca 1897 roku w Jaśle, w rodzinie o tradycjach religijnych oraz powstańczych (jego przodkowie byli powstańcami z 1830 i 1863 r.). W takim też duchu wzrastał i był wychowywany. Od najmłodszych lat przejawiał zainteresowanie jazdą konną i wojskiem. W wieku kilkunastu lat wstąpił do Drużyn Strzeleckich, a po zdaniu egzaminu dojrzałości (w Krakowie) i po wybuchy I wojny światowej w 1914 r. postanowił zaciągnąć się do nowo powstałych Legionów Polskich, aby w ich szeregach wyruszyć na front. Został przydzielony do 2 Pułku Ułanów, z którym to przeszedł cały szlak bojowy, walcząc m.in. pod Przemyślem i Lwowem oraz Stawczanami i Bartłowem, dając się poznać jako odważny i wzorowy żołnierz.

Po odzyskaniu niepodległości przez Polskę w 1918 r. walczy dalej już jako żołnierz nowo powstałego Wojska Polskiego. Uczestniczył też między innymi w wojnie polsko-bolszewickej.
W okresie międzywojennym pozostał w wojsku, dając tym razem poznać się jako wybitny sportowiec. Uczestniczył w wielu zawodach hippicznych, zajmując czołowe miejsca. 22 razy był pierwszy, 3 razy drugi i 4 razy zajmował dalsze miejsca. Był m.in. członkiem kadry olimpijskiej w Amsterdamie w 1928 r. Do historii polskiego jeździectwa przeszedł wyczyn Dobrzańskiego na zawodach konnych w Londynie, gdzie w walce o Puchar Narodów startował w polskiej ekipie jeździeckiej, która zdobyła drugie miejsce. Henryk Dobrzański dokonał wówczas wyjątkowego wyczynu, osiągając dwukrotnie bezbłędny przejazd i zarazem najlepszy indywidualny wynik dnia. Za ten wyczyn Dobrzański otrzymał złotą papierośnicę - dar księcia Walii za najlepszy indywidualny wynik uzyskany w konkursie jego imienia w Londynie.
Na wojnę 1 września 1939 r. wyruszył jako zastępca ppłk. Dąbrowskiego, 110 Rezerwowego Pułku Ułanów w Białymstoku. W pierwszej połowie września stoczył kilka zwycięskich potyczek z niemieckim najeźdźcą w okolicach Puszczy Augustowskiej, następnie przeszedł do obrony Grodna przed zbliżającymi się ze wschodu wojskami Armii Czerwonej. Niestety, 20 września, z powodu ogromnej przewagi wojsk sowieckich, miasto poddało się po dwóch dniach ciężkich walk.
Komendant obrony miasta nakazał przekroczenie granicy z Litwą, jednak ppłk Dąbrowski zdecydował się przebijać w kierunku Warszawy. W czasie tego marszu pułk stoczył dwie potyczki i poniósł straty. Ponieważ jeden z oddziałów został doszczętnie rozbity, a i sytuacja ogólna nie była najlepsza, ciężko chory dowódca zadecydował o rozwiązaniu pułku. Wtedy to major Dobrzański odmawił wykonania rozkazu i samodzielnie objął komendę, postanawiając dalej przebijać się w kierunku Warszawy, aby nieść pomoc Stolicy. 27 września przeprawił się wraz z oddziałem przez Bug i skierował do majątku Krubki pod Rembertowem. Tutaj następnego dnia doszła do nich wiadomość o kapitulacji Warszawy. Tak więc nadzieja, która dotychczas ich podtrzymywała, tj. pomoc walczącej Stolicy, zgasła. Major po zarządzeniu zbiórki oznajmił, że nie zamierza składać broni i dopóki starczy mu sił i życia, będzie walczyć z wrogiem.
Postanowił przebijać się w kierunku granicy z Węgrami, aby poprzez nie przedostać się wraz z 50 żołnierzami-ochotnikami, którzy przy nim pozostali, do Francji i dalej kontynuować walkę z najeźdźcą.
1 października 1939 r. przeprawili się przez Wisłę koło Dęblina i skierowali się do Bodzentyna, gdzie major zmienił decyzję o przekroczeniu granicy, tego dnia też stoczył zwycięską walkę wraz ze swoimi żołnierzami. Postanowił walczyć z wrogiem tu, na polskiej ziemi. W tamtejszym Kościele przed ołtarzem ślubował, iż do zakończenia wojny nie zdejmie munduru. Oddział przyjął nazwę “Oddziału Wydzielonego Wojska Polskiego”, a major Dobrzański przyjął pseudonim “Hubal”. Dzięki pomocy ludności udało mu się uniknąć zasadzek i przebić się w kierunku Gór Świętokrzyskich oraz przetrwać zimę. Niestety, Niemcy w odwecie za pomoc stosowali wobec cywilnej ludności represje w postaci palenia całych wsi i mordowania jej mieszkańców niezależnie od płci i wieku.
Wobec tego “Hubal” postanowił ograniczyć kontakt z ludnością, aby ich nie narażać na represje ze strony okupanta. Wiosną 1940 r. pod Huciskami zostaje doszczętnie rozbity batalion Wermachtu, a pod Szałasami major zadaje innej jednostce ciężkie straty. Niemcy rozwścieczeni niepowodzeniami w walce z polskim oddziałem, postanawiają stworzyć specjalną jednostkę do walki z nim, a samego mjr. Dobrzańskiego, z obawy przed nim, nazywają “Szalonym majorem”. Początkowo oddziałowi udaje się wymknąć z niemieckiego okrążenia, jednak 30 kwietnia 1940 r. pod Anielinem wpada on w zasadzkę i major Henryk Dobrzański ginie w walce. Bitwa, jak zawsze, była nie równa, ale tym razem liczebność żołnierzy niemieckich była przytłaczająca - specjalna jednostka SS, wzmocniona batalionem piechoty i kompania czołgów – łącznie ok. 1000 żołnierzy przeciwko kilkudziesięciu kawalerzystom słabo uzbrojonym, nie posiadającym broni przeciwpancernej.
Niemcy po natrafieniu na rannego majora zaprzestali dalszej walki, co umożliwiło części oddziału bezpieczne schronienie się po przeprawieniu się przez rzekę Pilicę. Majora Hubala natomiast zabrano do jednego z gospodarstw i tam na podwórku zamordowano, kłując go bagnetami i robiąc sobie przy tym pamiątkowe zdjęcia. Następnie przewieziono jego ciało do Tomaszowa Mazowieckiego i pochowano w nieznanym miejscu, tak aby nikt się nie dowiedział, bo strach przed “Szalonym majorem” wciąż panował wśród Niemców.


Witold Adamski


Komentarze :Dodaj komentarz
Brak komentarzy.
wszystkie komentarze
Odwiedzin :