Strona główna -> Pamięć i tożsamość -> Wydarzenia -> Historia Krzyża z diademów zwanego też Krzyżem Rzeszowskich


Laskaris - to nazwisko było najbardziej znanym i powtarzanym z nazwisk Europy wieków średnich. Rodzina Laskaris panowała w Cesarstwie Bizantyjskim wystarczająco długo, by móc wywierać swoje wpływy na większość krajów ówczesnego świata. Była to w tamtych wiekach również najbogatsza rodzina Europy, jako że miasto Konstantynopol zgromadziło w swoich murach ogromną ilość /około dwóch trzecich/ wszystkich bogactw Europy i Azji. Nadchodził dla naszego kontynentu okres, kiedy to o potędze nie miały decydować tylko ilości podbitych ludów czy siła władzy, ale wielkość posiadanego majątku.
W roku 1204 wyprawa rycerzy europejskich do Jerozolimy przerwała ten okres świetności, napadając i rabując miasto, a następnie wywożąc do swoich europejskich zameczków olbrzymie skarby Konstantynopola. Jednak rodzina Laskaris zniosła ten cios i wkrótce cesarz Teodor I Laskaris /1204-1222/ w znacznej części odtworzył świetność cesarstwa. Był to dziadek ze strony matki księżnej Kunegundy Kingi - takie podwójne imię nosiła od urodzenia przyszła polska władczyni.

W roku 1239 Księżna Kinga przybyła do Polski, aby poślubić dwunastoletniego Księcia krakowsko-sandomierskiego Bolesława (zwanego później Wstydliwym), syna Leszka Białego. Spotkanie małoletnich narzeczonych i uroczyste powitanie Kingi odbyło się w Wojniczu. Najprawdopodobniej tutaj doszło do zawarcia wstępnej umowy małżeńskiej. Zgodnie bowiem z wymogami ówczesnego prawa kanonicznego, właściwy akt zaślubin mógł odbyć się dopiero po osiągnięciu przez Kingę dwunastego roku życia, a więc po 1246 roku.
Wydarzeniem tym musiały interesować się nie tylko dwory: węgierski czy ruski, ale też dwór bizantyjski, nadal bogaty i potężny. I stąd /oprócz kwot posażnych/ młodzi mogli przystroić swoje skronie niezwykle kunsztownie zdobionymi bizantyjskimi koronami.
Wielce zmienne koleje losu młodej księżnej skłoniły ją, gdy zmarł książę małżonek, do zmiany trybu życia i rezygnacji z władzy książęcej na rzecz usynowionego przez nią księcia łęczycko-sieradzkiego Leszka - zwanego Czarnym. Zostawiła kraj silny, podziwiany przez ówczesnych kronikarzy państw ościennych, w którym ufundowała nowe miasta oraz dochodowe kopalnictwo solne.
Pozostawiła po sobie dający możliwości rozwoju kraju system podatkowy oraz przywilej odbywania lokalnych posiedzeń poddanych /colloqium/ - to początek powszechnego parlamentaryzmu. Zawdzięczamy jej stołeczne miasto Kraków, ufortyfikowany Wawel, a w nim godną królestwa katedrę, w której stworzyła Ara patriae - ołtarz ojczyzny, prestiżowe miejsce ówczesnej państwowości.
Sama osiadła w Ziemi sądecko-bieckiej, sprawując mądre rządy nad tymi włościami jako ksieni sądeckiego klasztoru Klarysek. Zmarła w 1292 roku w opinii świętości.
Przed śmiercią na ołtarzu ojczyzny w katedrze na Wawelu, złożyła jako wotum szczerozłote korony bizantyjskie, kunsztownie zdobione drogimi kamieniami i scenami walk rycerskich. Ktoś w wiekach późniejszych próbował zrobić z nich krzyż o wymiarach 83,5 x 58 cm. Na przestrzeni dziejów krzyż ten uległ znacznemu zniszczeniu i nie przetrwałby do naszych czasów, gdyby nie filantropijność rzeszowianina, właściciela miasta Rzeszowa – Jana z Rzeszowa (Rzeszowskiego) herbu Półkozic, rycerza, podskarbiego koronnego za czasów Kazimierza Jagiellończyka, biskupa krakowskiego /1471-1488/. W roku 1484 ratując klejnoty koronne, uznawane już wtedy za ważne pamiątki narodowe, ofiarował znaczną część swojego majątku w dobrach rzeszowskich z przeznaczeniem na renowację precjozów, przez co do dnia dzisiejszego zachowały się chociaż w formie krzyża, jedyne autentyczne polskie korony królewskie. Postanowienie biskupa Jana potwierdził
potem dla potomnych papież Innocenty VIII w swoim brewe z dnia 29.IX.1489 r. Dzięki temu istnieje do dnia dzisiejszego w skarbcu katedralnym na Wawelu krzyż, zwany przez historyków krzyżem Rzeszowskich lub krzyżem Kazimierza Jagiellończyka. Biskup Jan kazał bowiem umieścić na nim trzy herby, tj. herb Kazimierza Jagiellończyka, herb Diecezji Krakowskiej oraz herb rodziny Rzeszowskich, wieloletnich właścicieli miasta.
Krzyż ten uważany jest obecnie za trzecią, po mieczu koronacyjnym polskich królów “szczerbcu” i włóczni św. Maurycego /pochodzącej również z Bizancjum/, pamiątkę historii kraju.
Nigdzie na ogół nie eksponowany, nie posiada też kopii wystawienniczych.
Papież Polak Jan Paweł II pamiętał o tym polskim votum i w czasie jednej z pielgrzymek po Polsce poświęcił mu specjalną wizytę, spędzając przed nim samotnie długą modlitewną chwilę.

Na tę okoliczność krzyż był na krótko wystawiany w ołtarzu krypty św. Leonarda w podziemiu wawelskiej katedry. Nikt z publiczności nie był przy tym obecny. Takie były bowiem wymogi bezpieczeństwa zarówno osoby jak i bezcennego przedmiotu. Pierwszy raz publicznie w swojej długiej historii krzyż ten został pokazany w czasie mszy kanonizacyjnej św. Kingi na krakowskich błoniach.
A może miasto Rzeszów zasługuje na to, by wierna kopia najwybitniejszej pamiątki z historii kraju, wykonanej sumptem mieszkańców tej ziemi, ozdobiła na trwałe jakieś rzeszowskie wnętrza publicznych budynków czy też weszła do symboli promujących w świecie miasto Rzeszów. Pomyślmy o tym.

Jan Lucjan Wyciślak

PS. 3 maja 2005 r. odsłonięta została w Rzeszowie na wieży kościoła farnego tablica upamiętniająca zarówno twórcę Krzyża jak i pokazująca jego uproszczony wizerunek.

Odwiedzin :