Strona główna -> Pokolenie JP2 -> Pragnęłam, aby wiedział jak bardzo Go kochamy


Z Paulą Olearnik, absolwentką Gregorianum i Cambridge, a obecnie doktorantką na Uniwersytecie Georgetown w Waszyngtonie, rozmawia Katarzyna Cegielska z Naszego Dziennika

1 kwietnia jest dla Ciebie szczególną datą. Trzy lata temu miałaś możliwość wzruszającego spotkania z Janem Pawłem II, które widzowie TV Trwam mogą często oglądać w czasie emisji teledysku. Podczas rzymskiego spotkania przed XIX światowym Dniem Młodych dawałaś świadectwo swej wiary, a potem miałaś chwilę osobistej rozmowy z Ojcem Świętym, do którego przylgnęłaś jak dziecko... Czy możesz zdradzić, o czym przez tę chwilę rozmawialiście?
- Rzeczywiście, jest to dla mnie bardzo szczególna data. Jestem przekonana, że to sama Opatrzność Boża sprawiła, że spełniło się moje wielkie pragnienie, które od dzieciństwa nosiłam głęboko w sercu. Było to niezwykłe, niezapomniane przeżycie i takim pozostanie ono w mojej pamięci na zawsze. Właśnie w to wiosenne popołudnie Piotr Naszych Czasów przygarnął mnie do siebie, a wraz ze mną symbolicznie całą młodzież, która przybyła na to spotkanie. Klęcząc przed Ojcem Świętym, złożyłam bardzo osobiste wyznanie, a On słuchał mnie cierpliwie, uczynił znak krzyża na moim czole i kilkakrotnie powtórzył "dobrze dziecko". Pamiętam, że powiedziałam, iż zawsze jestem przy Nim, szczególnie w Jego cierpieniu i że Go kocham. Było to w tym momencie najważniejsze, co chciałam Ojcu Świętemu wyznać. Bardzo pragnęłam, aby wiedział, jak bardzo Go kochamy i jesteśmy Mu wdzięczni, my młodzi, zwłaszcza my, Polacy. W miarę upływu czasu żałuję tylko tego, że nie dałam szansy, aby Ojciec Święty mógł mi coś więcej powiedzieć oprócz zapewnienia o pamięci w modlitwie. Ale może nie chodziło tyle o słowa, co o ojcowski pocałunek, czułe spojrzenie i ciepły dotyk błogosławiących mnie dłoni.

Jak to bliskie spotkanie z Janem Pawłem II wpłynęło na Twoje życie? Wcześniej zapewne wielokrotnie uczestniczyłaś w spotkaniach z Ojcem Świętym, choćby w Światowym Dniu Młodzieży w Roku Jubileuszowym w Rzymie, czy też jako studentka Papieskiego Uniwersytetu Gregoriańskiego na pewno wiele razy brałaś udział w środowych czy niedzielnych spotkaniach z Ojcem Świętym.
- Tak, oczywiście, nie było to moje pierwsze takie osobiste spotkanie z Janem Pawłem II. Pierwszy raz było to w roku 1985, kiedy jako czterolenia dziewczynka wraz z moimi rodzicami i bratem pojechałam do Rzymu na uroczystość święceń kapłańskich mojego ojca chrzestnego księdza Patryka, który obecnie jest kapelanem w armii amerykańskiej i któremu Ojciec Święty, będąc jeszcze kardynałem proroczo przepowiedział, że go osobiście wyświęci. I tak też się stało. Nawiasem mówiąc, w tym roku właśnie 1 kwietnia jedziemy wraz z rodzicami i bratem na Alaskę do ks. Patryka i jestem bardzo szczęśliwa, że po prawie 22 latach będę mogła zobaczyć się z moim ojcem chrzestnym, który również został, można powiedzieć, wybrany za sprawą Opatrzności Bożej przez Jana Pawła II. Wracając jednak do tego dnia, w którym odbyła się uroczystość święceń kapłańskich, byliśmy po jej zakończeniu na audiencji prywatnej dla rodzin nowo wyświęconych księży. Otrzymaliśmy specjalne błogosławieństwo od Ojca Świetego, ale najważniejsze dla mnie było to, że właśnie wtedy po raz pierwszy doświadczyłam ojcowskiego pocałunku Ojca Świętego, który był zawsze bardzo obecny w naszym życiu rodzinnym. Codziennie przy okazji wspólnego pacierza z rodzicami modliłam się o zdrowie i siły dla Niego. Prawie co niedzielę uczestniczyłam za pośrednictwem radia lub telewizji w modlitwie Anioł Pański, transmitowanej z Watykanu. Podczas wielu pielgrzymek do różnych krajów, a zwłaszcza do Ojczyzny, na przestrzeni lat towarzyszyłam Ojcu Świętemu w modlitwie, uważnie słuchając Jego homilii. Miałam też jeszcze kilka razy szczęście uczestniczyć we Mszach św. sprawowanych przez Ojca Świętego podczas pielgrzymek do Polski oraz na audiencjach generalnych w Rzymie.

Zawsze starałaś się dzielić papieskim nauczaniem z innymi...
- Szczególnie wyraźnie utkwiła mi w pamięci pielgrzymka do Polski w 1997 roku związana z Międzynarodowym Kongresem Eucharystycznym we Wrocławiu. Byłam wtedy tuż po maturze w Anglii. Słuchaliśmy wielokrotnie wraz z moim ojcem homilii papieskich z całej pielgrzymki transmitowanych przez Radio Maryja i nagrywaliśmy je domowym sposobem na kasetach, a potem sprzedawaliśmy je w kościołach polskich w Londynie, aby cały dochód przeznaczyć na rozwój tej katolickiej rozgłośni. Gdy rozpoczęłam studia na Uniwersytecie Gregoriańskim w 2002 roku, miałam dużo więcej okazji uczestniczyć we Mszach św., środowych audiencjach oraz nabożeństwach papieskich. Jako studentka miałam nawet zaszczyt śpiewać przed Ojcem świętym wraz z chórem uniwersyteckim w Bazylice św. Piotra i Auli Pawła VI. W trakcie studiów na Gregorianie mogłam dokładniej zgłębiać papieskie encykliki. Bardzo duży wpływ wywarła na mnie encyklika "Fides et Ratio", która zainspirowała mnie do wyboru filozofii jako kierunku studiów na Uniwersytecie w Cambridge w Anglii.

Tak jak Ty, młodzi ludzie lgnęli do Jana Pawła II, a przecież Jego słowa nie były proste, zawsze wymagał - także od młodych, a to w dzisiejszym świecie nie jest modne...
- Ojciec Święty nie uczył nas niczego innego niż to, co nam wskazuje Chrystus. W Ewangelii św. Jana (6, 60-8) czytamy, że po Jego nauczaniu o Eucharystii wielu ze słuchających odwróciło się od Chrystusa mówiąc, że Jego słowa były dla nich za trudne. Jezus wtedy zwrócił się do dwunastu pytając ich: "Czy i wy chcecie odejść"? Wtedy Piotr odpowiedział "Panie! Do kogo pójdziemy? Tylko Ty masz słowa życia wiecznego". Piotr poznał i uwierzył, że Jezus jest Chrystusem, Synem Boga żywego. Można by powiedzieć, że młodzież, która przyjęła nauczanie Ojca Świętego jako naukę Chrystusa powtarza słowa św. Piotra: "Panie! do kogo pójdziemy?" Tak jak św. Piotr, młodzież jest świadoma, że ta nauka jest nie tylko niemodna, ale też jest "twarda" tak, jak ją określili Żydzi, którzy od Jezusa odeszli. I wcale tego nie ukrywa. Lecz młodzi nazywani pokoleniem JP II poznali i uwierzyli, dzięki Papieżowi Polakowi, że jest tylko jedna droga do świętości, która jest zarazem drogą do życia wiecznego i tą drogą jest sam Chrystus.
Młodzież tak bardzo lgnęła do Ojca Świętego właśnie dlatego, że On sam pokochał Jezusa i oddając się bez reszty, poszedł za Nim. A nas swoim przykładem uczył, jak w praktyce mamy to robić również i my.

1 kwietnia 2004 roku Ojciec Święty powiedział ważne słowa "Nie lękajcie się" i wskazał po raz kolejny na krzyż jako jedyną drogę do wieczności. Czy nauczanie Jana Pawła II, po Jego odejściu do Domu Ojca, ma szansę na realizację w życiu młodych, czy bez Niego nie zostanie zapomniane? Co zrobić, by przetrwało i było realizowane przez kolejne pokolenia?
- Chociaż jako młodzież bardzo kochaliśmy Ojca Świętego i wiele razy dawaliśmy temu wyraz, prawdą jest także i to, że niejeden raz mogliśmy Go zawieść, zarówno za Jego życia, jak i po śmierci. Przyznaję, że pomimo mojej wielkiej miłości do Ojca Świętego, pomimo tego, że wywarł On tak bardzo wielki wpływ na moje życie duchowe, i że doznałam takiej łaski, by spotkać Go osobiście, to jednak wciąż wiele razy niełatwo przychodzi mi realizować Jego wskazania w moim życiu. Wciąż za mała jest moja miłość świadczona wobec bliźniego, wciąż za słabe moje świadectwo wiary, wciąż zbyt częste milczenie w obliczu zła. Mógłby ktoś powiedzieć, że przy Nim było, szczególnie nam Polakom, łatwiej, a teraz bez Niego jakoś nie potrafimy się odnaleźć. Z pewnością wielu tak uważa. Lecz miłość jest mocniejsza niż śmierć, a łaska Boża silniejsza niż grzech. Abyśmy nie zagubili tego, do czego nawoływał nas Jan Paweł II, musimy się gorliwie modlić, by Pan Bóg zalał nasze grzechy swą łaską i miłosierdziem. Musimy się też przestać lękać, a to będzie możliwe jedynie wtedy, kiedy otworzymy nasze serca na działanie Ducha Świętego.

Kolejny 1 kwietnia - 2005 roku, spędziłaś w Toruniu. Wieczorem w kaplicy Radia Maryja spotkałyśmy się na Mszy św. za Jana Pawła II. Na placu św. Piotra w Rzymie i na całym świecie w te dni odbyły się właściwie nieformalne Dni Młodych. Jan Paweł II po raz kolejny zgromadził miliony młodych ludzi na modlitwie...
- Pamiętam i noszę w sercu te chwile. Nigdy nie przypuszczałabym, że pierwsza rocznica mojego świadectwa przed Ojcem Świętym na spotkaniu z okazji Światowego Dnia Młodzieży, wypadnie w przeddzień Jego odejścia do wieczności. Uważam to też za opatrznościowe, że mogłam przeżyć tę rocznicę właśnie w Toruniu, na modlitewnym zjednoczeniu z umierającym Ojcem Świętym wraz z Radiem Maryja, a w sam wieczór Jego odejścia do Domu Ojca, być w sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Łagiewnikach w Krakowie. Następnego dnia poleciałam do Rzymu, na moje ostatnie spotkanie z Ojcem Świętym tu na ziemi. Uczestniczyłam w pogrzebie i zostałam jeszcze w Rzymie w czasie konklawe. Sam wybór następcy Jana Pawła II był również niezwykłym przeżyciem. Najlepiej wiedzą to ci, którzy tam wtedy byli. Kiedy odtwarzam w pamięci te wszystkie wydarzenia, to aż trudno mi czasami uwierzyć, że tak blisko w nich uczestniczyłam. Te tłumy, to wzruszające, a zarazem porywające modlitewne skupienie, ta solidarność serc, ta żałoba, a jednocześnie ta radość i dziękczynienie za piękny przykład życia naszego największego Rodaka.

Co teraz robisz, jak potoczyło się Twoje życie przez ostatnie dwa lata?
- Już drugi rok odbywam studia doktoranckie na Uniwersytecie Georgetown w Waszyngtonie. Mój temat pracy doktorskiej jest z zakresu teorii politycznej ze szczególnym uwzględnieniem kwestii zagrożeń dla godności człowieka w systemach współczesnego liberalizmu.

Należysz do jakiejś wspólnoty, w której zgłębiasz nauczanie Jana Pawła II? Podróżując po świecie na pewno spotkałaś wspólnoty, które za Jego przykładem, za Jego słowami chcą się zbliżać do Jezusa i Jego Matki? Które słowa z nauczania Jana Pawła II szczególnie Ci w życiu towarzyszą?
- Podczas studiów w Rzymie aktywnie uczestniczyłam w życiu grupy młodzieży skupionej przy kościele pw. Świętej Agnieszki na Piazza Navona. Prowadziliśmy czuwania eucharystyczne w każdy czwartek, właśnie w odpowiedzi na zachętę Ojca Świętego Jana Pawła II skierowaną do młodych na Tor Vergata. A oto, co powiedział wtedy Ojciec Święty: "Moi drodzy! Powracając do waszych krajów, postawcie Eucharystię w centrum waszego życia osobistego i wspólnotowego. Kochajcie Ją, adorujcie Ją, uczestniczcie w Niej przede wszystkim w niedzielę, w Dzień Pański. Żyjcie Eucharystią, dając świadectwo miłości Boga do ludzi". Są to słowa, które szczególnie są mi bliskie i stale mi towarzyszą. Wspólnie z tą rzymską grupą i pod patronatem Kurii Rzymskej zorganizowaliśmy dwa razy międzynarodowe spotkania młodzieżowych grup adoracji eucharystycznej. Po powrocie do Anglii po zakończeniu studiów w Rzymie, również w Londynie w kościele Matki Boskiej Częstochowskiej na Devonia pomagałam prowadzić czwartkowe adoracje przed Najświętszym Sakramentem. Teraz będąc w Stanach chodzę na podobne spotkania organizowane przez wspólnotę "Christ in the City".
Ciekawe jest to, że pomimo różnic kulturowych spotkania te mają bardzo podobny format. Modlitwa i śpiew przed wystawionym Najświętszym Sakramentem i równocześnie kilku kapłanów posługujących w konfesjonałach. Te spotkania stały się bardzo ważną częścią mojej duchowości i warto, aby jak najliczniejsze parafie i grupy młodzieżowe podejmowały podobne inicjatywy w Polsce. Nie jest też przypadkiem, że oprócz Krzyża Ojciec Święty Jan Paweł II zawierzył nam młodym Eucharystię. Nie jest też przypadkiem, że wielcy święci tak często korzystali z modlitwy przed Najświętszym Sakramentem i z codziennej Komunii Świętej, nie jest to wreszcie przypadkiem, że Ojciec Święty odszedł do Domu Ojca w Roku Eucharystycznym. Było to Jego ostatnie wielkie przesłanie dla nas, że Eucharystia jest źródłem i szczytem życia Kościoła. Byłoby to piękne, gdyby młodzież stała się szczególnym jego szafarzem. W październiku tego roku również organizujemy w Rzymie kolejne międzynarodowe spotkanie grup eucharystycznych, a szczegółowych informacji można zasięgnąć na stronie internetowej: www.veniteadoremus.org.

Dziękuję za rozmowę.

Odwiedzin :