Adwentowe czuwanie



Symbolem człowieka jest Józef sprzedany do niewoli przez własnych braci i syn marnotrawny, który sam siebie skrzywdził.

Adwent to czas przygotowania się na spotkanie z Bogiem, który staje się człowiekiem. Wcielenie Syna Bożego jest niezwykłym znakiem Bożej wyobraźni miłości. Bóg wychodzi dosłownie z siebie i staje się krewnym człowieka po to, żeby każdy z nas zobaczył Jego miłość i żeby mógł się tej miłości uczyć. Bóg aż tak bardzo pokochał człowieka, że postanowił przyjść do nas ze swoją miłością, mimo że wiedział, iż niektórzy z nas Go zabiją.

Bóg Ojciec posłał Syna na ziemię nie po to, żeby Ten swoim cierpieniem wynagrodził Mu za nasze grzechy, lecz po to, żeby upewnił nas o zbawiającej miłości Ojca. Krzyż ma tak wielkie znaczenie w historii zbawienia nie dlatego, że jest miejscem okrutnego cierpienia, ale dlatego, że jest miejscem szczególnej miłości. Krzyż Chrystusa, który rzuca się cieniem na betlejemski żłóbek, jest znakiem, że Miłość potrafi kochać w każdej sytuacji i że potrafi zbawić każdego człowieka.

W Umiłowanym Synu, który przyjmuje ludzką naturę, Bóg przypomina nam o swoich marzeniach wobec człowieka. Każdy z nas jest kimś niezwykle wielkim, bo potrafi myśleć i kochać. Jednocześnie każdy z nas jest kimś niezwykle zagrożonym w życiu doczesnym. Jesteśmy zagrożeni z zewnątrz, zwłaszcza przez ludzi cynicznych albo naiwnych. Cynicy to ci, którzy chcą uczynić nas bezmyślnymi, poranionymi i uzależnionymi po to, żeby wzbogacać się naszym kosztem. Tacy ludzie oferują nam to, co nas niszczy, np. nikotynę, narkotyki, antykoncepcję czy pornografię. Symbolem zagrożenia ze strony cyników jest biblijny Józef – sprzedany do niewoli przez własnych braci.

Jesteśmy jednak zagrożeni nie tylko przez cyników, ale też przez ludzi naiwnych, którzy mają wprawdzie dobrą wolę i próbują nas kochać, ale nie stawiają nam koniecznych do rozwoju wymagań. Taka sytuacja jest najbardziej groźna dla dzieci i młodzieży, bowiem naiwnie rozumiana akceptacja i tolerancja prowadzi do podobnego kryzysu ludzi młodych, co stosowanie agresji i przemocy wobec nich. Ludzie „wychowani” bez stresu stają się zwykle jeszcze bardziej egoistyczni, aroganccy i okrutni niż ci, którzy doznali cierpienia i przemocy.

Przed ludźmi cynicznymi lub naiwnymi możemy bronić się łatwiej niż przed własną słabością. Właśnie dlatego największe zagrożenie dla człowieka płynie z jego wnętrza. Człowiek to ktoś zagrożony przez samego siebie, przez własną naiwność, ignorancję i grzeszność. To ktoś, kto potrafi samego siebie śmiertelnie oszukiwać (jak czyni to np. alkoholik czy narkoman) oraz samego siebie okradać z miłości, wolności i świętości.

Ten świat zachęca mnie do powtarzania grzechu pierworodnego, czyli do czynienia tego, co łatwiejsze, zamiast tego, co wartościowsze. Dominująca ideologia i niska kultura proponuje mi: bądź sobą (z tego zaproszenia skrzętnie korzystają egoiści i przestępcy). Tymczasem Bóg proponuje mi, bym stawał się kimś większym od samego siebie. Ponieważ jestem kimś wielkim, a jednocześnie kimś wielce zagrożonym, to właśnie dlatego potrzebuję spotkania z przychodzącym do mnie Zbawicielem. Syn Boży postanawia zamieszkać ze mną na ziemi po to, żeby obronić mnie przed wszystkimi i przed wszystkim, co jest dla mnie zagrożeniem i co oddala mnie od świętości.

Adwent to czas czuwania, by Bóg nie przyszedł do mnie nadaremno. Czuwać adwentowo to uczyć się modlić, myśleć i kochać na wzór Syna Bożego, w którym Ojciec objawił nam naszą własną wielkość i powołanie. Czuwać to stawać się aniołem stróżem dla samego siebie. Czuwać to odważnie przyglądać się temu, co robię ze skarbem mojego życia i z moim powołaniem do świętości. Czuwać to modlić się, czyli wychodzić na spacer z Bogiem po to, by uzgadniać z nim wspólne marzenia oraz by mówić Bogu o sobie i o swoim postępowaniu więcej, niż mam odwagę powiedzieć samemu sobie.

Czuwać to czytać Pismo Święte, bo ono jest najlepszym programem „antywirusowym” dla człowieka. Biblia ukazuje mi prawdę o mojej wielkości i o mojej słabości. Ewangelia jest szczepionką dla mojego umysłu i dla mojego serca. Czuwać to karmić się nie tylko słowem, ale też Ciałem Boga-Człowieka. To zatem korzystać z daru Eucharystii, z daru Roratów. Czuwać adwentowo to troszczyć się o prawe sumienie oraz codziennie podejmować odważny rachunek sumienia: czy dzisiaj jestem bardziej podobny do Chrystusa, czy też do Adama? Czuwać to pamiętać, że prawda wyzwala i że z rachunku sumienia najbardziej korzystają ludzie dobrzy i mądrzy! Czuwać to dobrze przeżyć rekolekcje adwentowe, które są szansą na ciszę, modlitwę i odkrycie prawdy wyzwalającej nie tylko z grzechu, ale też z ignorancji i bezmyślności.

Czuwać adwentowo to stawać codziennie twarzą w twarz w obliczu nieuchronnej przecież śmierci doczesnej oraz w obliczu Chrystusa, który powtórnie przyjdzie do nas na końcu czasu. Czuwać to już dzisiaj postawić sobie pytanie, które On zada mi wtedy: Czy kochasz? Czy kochasz dzisiaj bardziej niż wczoraj? Ten, który lęka się perspektywy śmierci i boi się pytania o miłość, czuwa jeszcze zbyt mało nad sobą i nad własnym życiem. Naprawdę czuwać – to znaczy naprawdę kochać!

Ks. Marek Dziewiecki
Niedziela ogólnopolska 48/2005 z 27 XI 2005

Komentarze :Dodaj komentarz
Brak komentarzy.
wszystkie komentarze
Odwiedzin :