Program św. Tomasza



Wszelkie formy umocnienia i rozwoju życia społecznego zaczynają się od rozwoju cnót społecznych

Każdy, kto bacznie obserwuje życie społeczne i narodowe nie tylko naszej Ojczyzny – dostrzega bez trudu, że rodzina jako wspólnota zaistnienia i rozwoju człowieka – nie ma się dziś dobrze. Nie ma się dziś dobrze także nasz Naród i nasza państwowość. Dlaczego? Bo rodzi się coraz mniej dzieci, bo małżeństwa bywają zawierane coraz rzadziej i później, bo trwają coraz krócej, zaś dramatycznie wzrasta liczba osób żyjących w pojedynkę deklarujących brak woli posiadania potomstwa i życia rodzinnego. Dlaczego tak się dzieje? Skąd też tak przerażająca liczba odnotowanych w 2021 roku w naszej Ojczyźnie prób samobójczych, sięgająca ponad 12 tysięcy? Odnotujmy, że prób tych dokonują w przeważającej większości ludzie młodzi, którzy przecież powinni chcieć żyć i przekazywać życie.

Błogosławiony Prymas Tysiąclecia Kardynał Stefan Wyszyński dowodził, że nic tak nie zabija rodzin, ludzkiej płodności i samego życia społecznego – jak materialistyczny ateizm. Niesie on bowiem ze sobą z jednej strony egoizm i ucieczkę przed wszelkim trudem i poświęceniem, ale także strach, który nie pozwala z radością i optymizmem patrzeć na ludzkie życie i przekazywać je. Dla materialistów bowiem każde ludzkie życie kończy się ostatecznie w chwili biologicznej śmierci. Cóż zatem w materializmie pozostaje? Jedynie korzystanie z tego, co świat może dać w postaci przyjemności i zabawy. Dlatego rodzina i rodzicielstwo, samo życie wspólnotowe z innymi, choćby z racji konieczności pracy, trudu i poświęcenia, licznych wyrzeczeń, będą się jawiły dla ateistycznego materialisty jako niepotrzebny balast, który szybko z siebie należy zrzucić. Materialistyczny ateizm, przywieziony do naszej Ojczyzny po 1945 roku przez sowieckich okupantów, nie mógł w Polsce skutecznie niszczyć rodziny, bo w sercach Polaków były wiara w Pana Boga i miłość, a także silna odpowiedzialność za Polskę. Gdy jednak materializm ten, po komunizmie, został wzmocniony dobrobytem oderwanym od życia cnotliwego, gdy zaczął odurzać ludzkie sumienia ideologią postępu i wolności, wielu naszych rodaków rozpoczęło swe życie w taki sposób, jakby nie miało ono swego sensu i celu w Panu Bogu i miało swój kres jedynie w doczesności dóbr materialnych.

Trzeba dziś dostrzegać, że materialistycznego ateizmu nie przynoszą do nas li tylko marksiści i ich ideowi następcy. Płynie on także do ludzkich serc ze strony tzw. liberalizmu i naturalizmu, w którym absolutyzuje się jednostkę i wmawia jej, że jedynym jej prawem jest podążanie za swoją wolą.

Plan ratunkowy

Co w obliczu złowrogiego materialistycznego ateizmu musimy czynić, by ratować swe rodziny, naród, a także państwowość?

Po pierwsze dostrzec, że materialistyczny ateizm jest zabójczą i wielce szkodliwą ideologią, że przynosi on na każdym polu śmierć. Ideologia ta przychodzi do nas z wielu stron i bywa zawsze przedstawiana nam w masce dobra. Głoszą ją dzisiaj politycy zarówno ci z „prawej”, jak i z „lewej” strony, wmawiając ludziom, że ich szczęście polega na odpowiedniej ilości pieniędzy i posiadanych rzeczy.

Po drugie, jako ludzie musimy szybko uświadomić sobie, iż jesteśmy zdolni do poznania prawdy i dostrzeżenia tego, że nasze życie rodzinne i nasza moc przekazywania życia są dla nas nie tylko wielkim skarbem, ale też powodem do dumy. A zatem nie jesteśmy skazani na życie w ideologiach i mamy w sobie, dzięki mocy naszego rozumu – również ubogaconego prawdą wiary – szansę na dobre życie w prawdzie, życie, które tworzy wspólnotę rodzinną i które promieniuje rodzicielstwem. Ma to przecież ogromne znaczenie dla istnienia narodu, także samego naszego państwa, które przecież jest ostatecznie tworzone przez żywych i licznych ludzi, będących obywatelami. Ludzie ci winni być nie tylko rozumni, lecz także dobrzy moralnie, bo tylko wtedy będą tworzyć Naród i Ojczyznę, którą się kocha. Muszą więc być ludźmi cnotliwymi.

Trzeba zatem dziś naszej wzmożonej i nieprzerwanej pracy, aby nastąpiło wyzwolenie z materialistycznego ateizmu. Gdy tak będzie, rodziny i nasze domy staną się środowiskiem życia.

Rodzi się tu jednak pytanie: co w tej wzmożonej pracy może nam pomóc? Przede wszystkim powrót do życia cnotliwego, praktykowanie cnót społecznych. Są one nie tylko wielkim skarbem cywilizacji Zachodu, ale także środkiem do pomyślności tak indywidualnej, jak i rodzinnej oraz społecznej. Dlatego też, gdy w Londynie w roku 1972 ukazał się w tłumaczeniu na język polski tom 20 „Sumy teologicznej” św. Tomasza z Akwinu, w przedmowie do tego dzieła bł. ks. kard. Stefan Wyszyński pisał: „Brak cnót społecznych może doprowadzić do tego, że najbardziej słuszne poczynania, programy ustrojowe, polityczne, gospodarcze nie dadzą się wykonać”. Dlaczego? Bo zdaniem bł. Prymasa: „Wchodzą one dziś do programu wychowania obywatelskiego, przez co stają się niezwykle aktualne, pożądane. Cały ten zespół cnót, które wyeksponował św. Tomasz z Akwinu, przypomina tę postać z czasów odległych, a tak wnikliwie aktualną dziś. Program katolickiej nauki społecznej, wzbogacony przez tę pedagogikę społeczną św. Tomasza, staje się przedziwnie bliski i możliwy do wykonania” (s. 8).

Podstawa społecznej pedagogiki

Czym są jednak cnoty społeczne? Są trwałymi sprawnościami ludzi, które czynią samych ludzi dobrymi, jak i sprawiają dobroć ludzkich działań w przestrzeni międzyludzkiej.

To one dają jedność, siłę, pożytek, to one wzmacniają zarówno dobro samego człowieka, jak i dobro całej społeczności, pomnażają zdrowie, dobrobyt, wszelkie bogactwo dobra. Ich praktykowanie służy tak jednostce, jak i całej społeczności, a przy tym nic nikomu nie zabierają, wzmacniając to, co dobre u innych.

Cnoty społeczne jako sprawności moralne, intelektualne i wytwórcze stają się przez to integralnym elementem wszelkiej pedagogii społecznej, w sposób szczególny tej, która realizuje się w rodzinie, w życiu narodowym. Z tej racji można bronić tezy, że wszelkie formy umocnienia i rozwoju życia społecznego faktycznie zaczynają się od rozwoju i umocnienia cnót społecznych.

Tradycja wyróżnia wiele cnót społecznych, podobnie jak i wiele istnieje ich klasyfikacji, niemniej jednak na uwagę zasługują tu cnoty, które zostały mocno wyakcentowane w pedagogice społecznej św. Tomasza z Akwinu (ok. 1225-1274). Akwinata w swych rozważaniach dokonał swoistej syntezy nauki o cnotach społecznych. Niewiele jest innych źródeł, które tak jasno ukazywałyby rolę cnót społecznych w życiu osoby ludzkiej oraz pożytek, jaki one niosą dla wszelkich kręgów ludzkiego życia. Dlatego należy skierować uwagę na naukę św. Tomasza, bez obawy, że samo zagadnienie zostanie tu jakoś spłycone. Wręcz przeciwnie: bogactwo ujęć obecne u Akwinaty, precyzja, z jaką omawia zagadnienie, pozostają wciąż wzorem do naśladowania. Nie bez znaczenia jest tu i ten fakt, że jego nauka staje się dla wielu współczesnych swoistą „tarczą i mieczem” w walce o dobre życie indywidualne, rodzinne i narodowe.

Prof. Paweł Skrzydlewskii
Nasz Dziennik

Komentarze :Dodaj komentarz
Brak komentarzy.
wszystkie komentarze
Odwiedzin :