Strona główna -> Duchowość -> Ku wolności wyswobodził nas Chrystus


"Ku wolności wyswobodził nas Chrystus" (Ga 5,1)

Współczesny świat nie jest bynajmniej światem ludzi wolnych. To prawda, że od zarania dziejów, człowiek nie potrafi podejmować decyzji nie ulegając różnorakim wpływom zewnętrznym i wewnętrznym, ale teraz w „erze” narkotyków, mamony, alkoholu i Big Brather’a stało się to bardzo jaskrawym i budzącym wiele kontrowersji problemem. Wydaje się, że wszyscy rozumieją istotę problemu i zasady profilaktyki, a mimo to wzrasta liczba narkomanów, alkoholików, ludzi uwikłanych w sekty i okultyzm. Myślę, że paradoks ten jest efektem nieświadomości istoty uzależnień, które są przede wszystkim „chorobą ducha”. Nie wystarczy więc np. w przypadku narkomana detoksykacja, gdy człowiekowi brakuje osobistej decyzji zerwania z nałogiem. Takie leczenie nie przyniesie widocznych efektów, dopóki pacjent nie stanie w prawdzie i nie zaistnieje pragnienie konkretnej zmiany. Myślę, że istotnym problemem jest również fakt, że uzależnienia mogą dotyczyć każdej płaszczyzny życia człowieka. Wielu zapytanych o ich rodzaje odpowiedziałoby, że chodzi o narkotyki, nikotynę i alkohol. Ambitniejsi wspomnieliby może okultyzm czy pracoholizm. Niewielu jednak zdaje sobie sprawę, że w nałóg może przerodzić się każdą czynność, praktycznie wszystko, co wpływa na całokształt stosunków ludzkich. Nie jest to jakaś rewelacyjna wiadomość. Tak było od początku, gdy w rajskim ogrodzie człowiek dumnie zapragnął władzy (por. Rdz. 3,6). Teraz, gdy ciągle przybywa ludzi poranionych i nieszczęśliwych, którym wynalazki i nowe metody naukowe nie potrafią pomóc, problem ten stał się bardziej widoczny choć nie znaczy to, że bardziej oczywisty. Narkomana łatwiej zauważyć niż uzależnionego od seksu, pieniędzy, pornografii czy innej osoby, ale czy jest to mniej niebezpieczne? Nie, choć niestety niewielu tak myśli, żyjąc w „słodkiej nieświadomości”. Zawsze łatwiej przecież okłamywać siebie i otoczenie, niż przyznać się do trudnej prawdy.
Wolność wymaga przemiany życia i związanego z tym wysiłku. Czy jest on w ogóle potrzebny? Tylko człowiek wewnętrznie wolny może w pełni otworzyć się na miłość Boga i ludzi. Będąc wolni możemy czynić wiele dobrych i pięknych rzeczy. Poddając się namiętnością niszczymy siebie i innych, zatracamy istotę człowieczeństwa i chrześcijaństwa. Przestajemy być sobą, a zaczynamy grac, „nakładać maski” i udawać.

Skoro jednak wszystko może nami zawładnąć, to czy prawdziwa wolność jest w ogóle możliwa? Czy nie jest to jedynie puste, niemożliwe do realizacji w praktyce słowo? Jak podaje słownik teologiczny wolność realizuje się w dwóch wymiarach: Boga i człowieka. Wolność człowieka jest jednym z trzech podstawowych składników jego bytu (obok poznania i miłości). Bez wolności więc nie można mówić o pełni człowieczeństwa, a jednocześnie wyraża się ona w konkretnym działaniu. Dlatego ktokolwiek postępuje wbrew wolności, nie może nazywać siebie wolnym, gdyż to przeczy jej istocie.
Wolność jest trudna, ale osiągalna. Drogę prawdziwej wolności wskazuje nam Jezus Chrystus (por. Ga 5,1). Bóg chciał byśmy byli w pełni wolnymi, ale grzech pierworodny zniszczył tę harmonię. Jezus przez swoja ofiarę odbudował ów pierwotny porządek. Żyjąc tylko w perspektywie wieczności, możemy być szczęśliwi. Wolność to stan, w którym naprawdę liczy się tylko to, co myśli o nas Bóg. Chrystus nigdy nie mówił, że jest to prosta i nie wymagająca wysiłku praca. Wręcz przeciwnie, kto chce być wolnym, musi ponosić ofiarę. Chrystus postawił przed nami życie i śmierć, szczęście i nieszczęście, nam pozostawił decyzję. Nie jest to przymus wyboru dobra, ale ktoś pragnąc szczęścia, nie może wybrać grzechu. To przecież niedorzeczność.
Wszystko to piękne, a jednocześnie trudne do zrealizowania. Gdy pojawia się konkretny aspekt zniewolenia, jesteśmy „sparaliżowani” w działaniu. Nie wiemy, co naprawdę robić, by sobie pomóc, więc wolimy żyć w nieświadomości. Wygodne jest to, ale niesie ze sobą wewnętrzną śmierć. Uzależniony człowiek obumiera duchowo, psychicznie, a w konsekwencji również fizycznie.

Co osiągniesz, jeśli zachowasz twarz wobec otoczenia, a nie będziesz mógł spojrzeć w lustro? Punktem wyjścia jest uświadomienie problemu, jego przyczyn i objawów. Po co okłamywać siebie? Musimy mieć odwagę stanąć w prawdzie wobec swojego życia. Jest to bolesne, ale konieczne. Inaczej nie można wyjść z uzależnienia.
Stanąć w prawdzie oznacza przyznać się do swojej nędzy, określić zło, a następnie podjąć konkretną decyzję porzucenia dotychczasowego życia. Nie można jednak wmawiać sobie woli walki, gdy tym czasem nie chcemy rozstać się z problemem. Trzeba wybrać otwarcie, bo inaczej szkoda czasu. Nie ma innej alternatywy. Proces uzdrowienia może dokonać się tylko w Chrystusie. To On jest doskonałym Lekarzem. Trzeba uznać, że czynimy źle, ale nie można załamywać się i poddawać zwątpieniu. Świadomość nieskończonej miłości Boga daje ogromną siłę do pragnienia wolności. „Chcę być wolnym, bo pragnę szczęścia i życia w Chrystusie” – to jedyna skuteczna motywacja. Niezwykle ważny jest również dystans wobec problemu. Konieczne jest unikanie wszelkich okazji do powrotu nałogu, potrzeba ogromnej samokontroli, trzymania na wodzy uczuć i emocji. Uzdrowienie jest bardzo trudnym procesem, wymaga dojrzałości, ale z Bogiem możliwa jest diametralna zmiana myślenia i postępowania. Pewien nałogowy hazardzista próbował wyzwolić się ze swej obsesji. W końcu, po kilku nieudanych próbach udał się do księdza. Ten powiedział mu, by każdego dnia, kiedy przyjdzie ochota zagrać w ruletkę powtarzał sobie: „Zawsze, ale nie dziś”. W ten sposób ów człowiek wyszedł z nałogu.

Wolność wymaga wiele trudu, ale bez niej nie można być szczęśliwym. Zawsze zostają pozostałości dawnych zwyczajów. Chrystus jednak ma moc, by uzdrawiać i dawać nam nowe życie. Dla Niego nie ma ludzi za bardzo poranionych i nieszczęśliwych. Wszyscy jesteśmy cenni i niepowtarzalni w Jego oczach. Potrzeba tylko wiary i zaufania. W końcu to Bóg decyduje o wszystkim. Stworzył każdego wolnym, gdyż nie chciał powoływać do życia niewolników. On nas ukochał wolnymi i pragnie naszego prawdziwego szczęścia. Dlaczego my sami czynimy siebie niewolnikami? Z doświadczenia wiem, że nie jest łatwo wykorzenić uzależnienia. Kiedyś jednak trzeba podać rękę Chrystusowi i zacząć z Nim i na Nim budować swe życie. Nie będzie łatwo, ale On nie zostawi nas samymi. Zatrzymaj się na chwilę i pomyśl. Czy warto się nadal męczyć i nakładać kolejne maski? Nie bądź głupcem, nie okłamuj siebie. Szkoda życia. Jest zbyt piękne i cenne, by warto było je zmarnować.

Iwona krzykała
Rycerz Niepokalanej, lipiec-sierpień 2001

Odwiedzin :