W modlitwie znajduje wszystko tylko człowiek bezinteresowny, ten, który przychodzi do Boga dla Boga.

Wchodząc na drogę procesu kształtowania w sobie pasji wiary chrześcijanin wezwany jest do wejścia w doświadczenie modlitwy. Nie można rozwijać swej wiary bez żywego kontaktu z Bogiem. Modlitwa jest właściwym miejscem powrotu do źródła, gdyż w niej dokonuje się spotkanie z bogiem. W modlitwie możemy poznać Tego, który jest wszystkim dla wszystkich, jak również odkryć naszą własną godność i wartość. Dlatego wielu świętych porzucało wszystko dla Boga, aby spotkać się z Nim w przestrzeni modlitwy.
W każdym miejscu można spotykać chrześcijan niezadowolonych z własnej modlitwy. Często ich własne oczekiwania przerastały rzeczywistość, budowanie relacji z Bogiem jawiło się jako pusto brzmiący monolog lub cukierkowaty dialog zabarwiony pakietem roszczeń bądź bezpośrednią próbą wpłynięcia na Wszechmocnego, by ułatwił Zycie. Chrześcijanie ci nie wiedzą, co stanowi istotę modlitwy. Na spotkaniu z Bogiem możemy popełnić trzy błędy.
Pierwsi uważają za najważniejsze podczas modlitwy skierowanie ku Bogu całej swej uwagi. Jednakże takie skupienie w praktyce udaje się osiągnąć na krótki czas, ponieważ przychodzące roztargnienia odciągają uwagę od Boga. Prowadzi to do zniechęcenia i przerwania modlitwy. Błąd polega na tym, że wartość modlitwy uzależniają od skupienia uwagi na Bogu, a to nie jest istota modlitwy.
Drudzy wyobrażają sobie, że istota modlitwy ukryta się w poszukiwaniu i pielęgnowaniu pięknych i głębokich myśli o Bogu. Tacy ludzie są szczęśliwi, jeśli dochodzą do takich myśli, lecz szybko się zniechęcają, kiedy ich umysł jest podczas modlitwy jakby otępiały i jałowy, kiedy „nic do głowy nie przychodzi:. Błądzą ponieważ nawet najwznioślejsze myśli nie stanowią istoty modlitwy.
Pozostają ostatni, którzy popadają w rozpacz, gdy nie doznają pełnych uniesienia wrażeń i odczuć niewątpliwej obecności Boga, którym towarzyszą radość i pokój albo żarliwa miłość i entuzjazm. Wcześniej doznawali takich wrażeń i od tego czasu modlą się, spragnieni ponownego ich przeżycia. Lecz i oni są w błędzie, gdyż żarliwość i bogactwo uczuć nie stanowi istoty modlitwy. Uczucia są uzupełnieniem modlitwy, bez wątpienia rzadkim, udzielanym przez Boga, gdy On uzna to za słuszne.

Istota modlitwy

W modlitwie znajduje wszystko tylko człowiek bezinteresowny, ten, który przychodzi do Boga dla boga. Z tego powodu istota modlitwy tkwi w zgodności mojej własnej woli z wolą Bożą, czyli pragnieniu tego, czego chce Bóg.
Odnajdujemy tu słynny już wzór, który stosował św. Maksymilian Maria Kolbe, ucząc tej prawdy swoich współbraci. Męczennik Miłości pisał: w=W, tzn. moja wola (w) równa się woli Bożej (W). Ta prosta maksyma: „Chcę tego, czego i Ty chcesz, Panie” – prowadzi do jedności z Bogiem, przy czym człowiek zgadza się, by w tej relacji zgody Bóg był stroną prowadzącą, wszak bez pomocy Ducha Świętego nie możemy wypowiedzieć nawet imienia Jezus. W tej prawdzie ukryta jest jeszcze jedna bardzo ważna rzeczywistość. Mianowicie to, że akt woli „ja chcę” stanowi o wartości modlitwy, czyli jest jej istotą, a nie jak to ukazałem wcześniej, moje: „jestem czujny”, „ja czuję”, czy „ja myślę”.
Moje „chcę, Panie tego, czego Ty chcesz od tej modlitwy” otwiera przede mną nową przestrzeń spełnienia, ale już nie według własnego planu, lecz tego, co sam Pan Bóg mi przygotował. W modlitwie bowiem nie tyle chodzi o jej tworzenie, ile o włączenie się w tę modlitwę, która już w nas jest obecna, gdyż modlitwa chrześcijańska nie jest w pierwszym rzędzie dziełem człowieka, lecz dziełem Chrystusa żyjącego w wierzącym człowieku.

o. Bogdan Kocańda OFMConv
Rycerz Niepokalanej lipiec-sierpień 2006

Komentarze :Dodaj komentarz
Brak komentarzy.
wszystkie komentarze
Odwiedzin :