Strona główna -> Duchowość -> Szczerze szukam Boga


O tym, jak ważna jest w życiu przyjaźń i cisza oraz post i obecność aniołów, opowiada jeden z największych współczesnych pisarzy chrześcijańskich, niemiecki benedyktyn Anselm Grün.

Myśląc o spotkaniu z Ojcem, wyobrażałam sobie przede wszystkim możliwość rozmowy z gwiazdą literatury religijnej. 300 książek przetłumaczonych na ponad 28 języków i wydanych w ponad 14 milionach egzemplarzy! Tymczasem dowiedziałam się, że trzy razy dziennie na dwie godziny odkłada Ojciec pisanie i inne formy aktywności, aby poświęcić się modlitwie.

Jestem przede wszystkim mnichem, a nie pisarzem. Piszę trzy razy w tygodniu po dwie godziny. Tak więc w każdym tygodniu przeznaczam na pisanie sześć godzin. Pisanie jest dla mnie pewnego rodzaju medytacją. Rozmyślam nad pytaniami, które stawiają mi ludzie. Próbuję na nie odpowiedzieć. To jest jak rozmowa duszpasterska. Próbuję sformułować odpowiedzi, które zadowolą nie tylko innych, ale i mnie samego.

Kiedyś w odpowiedzi na pytanie o popularność swoich książek, zażartował Ojciec, że „jako mnich cieszy się większym zaufaniem niż inni autorzy”. Co zainspirowało Ojca do pisania?

Impulsem jest dla mnie dialog z ludźmi. Piszę także ze względu na zapotrzebowanie czytelników, bo wydawnictwa zamawiają u mnie książki. Wreszcie, piszę ze względu na wewnętrzne przekonanie. Czasami we śnie dostaję impuls, dzięki któremu wiem, co pisać na dany temat. Nie czuję się autorytetem. Czuję się mnichem, który szczerze szuka Boga. Wyczuwam jednocześnie, że ludzie tęsknią za duchowymi autorami, którzy dotkną ich serca i którzy żyją autentycznie.

Każdy potrzebuje pomocy, aby łatwiej przechodzić przez meandry życia. Czy współczesny człowiek rozumie dar przyjaźni i umie o niego dbać?

Świat staje się coraz bardziej chaotyczny. Wielu ludzi nie rozmyśla i nie zastanawia się. Są tak pochłonięci pracą, że zapominają o istotnych pytaniach i przez to oddalają się od tego, co czyni ich ludźmi. Właśnie w takim świecie, w którym także wiele małżeństw przechodzi kryzysy, ludzie tęsknią za przyjaciółmi. Tęsknią za osobami, na które zawsze mogą liczyć, które są im wierne, przy których mogą być sobą. Z pielęgnacją przyjaźni wielu ludzi ma problemy. Ale jednocześnie czują, że przyjaźń będzie trwała tylko wtedy, kiedy się o nią dba.

Czy ten kryzys przyjaźni nie przekłada się na słabość rodziny?

Wiele współczesnych rodzin rozpada się, ponieważ ludzie mają ich niewłaściwe wyobrażenie. Od rodziny oczekuje się tylko zdrowej atmosfery. Jednak rodzina to tak naprawdę szkoła, która uczy, jak radzić sobie z problemami. Wychowanie dzieci stanowi wyzwanie dla rodziców. Wielu ludzi widzi rodzinę jako pomieszczenie do wypoczynku i nie chce się w nią angażować. Ale bez gotowości do rozwiązywania wspólnych problemów rodzina nie może istnieć.

Podobno oprócz ziemskich przyjaciół każdy z nas ma niebiańskiego przewodnika. Aniołom poświęcił Ojciec dużo miejsca w swojej twórczości. Dlaczego anioły są tak ważne?

Biblia zna wspaniałe historie o aniołach. Anioły są dowodem, że Bóg się o nas troszczy. Bóg wysyła swojego anioła, gdy jesteśmy samotni, gdy się boimy, kiedy inni nas opuszczają. Ale nie możemy wyobrażać sobie aniołów zbyt naiwnie. One nie tyle strzegą naszych ciał od nieszczęścia, choroby czy śmierci, ile bardziej chronią nasze wnętrze w trudnych momentach życia. Kto nie ma powiązania ze swoim aniołem, nie będzie powstrzymany od tego, do czego ciągnie go jego wewnętrzne rozdarcie.

Zachęca też Ojciec swoich czytelników do praktykowania medytacji. Dlaczego tak trudno przychodzi nam medytować? Czy jest ona tylko dla osób duchownych i dla świętych?

Medytacja była obecna w chrześcijaństwie już w trzecim stuleciu. Ma wiele różnych form. Mnisi praktykowali medytację, w której wiązali słowa Pisma Świętego lub Modlitwy Jezusowej (modlitwa polegająca na powtarzaniu imienia Jezus) z oddechem. Dzięki medytacji słowo Boga powinno stać się w nas ciałem. Nie może ono pozostawać jedynie w głowie, lecz musi przenikać całe nasze życie. Tę formę medytacji może ćwiczyć każdy. Oczywiście dobrze byłoby poświęcić na to codziennie 15-25 minut. Modlitwę Jezusową można odmawiać w drodze, gdy czeka się na przykład na pociąg.

Co jest kluczem do odzyskania wewnętrznego spokoju i odkrycia szczęścia płynącego z ciszy?

Pierwszym kluczem jest prawda. Jezus mówi, że prawda czyni nas wolnymi. Wielu szuka dziś wewnętrznego spokoju. Jednocześnie boi się całkowitej ciszy, ponieważ lęka się swojego wnętrza. Drugim kluczem jest „nieocenianie”. Oznacza to, że nie koncentruję się na zewnętrznych burzach, lecz przechodzę przez wszystkie myśli i emocje do wnętrza. Tam, w głębi, panuje cisza. Trzecim kluczem jest przekonanie, że jest we mnie przestrzeń ciszy. Jej już nie muszę stwarzać. Do tej przestrzeni nie mają wstępu ludzie ze swoimi oczekiwaniami, prawami i osądami. Tam mieszka Chrystus. To właśnie tam jestem uleczony i całkowicie wolny.

Dużo uwagi poświęca Ojciec wartości postu. Czy współcześnie umiemy znaleźć w poście nie ofiarę i smutek niedosytu, ale wolność i radość?

Współczesna medycyna na nowo odkryła uzdrawiające działanie postu. Post w klasycznym sensie polega na tym, że przez cały tydzień pije się tylko herbatę i wodę, nic przy tym nie jedząc. Jest to wewnętrzne oczyszczenie ciała. To sprawia, że stajemy się bardziej ożywieni i otwarci na modlitwę. Nawet sny stają się jaśniejsze. Czas postu, który oferuje nam Kościół, jest treningiem do wewnętrznej wolności. Sam potrafię określić, co będę jadł, a czego nie. Mogę także zrezygnować z czegoś, nie zaspokajając potrzeby natychmiast. Zygmunt Freud powiedział: „Kto nie potrafi rezygnować, nie może rozwinąć w sobie silnego JA”. Oprócz klasycznego postu istnieją też inne metody poszczenia. Niektórzy przez siedem tygodni nie oglądają telewizji, nie jeżdżą samochodem lub nie piją alkoholu, kawy czy nie jedzą mięsa.

Wielu ludzi nie rozumie, że muszą nauczyć się godnego smakowania sukcesu i pokornego przyjmowania porażki, dojrzeć i do śmiechu, i do płaczu. Dlaczego tak trudno jest nam zrozumieć i zaakceptować życie takim, jakie jest?

Aby pomyślnie przeżyć życie, muszę zdać sobie sprawę z własnej tożsamości. Gdy szukam odpowiedzi na pytanie: „Kim jestem?” i gdy sobie je ciągle od nowa stawiam, doprowadza mnie ono do głębi mojego wnętrza, do mojej duszy. Stopniowo zaczynam wyczuwać, kim jestem. Że jestem niepowtarzalny i że jestem synem Boga. Pytanie, kim jestem, doprowadza mnie do Boga. Wielu ludzi nie wychodzi naprzeciw ani prawdzie o sobie, ani swojemu życiu. Chcieliby kontrolować i planować życie. Bardziej ufają obietnicom mediów niż mądrości ludowej. Chcą życia, które można kupić, a nie życia, które trzeba znosić i doznawać, czyli życia będącego ciągłą walką.

Czy jest Ojciec zadowolony ze swojego życia jako osoba duchowna, pisarz i człowiek?

Jestem wdzięczny za życie, jakie prowadzę jako mnich, i za to, że dla wielu stało się ono owocne. Czuję się pobłogosławiony przez Boga. Oczywiście nie jest mi obce pragnienie posiadania żony i dzieci, chociaż w moim wieku nie jest już ono zbyt intensywne. I kiedy żałuję, że się nie ożeniłem, wówczas też mogę naprawdę cieszyć się życiem, jakie prowadzę. Nie można wszystkiego przeżyć jednocześnie. Trzeba się zdecydować. Każda decyzja, wybranie drogi życiowej, jest równocześnie decyzją o rezygnacji z innej drogi.

Myśli Ojciec, że jego Anioł Stróż był obecny podczas naszej rozmowy i ucieszył się z niej?

Wielokrotnie doświadczyłem obecności mojego Anioła Stróża na autostradzie. Jestem mu bardzo wdzięczny. Jeżdżąc z wykładami, zawsze wracam do domu cały i zdrów. Czasem bywam nieostrożny, ale zdarza się, że czuję, jak Anioł Stróż budzi mnie, gdy zasypiam. Doświadczenia te można również inaczej interpretować. Kiedy któryś z moich braci wyrusza w dłuższą podróż, prosimy Anioła o błogosławieństwo. Modlimy się, żeby Anioł Rafael mu towarzyszył i szczęśliwie doprowadził do celu. Ufam, że Anioł Stróż jest obecny także teraz, przy naszej wymianie zdań, i nadaje właściwe myśli. Gdy piszę, nie zastanawiam się zbyt dużo. Poświęcam się po prostu pisaniu. Anioł jest wtedy przy mnie. Na pewno był zadowolony z naszej rozmowy. Życzę Ci, żeby zawsze, kiedy piszesz, towarzyszył Ci Anioł Inspiracji.

Dziękuję Ojcu za rozmowę.


Anselm Grün (ur. 1945), niemiecki benedyktyn z klasztoru Münsterschwarzach. Jest cenionym na całym świecie duszpasterzem i kierownikiem duchowym oraz autorem wielu poczytnych książek.

fot. EX PICTURES

Magazyn Familia

Odwiedzin :