Strona główna -> Duchowość -> Pierścień atlantów -> Kim jest władca pierścieni Atlantów?


Człowiek niepewny swojej pozycji czy przyszłości często ulega pokusie posługiwania się talizmanami i amuletami. W dyskusjach, jakie często pojawiają się, powtarza się zasadnicze pytanie: czy osobom używającym takiego talizmanu w sposób nieświadomy – np. otrzymały go w prezencie i noszą jak zwykłą biżuterię – może grozić jakiekolwiek duchowe niebezpieczeństwo? Oto odpowiedź.

Warto zwrócić uwagę na fakt, iż nawet sami wyznawcy New Age, bioenergoterapeuci, radiesteci itp. posługują się pierścieniem Atlantów w sposób nie do końca uświadomiony. Przekonują mianowicie siebie i innych, że jego moc nie ma podłoża okultystycznego, ale jak najbardziej naturalne i wręcz potwierdzone naukowo! Przykładem tego rodzaju podejścia niech będzie następująca wypowiedź niejakiej Wróżki Gwiazdy: „Moc tego pierścienia nie wynika z magii, lecz z pola siły wytworzonego przez formy geometryczne wyryte na nim. Odtwarzając dokładnie ich proporcje, możemy uzyskać te same skutki. Formy wyryte w pierścieniu Atlantydów emitują pewne częstotliwości, które można badać, stosując zaawansowane techniki dostępne współczesnej fizyce kwantowej”.

Gdyby energia pierścienia Atlantów rzeczywiście była mierzalna jakimkolwiek dostępnym dziś sprzętem, powyższy tekst należałoby zaliczyć do kategorii nowinek naukowych. Tymczasem jeden z największych polskich portali internetowych umieścił go w dziale dotyczącym… magii. Tak więc nawet w środowiskach przychylnych okultyzmowi rozprowadza się omawiany artefakt raczej jako tajemniczą pozostałość po rzekomej starożytnej technologii (pochodzącej jakoby z zaginionej Atlantydy lub Lemurii), jakby próbując zatuszować jego ewidentne powiązania demoniczne. A przecież już sam André de Belizal, uznawany za „odkrywcę” cudownych właściwości pierścienia, pisał o nim między innymi, że „pozwala osobie będącej w jego posiadaniu na niezbadane kontakty z rzeczywistością, odnośnie której, jak do tej pory, jedynie zjawiska metafizyczne dostarczyły nam nielicznych informacji. Osoba nosząca pierścień staje się wrażliwa na pewne przesłania, których nigdy nie mogłaby odczuć w inny sposób”.

Jakie to „pewne przesłania” ma na myśli de Belizal i skąd pochodzące, skoro pierścień ma niby służyć jako „katalizator bezosobowej energii kosmicznej”? Kolejna wątpliwość powinna się w nas zrodzić choćby podczas czytania krótkiej „instrukcji obsługi pierścienia” (sic!), dołączanej do tegoż produktu przez jego sprzedawców. I to nie tylko oficjalnych producentów sprzętu ezoterycznego, lecz także zwykłych jubilerów! Znajdziemy w niej, poza innymi radami, także i taką: „Nie należy go pod żadnym pozorem odstępować innej osobie, gdyż od początku jest on związany ściśle ze swoim właścicielem”. Jakim cudem ozdoba noszona na palcu, co do której istnieje przekonanie, że jedynie reguluje przepływ jakichś bliżej nieznanych energii, miałaby się „związać ze swoim właścicielem”? Jaką mocą albo czyim postanowieniem?

Więcej światła na całe to zagadnienie rzuca wypowiedź o. Jacquesa Verlinde, znanego nawróconego okultysty: „Aby to przybliżyć, często posługuję się przykładem fal radiowych. Otóż na fale o wysokiej częstotliwości nakładane są informacje o częstotliwości małej, które dzięki odbiornikom radiowym docierają do nas jako głos, muzyka – dźwięk. Sama fala nośna o wysokiej częstotliwości, którą wyszukujemy w odbiorniku radiowym, nie jest informacją, głosem, muzyką itp., lecz nosi na sobie te informacje, zapisane w postaci niskiej częstotliwości nałożonej na falę radiową. Czyli informacja dociera do nas niesiona na fali radiowej, która tą informacją nie jest. Podobnie jest z energią kosmiczną, przez którą dociera do nas inna moc. Sama energia kosmiczna nie jest zła. Przykład powyższy ukazuje ją jako falę radiową o wysokiej częstotliwości. Jak odbiornik radiowy dostrajany jest do tej fali, tak – jako medium – otwieramy się na pewne energie, do których dołącza się działanie istot duchowych, pragnących nami zawładnąć. Problem tkwi w tym, że otwierając się niby na energię kosmiczną, poddajemy się działaniu istot duchowych – jak odbiornik radiowy, odbierający równocześnie falę radiową i zapisane na niej informacje. Odbiornik radiowy też nie jest w stanie oddzielić odbieranej właściwej fali od dołączających się do niej zakłóceń. Podobnie jest z osobami, które sądzą, że przez różne techniki otwierają się tylko na energię kosmiczną. W rzeczywistości osoby te poddają się działaniu istot duchowych”.

Zasada ta dotyczy oczywiście także posiadaczy pierścienia Atlantów. I nie ma znaczenia, czy popełniają oni świadome bałwochwalstwo, czy są ciekawskimi poszukiwaczami niezbadanych sił natury, czy tylko pasjonuje ich dziwaczna biżuteria. Przyjmując i nosząc ów pierścień, jego właściciel wystawia się na działanie mocy, która z czasem musi ujawnić swoje demoniczne oblicze. Szatan bowiem – nie bez kozery zwany w teologii „małpującym Boga” – wytworzył w swojej strategii także karykaturę tego, co Kościół nazywa sakramentaliami. Jak więc w posłudze uwalniającej i uzdrawiającej Kościoła znajdują się pewne substancje, symbole czy znaki materialne (np. woda święcona, krzyż, medalik, szkaplerz itd.), których obecności towarzyszy konkretna moc Boża, tak też w dziele zniewolenia i zepsucia człowieka jedną z broni stanowią anty-sakramentalia, „obsługiwane” bezpośrednio przez konkretne demony: wszelkiego typu sprzęty służące wróżeniu, wywoływaniu duchów, symbol pentagramu, wahadełka radiestezyjne, amulety czy talizmany, pośród których pierścień Atlantów zdaje się dziś zajmować poczesne miejsce.

Błogosławieni, którzy płuczą swe szaty, aby władza nad drzewem życia do nich należała i aby bramami wchodzili do Miasta. Na zewnątrz są psy, guślarze, rozpustnicy, zabójcy, bałwochwalcy i każdy, kto kłamstwo kocha i nim żyje (Ap 22 11.14n).

o. Fabian Błaszkiewicz SJ
źródło:
www.odnowa.jezuici.pl

Komentarze :Dodaj komentarz
Brak komentarzy.
wszystkie komentarze
Odwiedzin :