Strona główna -> Duchowość -> Maryja - Totus Tuus -> Maryjny dzień skupienia


"Niepokalana Dziewico, Matko Boga Przeczysta! (...) W tę dziejową chwilę my, dzieci Narodu Polskiego, stajemy przed Twym tronem z hołdem miłości, czci serdecznej i wdzięczności. Tobie i Twojemu Niepokalanemu Sercu poświęcamy siebie, Naród cały i wskrzeszoną Rzeczpospolitą...". Tak 8 września 1946 r. nasi przodkowie oddawali siebie i cały Naród Niepokalanemu Sercu Maryi.

Nadeszła kolejna rocznica tamtego historycznego aktu. Kto potrafi spojrzeć na tamto wydarzenie z perspektywy Bożej, ten nie może przecenić jego znaczenia i dzisiaj nie świętować. Ale też nie może nie poczuć głęboko w sercu bólu, że dziś, inaczej niż 60 lat temu, nie potrafimy, jako Naród, sięgnąć po środki sprawdzone, najskuteczniejsze, najpewniejsze i w trudnym "teraz" odnowić swe poświęcenie Niepokalanemu Serca Maryi, by znowu móc powtórzyć z prorokiem: "Miłosierdzie Pańskie, żeśmy nie zniszczeli" (Lm 3, 22). To są te same słowa, którymi Jan Paweł II dziękował w Fatimie za swe ocalenie z ręki Ali Agcy, który 13 maja 1981 r. miał wykonać na nim wyrok śmierci. Cuda, które towarzyszą oddaniu się Niepokalanemu Sercu, są właśnie takiej miary!
Biskup Ratyzbony, Rudolf Graber, tak pisał o znaczeniu poświęcenia Matce Bożej: "Wagę tego wydarzenia może docenić tylko ten, kto wie, co oznacza poświęcenie. Patrząc powierzchownie, słowa te nie mają zbyt wielkiej wagi i można je wypowiedzieć z łatwością. Jednak patrząc dogłębnie, po Bożemu, okazują się one doniosłym wydarzeniem historycznym, od którego zależą całe wieki". Jak bardzo słowa te odnoszą się do naszej polskiej rzeczywistości! Poświęcenie z 1946 r. było "doniosłym wydarzeniem historycznym", które wpłynęło na nasze losy bardziej niż to sobie uświadamiamy!
Minione dziesięciolecia są tego świadkami. Czy te przed nami też będą się toczyć w koleinach łask zsyłanych z nieba? Jeśli tak, to w jakim stopniu? Cytowany przed chwilą biskup Ratyzbony postawił szereg pytań dotyczących oddania narodu Niepokalanemu Sercu Maryi. Jak łatwo przenieść je na naszą polską historię. Tylko posłuchajmy:
"Wydarzenie poświęcenia nasuwa szereg pytań, które możemy tylko krótko zaznaczyć. Jakich konkretnych rzeczy domaga się takie poświęcenie? Czy dziś to poświęcenie jest wciąż aktualne? Czy nie zostało ono zdezaktualizowane na skutek rozwoju Europy w kierunku laicyzacji i materializmu? Jakie wynikają z tego konsekwencje? Co uczyniliśmy pod względem duszpasterskim, aby tym poświęceniem żyć? A może było ono tylko ozdobnym dodatkiem, któremu nie przypisujemy żadnego zobowiązującego charakteru? Oto pytania, które żądają od nas odpowiedzi, ponieważ określają one negatywnie lub pozytywnie przebieg historii."
Zwróćmy uwagę na te prorocze słowa mówiące o określaniu przebiegu historii przez nasze zaangażowanie w akt poświęcenia. Jak powtarzał Jan Paweł II, zawierzenie nie jest jednorazowe, musi być odnawiane, przeżywane na co dzień. Samo dokonanie poświęcenia nie wyzwala nadprzyrodzonych mocy. Te budzą się dopiero przez nasze zaangażowanie, które, dodajmy, może być negatywne lub pozytywne.
Nie miejsce tu, by szukać odpowiedzi na pytanie, dlaczego nasze poświęcenie z 1946 r. nigdy nie zostało odnowione w wymiarze ogólnonarodowym. Może powodem jest narastający indywidualizm (także w pobożności), próbujący zdominować wszystko racjonalizm (który nie lubi pojęcia "serce"), a także zanikanie takich terminów, jak naród czy patriotyzm? Może właśnie dlatego, gdy z końcem lat 70. XX w. mamy do czynienia z lawinowym rozszerzaniem się praktyki oddawania się pod opiekę Matce Najświętszej, jest to poświęcenie osobiste, nie wspólnotowe...
Zapyta ktoś: Czy nasze wielkie oddanie Niepokalanemu Sercu Maryi nie ożyje w Narodzie i nie zaowocuje obfitością łask w wymiarze społecznym? Odpowiadamy: Prędzej czy później ożyje! I dopowiadamy słowa nadziei: Kiedy wsłuchujemy się w słowa Matki Bożej, kiedy czytamy fatimskie dokumenty, pojawia się myśl, że istnieje inna droga prowadząca do ponowienia oddania się naszego Narodu Niepokalanemu Sercu Maryi. Wspomnieliśmy o coraz bardziej powszechnej praktyce oddawania się poszczególnych ludzi Matce Najświętszej. W naszym Narodzie jest to szczególnie widoczne: najpierw naśladowaliśmy Papieża Jana Pawła II całkowicie oddanego Maryi; po jego śmierci jego duchowość zaczęła oddziaływać jak magnes na tysiące tysięcy ludzi. Czy nie mamy prawa wierzyć, że nadejdzie dzień, gdy duchowość TOTUS TUUS dla Niepokalanego Serca Maryi, wzorowana na słudze Bożym Janie Pawle II, będzie tak powszechna, iż poszczególne jednostki zapragną powtórzyć swój akt zawierzenia już nie w wymiarze osobistym, ale w wymiarze narodowym? Byłoby to o tyle wspaniałe, że podczas gdy decyzje o poprzednich aktach podejmowali władcy (lub episkopaty danych krajów), tym razem mielibyśmy do czynienia z inicjatywą oddolną, z pragnieniem oddania narodu przez sam naród. Nie trzeba chyba nikogo przekonywać, że owoce takich poświęceń byłyby niezwykłe.
A gdyby tak dziś, w 60. rocznicę poświęcenia naszego Narodu Niepokalanemu Sercu Maryi dokonać takiego oddolnego poświęcenia? Gdziekolwiek jesteśmy, powiedzmy Maryi: chcemy żyć aktem z 1946 r., odnawiamy go w naszych sercach. Czynimy to jako Polacy, jako członkowie Narodu, który na mocy tego aktu Maryja poprowadziła drogą zwycięstwa. Niech zwycięża i dziś, w tych trudnych, mrocznych czasach. Oddajmy Jej Niepokalanemu Sercu naszą Ojczyznę na własność!
Nie jest nas wielu? Ale przecież Boża demokracja jest inna niż nasza. U Boga przeważa nie ilość głosów, ale ich siła duchowa. Nie musi więc być nas wiele milionów, by akt odnowienia naszego zawierzenia został przyjęty. Niebo czeka na "dziesięciu sprawiedliwych", których obecność sprawi, że Pan spojrzy na nasz Naród z miłością.
Zapraszamy więc na maryjny dzień skupienia, który może zmienić nasze życie osobiste i dzieje naszego Narodu! Niech 8 września będzie dla nas okazją do poznania piękna i owoców poświęcenia się Niepokalanemu Sercu Maryi, niech też pomoże nam lepiej zrozumieć wagę tego, co wydarzyło się przed sześćdziesięciu laty. Jan Paweł II uczył, że "wiara i ufność na wzór Maryi pozwalają odnieść zwycięstwo nad samym sobą, nad tym wszystkim, co jest w nas słabe i grzeszne, a zarazem ta wiara i nadzieja prowadzą do zwycięstwa nad złem i skutkami grzechu w świecie nas otaczającym..." Przeczytajmy raz jeszcze te słowa. Czy nie warto przejąć Jej ducha? Poświęcenie otwiera drogę!
Wincenty Łaszewski

"Nasz Dziennik" 2006-09-08
Odwiedzin :