Strona główna -> Duchowość -> Zagrożenia dla duchowości -> Zwyczajna i nadzwyczajna działalność demona


Działalność zwyczajna: demon odziaływuje na nas w sposób „zwyczajny”, sprzyjając rozwojowi trzech pożądliwości, aby skusić nas do grzechu. Powszechne jest nauczanie katechetyczne o tym, że nakłanianie do zła przychodzi na nas z trzech przyczyn: od naszej natury zranionej grzechem pierworodnym; od świata; od demona. Można zatem powiedzieć, że wszyscy jesteśmy zatem wydani na igraszkę diabła. Zresztą, wielokrotnie już powtarzaliśmy słowa Jezusa, według których „diabeł jest księciem tego świata”, a więc i każdego z nas. Każdy popełniony przez nas grzech pokazuje nam, że wciąż mniej lub bardziej jesteśmy igraszką demona, a więc pod jego wpływem w rozmaitym stopniu i znaczeniu. Natomiast trwamy w łasce Bożej za każdym razem, gdy zwyciężamy zło i przezwyciężamy zarzewie grzechu. Albo należymy do Jezusa, albo jesteśmy przeciwko Niemu: „Kto nie jest ze Mną, jest przeciwko Mnie”.

Kazuistyka na temat tej „zwyczajnej działalności” demona jest dość szeroka i nie chcemy wdawać się tu w szczegóły. Pewne jest jednak, że demon, jak zostało już powiedziane, nieustannie „rozbudza” w nas pożądliwości pokusami pychy-dumy, rozwiązłości, chciwości na wszystkich płaszczyznach i we wszystkich kategoriach, od pojedynczego człowieka po rodzinę, społeczeństwo, na polu politycznym, ekonomicznym, dyplomatycznym… przez co Jezus słusznie powiedział: „Totus mundus positus est in maligno: cały świat leży w mocy złego”. Nikt nie może uciec z wyjątkiem tego, kto stara się żyć z Jezusem za pomocą wszelkich danych nam od Niego środków, sakramentów, modlitw itd. Kto umie zwyciężyć diabła w jego działalności zwyczajnej, ten z pewnością, albo z trudnością, z wyjątkiem szczególnego przyzwolenia Bożego, ulegnie różnym rodzajom nadzwyczajnej działalności szatana, wymienionym poniżej.

Działalność nadzwyczajna: istnieje wielka różnorodność nadzwyczajnej działalności demona, mająca swe określone nazwy według stopnia i powagi przypadku. Przytaczamy wykaz dokonany współcześnie przez najlepszych i doświadczonych egzorcystów włoskich. Spis ten sporządzony jest zarówno według zasad teologicznych angelologii demonicznej, jak i dzięki ich długiemu doświadczeniu.
1. Poddaństwo diabelskie (soggezione diabolica): kto zawiera wyraźny lub domyślny pakt z diabłem, oddając się jemu, poświęcając mu, chrzcząc się własną krwią w jego imię, ten wpada nieubłagalnie pod panowanie diabła, spod którego z wielką trudnością będzie mógł się wydostać. Tacy ludzie to m.in. ci, którzy należą do „sekt satanistycznych” i dochodzą nawet do uczestnictwa w „czarnych mszach”, gdzie dokonuje się profanacji „konsekrowanych hostii eucharystycznych”.
2. Zaburzenia zewnętrzne (disturbi esterni): są to te fizyczne cierpienia (bicie, uderzenia w policzek, uderzenia kijem, pięścią, biczem, potrącenia i spadanie przedmiotów i kamieni na osoby…), jakie spotyka się w wielu przypadkach, które nie raz nazywamy także skutkami maleficium (effetti di malefici), a które można spotkać także w życiu wielu świętych (św. Benedykt, św. Franciszek, św. proboszcz z Ars, św. Ojciec Pio…). Są to naprawdę przypadki niewytłumaczalne po ludzku i naukowo. Osobiście znam wiele przypadków tego typu, które gdyby nie były prawdziwe, można by uznać za opowieści z rodzaju fantastycznonaukowych. Pewna rodzina jedząca posiłek przy stole nagle widzi grad kamieni spadających na stół, które niszczą naczynia i różne potrawy: po dwudziestu minutach kamienie topnieją i znikają! W innej Wodzinie, złożonej z rodziców i pięciu pełnoletnich synów, wszyscy kładą się do łóżek na spoczynek. Około północy wszyscy, każdy w swoim łóżku, zostają zaatakowani uderzeniami kijem przez niewidzialne istoty. Muszą wstać i uciekać, pełni strachu, cierpienia i siniaków… I wiele innych przypadków tego typu.
3. Nękania diabelski (infestazioni diaboliche): są to ataki demona nie zwrócone bezpośrednio na człowieka, lecz na jego dobra (zobacz przypadek Hioba): miejsca (mieszkanie, dom, pole…), przedmioty (samochód, poduszka, materac…), zwierzęta. Nie bez powodu mądrość Kościoła umieściła w swoim rytuale różne błogosławieństwa właśnie dla takich przypadków. Lecz, niestety, sami księża wzbraniają się pójść i pobłogosławić domy, pola itd. i czynić słynne „Rogazioni” (dni krzyżowe przed Wniebowstąpieniem). Wiara zanika, demon wpada dziko i wycina w pień wiarę i wiernych, którzy na próżno udają się po pomoc do kapłanów.
4. Dręczenia diabelskie (vessazioni diaboliche): są to formy diabelskich manifestacji mniej lub bardziej poważnych, które mogą uderzyć poszczególne osoby lub grupy (rodzinne lub społeczne) w zdrowie, zachowanie, uczucia, pracę, wzajemne relację. Trudno nie dojrzeć dzieła i ataku diabła i prawdziwego nękania np. w dziele zniszczenia rodziny! Czyż separacje i rozwody nie są prawdziwym diabelskim dręczeniem? I czyż nie są tym również pewne choroby, które absolutnie wymykają się spod jakiejkolwiek analizy klinicznej i które nagle znikają po błogosławieństwie i modlitwach o uzdrowienie?
5. Inwazje diabelskie (invasioni diaboliche): są to syndromy intelektualne i rozdwojenia umysłowe, lecz niechciane, przez co wola pozostaje jeszcze wolna do działania według głosu wolnej woli. Są to sytuacje bardzo trudne zarówno do postawienia diagnozy, jak i leczenia. Przed podjęciem leczenia konieczne są odpowiednie badania parapsychologiczne. W rzeczywistości, bowiem, w żadnej innej działalności nadzwyczajnej demon nie działa tak „zwodniczo” jak w tych przypadkach. Chodzi, bowiem o oddzielenie intelektu od woli, przez co intelekt idzie za demonem, a wola pozostaje w całkowitym zagubieniu. Jednak z punktu widzenia filozoficznego wynika, że intelekt jest światłem woli, która jest posłuszna jemu proporcjonalnie do tego, jak intelekt jest odciągnięty od światła prawdy z powodu diabelskiego działania, to wola zostaje osierocona, bez przewodnictwa. Ten fakt mówi nam, że czyn popełniony przez osobę będącą pod wpływem „inwazji diabelskiej” nie jest grzechem, który można przypisać tej osobie, nawet jeśli – powtarzam – wola pozostaje wolna: nie jest bowiem oświecona do działania w prawdzie.
6. Opętanie diabelskie (Possesion diaboliche): są to poważne przypadki obecności demonicznej: demon zajmuje ciało człowieka (ale nie duszę) i sprawia, że czyni on i wypowiada rzeczy lub fakty, których nigdy by nie uczynił, gdyby nie był w posiadaniu demona. Można tu przytoczyć typowy przypadek, kiedy to błogosławiony Giovanni Calabria wręcz bluźnił, nie będąc tego świadom ani nie chcąc tego. Kiedy potem ustało diabelskie opętanie i pytano go, jakże on, miłujący Jezusa, mógł bluźnić, to on – jakby spadł z nieba – nie mógł sobie nic przypomnieć.
7. Obsesje diabelskie (ossessioni diaboliche): jest to najcięższa forma działalności diabelskiej, którą charakteryzuje stała obecność demona w ludzkim ciele. Występują tu przejawy umysłowe, wolitywne i afektywne naraz. Mogą występować też przerażające objawy zewnętrzne, takie jak: znajomość języków nie znanych dotąd opętanej osobie, znajomość spraw ukrytych, nadludzka siła, poznanie cudzych myśli, itd. Typowym objawem jest awersja do sacrum1. Trzeba wielkiej odwagi, a nawet chytrości wobec takich faktów. Są to bowiem przypadki, w których nieprzyjaciel dobrze się „maskuje”. Może bowiem także dozwolić opętanej przez siebie osobie pójść nawet na Mszę Świętą i przyjąć Komunię Świętą. Potem oczywiście wybucha wspomnianymi wyżej przejawami obsesji.

Nowy Kodeks Prawa Kanonicznego, w kanonie 1172 słusznie (było tak zresztą w Rytuale Rzymskim) dosłownie określa: „Nikt nie może dokonywać zgodnie z prawem egzorcyzmów nad opętanymi, jeśli nie otrzymał od ordynariusza miejsca specjalnego i wyraźnego zezwolenia. Takiego zezwolenia ordynariusz miejsca może udzielić tylko prezbiterowi odznaczającemu się pobożnością, wiedzą, roztropnością i nieskazitelnością życia”.

Dlaczego tyle surowości względem egzorcyzmu nad opętanymi? Doświadczenie Kościoła jest wielowiekowe: rozpoczyna się od Jezusa i apostołów. Zbyt wiele razy opętani (ossessi) mówią w sposób wolny, dobrze znający kapłana, który chce z tych osób wypędzić diabła i odesłać do królestwa piekła. Z wielka łatwością i precyzją demony mówią grzechy popełnione przez egzorcystę i ujawniają wiele oszustw dokonywanych przez osoby obecne przy egzorcyzmie… Opętani (ossessi) mają więc być traktowani przez egzorcystę upoważnionego przez ordynariusza. W istocie to on powinien być prawdziwym egzorcystą…!

We wszystkich innych wyżej wymienionych przypadkach każdy chrześcijanin, ochrzczony i bierzmowany, jest zapaśnikiem walczącym przeciwko demonowi, urodzonym zapaśnikiem: przywilej ten jest mu nadany właśnie z natury chrzcielnej i bierzmowania. Bierzmowanie „wyciska znamię żołnierza” Chrystusowego, walczącego przeciwko diabłu. Wszyscy jesteśmy zapaśnikami walczącymi przeciwko nieprzyjacielowi Chrystusa, aby Jego Odkupienie wzrastało coraz bardziej w każdej duszy i rozszerzało się królestwo Jezusa. Sam Jezus, zanim wstąpił do nieba, zostawił ten nakaz jako swoje ostatnie orędzie: „Tym zaś, którzy uwierzą, te znaki towarzyszyć będą: w imię Moje złe duchy będą wyrzucać (…) Na chorych ręce kłaść będą, i ci odzyskają zdrowie” (Mk 16,17.8). Zatem walka przeciwko naszemu nieprzyjacielowi jest skutkiem naszej wiary w Jezusa i jest działaniem, które powinno być dokonane zawsze i wyłącznie w „imię Jezusa”. Och, siło i wszechmocy imienia Jezusa! „Na Jego imię niech się zegną moce, które są w Niebie, na ziemi i pod ziemią!” To On jest KRÓLEM wszechświata i wszystkich stworzeń widzialnych i niewidzialnych”. A modlitwa „Ojcze nasz” jest tą, której demony najbardziej się lękają, ponieważ wypłynęła z Serca Jezusa i z Jego Boskich ust, i w której mówimy: „wyzwól nas od Złego”.

Och, gdyby tak w katechezie i duszpasterstwie powrócono do tej koncepcji pierwotnego Kościoła, która przetrwała aż do Soboru Trydenckiego:, gdyby powrócono do tej koncepcji „zapaśników”. walczących już od dzieciństwa przeciwko demonowi! Dzisiaj bowiem zło – a użalamy się na to wszyscy – coraz bardziej rozszerza się w świecie i widać go w najrozmaitszych, najbardziej wyrafinowanych przejawach. Kto reaguje? Kto walczy? Kto „bierze oręż wiary?” Nie możemy uważać, że zasiane przez nas „dobre ziarno” będzie mogło zapuścić korzenie i wydać owoce, jeśli wpierw nie wyplewimy tego terenu z cierni i kolców demona. I próżne byłoby każde duszpasterstwo, jeśli nie zawierałoby tej taktyki pracy duchowej. Wybranymi są ci, „którzy ZWYCIĘŻYLI SMOKA WE KRWI BARANKA”.

Fragment z książki o. Pellegrino Ernetti OSB "Pouczenia Złego Ducha", Kraków 2003

Komentarze :Dodaj komentarz
Brak komentarzy.
wszystkie komentarze
Odwiedzin :