Strona główna -> Duchowość -> Zagrożenia dla duchowości -> Harry Potter i śmiercionośne antysakramenty


Walka Dobra ze Złem jest w "Harrym Potterze" jedynie pozorem, który funkcjonuje na poziomie "egzoterycznym", dla niewtajemniczonych prostaków rodem z chrześcijańskiej tradycji. Wielu katolików dało się na to złapać i to oni w swojej bezgranicznej ignorancji i naiwności (nie wykluczając zwykłego strachu przed otoczeniem) przyczynili się do masowej propagandy książki w środowiskach chrześcijańskich.

Kiedy w lipcu 2007 r. rozmawiałem z Gabriele Kuby (autorką krytycznej książki o Harrym Potterze, która znalazła przychylność J. Ratzingera) na temat możliwej tematyki ostatniego tomu książki J.K. Rowling, o którym już było wiadomo, że się ukaże, mieliśmy podobne zdanie. Chodziło o to, że w 7. tomie dogmatyczna tożsamość Dobra i Zła (co oznacza ostatecznie zwycięstwo Zła) będzie jeszcze wyraźniej podkreślona. Jest punkt widzenia i wspólny mianownik całej tradycji ezoterycznej, przeznaczonej dla wtajemniczonych czy inicjowanych. Wyraziło się to już wcześniej m.in. w podkreślaniu tożsamości Voldemorta i Pottera, który w ostatnim tomie powieści staje się częścią duszy Pottera poprzez zabieg czarnej magii w postaci tzw. horkruksu (jednego z wielu śmiercionośnych antysakramentów, będącego tak naprawdę treścią i może właściwym tytułem 7. tomu powieści, o czym jeszcze powiemy).
Rodzi się pytanie, czy nie oznaczają one jakiejś inwersji łacińskiego słowa "krzyż" (crux) - w połączeniu ze skrótem od angielskich przymiotników "horrible", "horrific" czy "horrid" (ang. - straszliwy, odrażający, przerażający). Chodziłoby wtedy - być może - o "odrażający" lub "przerażający" krzyż, który straszliwie nie pasuje do wizji świata autorki, chcącej przekazać czytelnikom inny rodzaj zbawienia czy nieśmiertelności. W istocie jednak chodzi o szerzenie ducha śmierci, ducha Antychrysta.

Voldemort i Potter są ostatecznie siewcami śmierci
Voldemort jest wcielonym złem, co dobrze obrazuje postać diabła. Podkreślali to nawet teologowie, którzy próbowali bronić książki. J.K. Rowling wyraźnie sugeruje, że nie można go zabić, że jest w swoisty sposób nieśmiertelny, pomimo że w etymologii jego imienia także obecne jest słowo śmierć (mort). Autorka też wyraźnie przekazuje mu cechy boskie, nazywając go Czarnym Panem lub Lordem Voldemortem. Zakaz wymawiania imienia dotyczy raczej Boga (jak w przypadku Jahwe), a nie szatana czy zła, chyba że jest ono swoiście ubóstwiane. Voldemort posiada wyjątkową władzę i oprócz demonicznych dementorów i wilkołaków posługuje się śmierciożercami i żywymi trupami, czyli inferiusami (kimś w rodzaju zombie, choć etymologia słowa wskazuje na jakieś zło związane z piekłem) śmierci, ostatecznie oferuje śmierć, gdyż jest mordercą.
Śmierć jest obecna także w antysakramentach, jakimi są horkruksy, mimo że ofiarują one rzekomo nieśmiertelność czarownikom za cenę straszliwego morderstwa jako koniecznego warunku, który należy spełnić (!). Horkruks to bowiem tajemniczy magiczny przedmiot, uznawany za jeden z najniegodziwszych wynalazków Czarnej Magii, ale zarazem manifestacja jej mocy. Jakże to dwuznacznie wybrzmiewa w samej powieści! Tworząc horkruksa, czarnoksiężnik przelewa w niego część swojej duszy, zapewniając sobie tym samym nieśmiertelność. Dusza człowieka to rzeczywistość niepodzielna - aby ją rozbić, trzeba dokonać najgorszego możliwego czynu, czyli popełnić morderstwo (za pomocą zaklęcia Avada Kedavra). Morderstwo wprawdzie rozdziera duszę, ale tym samym czarnoksiężnik staje się nieśmiertelny - oto istota handlu wymiennego, który jest tu obrazem klasycznego paktu z diabłem. Zamiast zginąć jak śmiertelnik, egzystuje jako namiastka duszy, nieposiadająca ciała. Jest to swoista panorama satanistycznego myślenia, opartego na fałszywym spirytualizmie.
Zdolność ta wymaga jednak nie tylko znajomości najbardziej zaawansowanej Czarnej Magii, ale i wielkiego talentu. Do czasów Voldemorta największym czarnoksiężnikom udało się stworzyć najwyżej jeden horkruks. On stwarza ich siedem i to jest dowód jego nadzwyczajnej mocy. Lord Voldemort mimo to postanowił stworzyć horkruksy, i to więcej niż ktokolwiek inny. Podzielił duszę na siedem części (według Albusa Dumbledore'a). Jedna jest w nim samym, a pozostałe fragmenty ukrył w sześciu horkruksach. Jednak w siódmej części "Harry'ego Pottera" dowiadujemy się, że sam Potter był horkruksem, choć nieumyślnie stworzonym. To oznacza jeszcze większą więź z Voldemortem, więź na poziomie duszy. Głębszej już być nie może.
Insygnia śmierci - tytułowa nazwa tego tomu - dotyczą natomiast Pottera. Nie są to więc horkruksy (jak myślano przed wydaniem powieści), ale one także mają związek ze śmiercią, gdyż są ofiarowane przez Śmierć. Także one dotyczą jednocześnie rzekomej nieśmiertelności, podobnie jak w przypadku Voldemorta wypracowywanej magicznie (własnymi siłami). I jedne, i drugie można więc nazwać śmiercionośnymi antysakramentami, ponieważ mają związek ze śmiercią i ostatecznie przynoszą śmierć, a nie nieśmiertelność (w którą zresztą Rowling wyraźnie wątpi w powieści).
"Deathly Hallows" to trzy przedmioty, występujące w legendzie "Opowieść o Trzech Braciach" ze zbioru "Opowieści Barda Beedle'a". Zostały podarowane przez Śmierć Trzem Braciom. Są to: Elder Wand (różdżka o niezwykłej mocy, będąca w posiadaniu Dumbledore'a), Peleryna Niewidka (w posiadaniu Harry'ego, który odziedziczył ją po swoim ojcu) oraz Ressurection Stone (kamień umożliwiający wskrzeszenie zmarłych, którzy jednak należą już do innego świata, ukryty najpierw w pierścieniu Marvola, a następnie w złotym zniczu, który Dumbledore zapisał Harry'emu w swoim testamencie).
Postawienie horkruksów i insygniów śmierci na jednym poziomie jest tym bardziej zasadne, że Potter jest wewnętrznie - i to w najgłębszy sposób - spokrewniony z Voldemortem, stając się jednym z horkruksów Czarnego Pana, a więc częścią jego duszy. Wahania tłumaczy są uzasadnione, gdyż chodzi tu o jakąś manipulację sacrum czy inwersję. Relikwie czy sakramenty śmierci są w istocie antyrelikwiami, antysakramentami. Jest to bardziej kontekst antyreligii, który nie sugeruje jawnie słowo insygnia lub dary. W istocie jest to imitacja Kościoła czy raczej Antykościół Antychrysta oferujący złudzenie szczęśliwej nieśmiertelności, otrzymywanej własnymi siłami, co jest faktycznie niemożliwe i jest ostatecznie ukrywanym lub obiektywnie zwodniczym orędziem śmierci, także jako nieszczęśliwej nieśmiertelności, nazywanej wiecznym potępieniem.
Jeśli nawet "insygnia śmierci" kogoś zainteresują, bardziej dostępne są "horkruksy" otrzymywane poprzez akt morderstwa (co nierzadko praktykowane jest w satanizmie). Jeśli Dobro i Zło istnieją na równi, można wybrać każdą drogę. Każda z nich wiedzie rzekomo do podobnej nieśmiertelności, co jest w istocie kłamstwem. W rzeczywistości nie można bowiem prawdziwej (szczęśliwej) nieśmiertelności otrzymać ani na sposób Pottera ("Dobro"), ani na sposób Voldemorta ("Zło"), co oczywiście nie znaczy, że wielu nie ulegnie takiemu złudzeniu. Już wąż w ogrodzie Eden obiecywał kłamliwie: "Na pewno nie umrzecie" (Rdz 3), sugerując, że to on ma pełną władzę nad życiem i śmiercią.
Nieprzypadkowo ostateczną wersję tytułu ustalono w ostatnich dniach. Dotąd funkcjonowały robocze wersje przekładu drugiej części oryginalnego tytułu "Harry Potter and the Deathly Hallows" - "śmiertelne relikwie", "śmiertelne insygnia", "talizmany śmierci". Wszyscy tłumacze ostatniego tomu mieli problem z tytułem, ponieważ w języku angielskim słowo "hallows" jest rzadko używane, gdyż jest archaiczne i zasadniczo oznacza coś świętego. W powieści odnosi się ono do trzech magicznych przedmiotów, które, zgromadzone razem, zapewniają właścicielowi władzę nad śmiercią. Chyba po raz pierwszy tytuł doczekał się aż tak różnych przekładów. We Francji, Czechach i kilku innych krajach książka nosi tytuł "Harry Potter i Relikwie Śmierci", w Izraelu - "Skarby Śmierci", w Norwegii - "Talizmany Śmierci", we Włoszech i Rosji - "Dary Śmierci". Tłumacz polski Andrzej Polkowski zdecydował się na słowo "insygnia", bo są one w języku polskim symbolem władzy, w tym wypadku - władzy nad śmiercią.
Jest to jednak błąd, ponieważ poruszamy się w obszarze religijnym. Insygnia śmierci to kolejny eufemizm, który ukrywa problem antyreligijnej natury magii. Antychrystyczne relikwie, zaklęte przedmioty magii to w istocie antysakramenty, niosące śmierć, a nie życie. Magia jest w istocie orędziem śmierci, śmiertelnego grzechu bałwochwalstwa i zwodniczym kultem próżnych nadziei. Jest ulubionym narzędziem szatana, za sprawą którego śmierć weszła na ten świat. Magia jest buntem przeciwko Bogu, przeciwnym wierze cudzołóstwem duchowym i religijną profanacją. W takie właśnie infernalne bagno wprowadza się nasze dzieci.
W tym kontekście nazwa "Deathly Hallows" odnosi się do świętości ze znakiem minus. Rowling często zmienia plus na minus, czarne na białe, przekonana, że coś to zmieni (dlaczego w powieści Potter i towarzysze grają w szachy czarnymi figurami?). Kieruje się bowiem okultystycznymi dogmatami. Insygnia to termin bardziej świecki, tymczasem magia to antysacrum, które wchodzi w przestrzeń sacrum, ale je przedefiniowuje i profanuje. Magia naśladuje religię, tak jak Antychryst małpuje Chrystusa, a diabeł samego Boga.

Czy Harry Potter jest figurą Aleistera Crowleya?
Wiele wskazuje na to, że autorka wzoruje Pottera na Aleisterze Crowleyu, słynnym okultyście i sataniście, który nazywał się "Bestią apokaliptyczną 666" i "Prorokiem Nowego Wieku", co jest nawiązywaniem do teologii Antychrysta. Crowley najbardziej przyczynił się do popularyzacji magii w poprzednim stuleciu, i to w kontekście jawnie antychrześcijańskim. Uczestniczył we wszystkich znaczących grupach okultystycznych XX wieku i stworzył podwaliny własnej religii (lucyferycznej Thelemy, która głosi: niech twoja własna wola będzie jedynym prawem), która miała się rozprzestrzenić po świecie na gruzach chrześcijaństwa. Wracamy więc do tematu Antychrysta, na który wskazuje numerologiczna symbolika liczb, jedna z najważniejszych w powieści (nauczany w szkole Hogwart ulubiony przedmiot Hermiony, najbliższej koleżanki Harry'ego, to właśnie numerologia).
Harry Potter odkrywa, że jest magiem, tak jak Crowley w wieku jedenastu lat (apokaliptyczna Bestia). Długość różdżki Pottera wynosi jedenaście cali. Dla Crowleya liczba 11 jest najważniejszą liczbą magii jako takiej, o czym pisze w "Magick in Theory and Practice". Chodzi jednak o coś więcej, na co wskazuje obecna w powieści symbolika numerologiczna, jako jeden z wielu typów symboliki okultystycznej, od której roi się w powieści Rowling.
Według pitagorejskiej numerologii (najbardziej rozpowszechnionej w zachodnim ezoteryzmie), każdej literze łacińskiego alfabetu odpowiada liczba od 1 do 9.


W tym kontekście imieniu i nazwisku Harry'ego Pottera odpowiadają numerologicznie następujące liczby.

Numerologiczne obliczanie realizuje się dla każdej części, czyli dla imienia i nazwiska oddzielnie. I tak otrzymujemy następujące rezultaty:

HARRY: 8+1+9+9+7=34=3+4=7
POTTER: 7+6+2+2+5+9=31=3+1=4
HARRY POTTER: 7+4=11

A więc liczbowe znaczenie imienia i nazwiska Harry'ego Potera wynosi 11! Co więcej, jeśli zbadamy w ten sposób jego datę urodzin - 31 lipca - to także otrzymamy liczbę 11 (3+1=4, 0+7=7, 4+7=11)! Słowem, ulubiona liczba słynnego maga Aleistera Crowleya, idealna liczba dla idealnego maga i "nowego zbawiciela świata" - występuje w powieści Rowling jako wyraźnie odnosząca się do Harry'ego Pottera. Nie tylko więc Voldemort, ale i Potter jest Antychrystem (tworzą oni razem coś w rodzaju "holistycznego satanizmu", o czym już pisałem w innych artykułach).
Podobnie jest z liczbą 4, która obok liczby 7 ma znaczenie wyjątkowe w magii, co ukazuje choćby fakt siedmiu tomów "Harry'ego Pottera". Obydwie liczby składają się na liczbę 11, ale mają własne znaczenie. Liczba 4 symbolizuje człowieka, niosącego w sobie boską zasadę, co oznacza ubóstwienie człowieka, co jest bardzo istotne w teologii Antychrysta. Harry mieszka w domu nr 4, w Hogwarcie są 4 fakultety. Harry to czwarty uczestnik Turnieju Trzech Czarowników, wyciąga los o numerze 4.
Także dla okultystycznego psychologa C.G. Junga czwórka jest liczbą boskiej całkowitości, związana również z kołem doskonałości boskiej, jaką jest mandala, w którą łatwo wpisuje się kwadrat, jeden z symboli Czwórcy, którą Jung w swoich okultystycznych zapędach próbował umieścić na miejscu Trójcy Świętej.
W języku opisującym magiczne rytuały Crowleya pojawia się wcześniej podobna terminologia jak w powieści Rowling, która doskonale znała się na okultyzmie, zarówno pod względem teorii, jak i praktyki. Jest to prawda, której usiłowała zaprzeczyć, mówiąc, że większość symboli jest wymyślonych przez nią samą. Jest zupełnie odwrotnie, a angielska pisarka jest wyraźnie adeptką okultyzmu i porusza się po jego starych, ideologicznych torach, co nie ma nic wspólnego z prawdziwą sztuką.
W systemie magicznym Crowleya, który on i jego naśladowcy i następcy (do których należy zaliczyć także Rowling, zwłaszcza jeśli chodzi o "dzieło" popularyzacji magii) traktowali z najwyższą powagą, występują takie rzeczywistości jak np. Różdżka, będąca najważniejszym z insygniów śmierci. Podobnie jak w przypadku Crowleya, różdżka jest dla Rowling najważniejszym atrybutem mocy, a nawet nieśmiertelności (istnieje słynne zdjęcie Crowleya z różdżką w ręku). Niestety, w rzeczywistości jako główmy atrybut magii (podobnie jak tematycznie spokrewnione z nią różdżkarstwo) stanowi ona śmiertelne zagrożenie dla duszy i ciała.
Inne przedmioty-symbole występujące zarówno u Crowleya, jak i u Rowling to miecz, puchar czy czara, szata czy płaszcz. Występuje też w tekstach Crowleya i Rowling "Księga zaklęć i czarów" czy alchemiczny "Kamień filozofów", będący treścią pierwszego tomu powieści. Dla Crowleya proces inicjacji w alchemii, która jest paralelna do inicjacji magicznej, polega na znalezieniu w swym prawdziwym "ja" nieśmiertelnego intelektu, dla którego materia nie jest niczym więcej niż środkiem ujawnienia się tej rzeczywistości.
Obrazem inicjacji w alchemii jest transmutacja, która jest obrazem swoistej gnostyckiej inicjacji (jest to przedmiot nauczany w szkole Hogwart). Doskonalenie brylantowej duszy poprzez sztuki alchemiczne było tajnym celem hermetycznego Różokrzyża. Zasady alchemii wchodzą też w konstrukcję wolnomularskich rytuałów. Najbardziej wymownym znakiem związku Różokrzyżowców z masonerią jest osiemnasty stopień wolnomularstwa nazwany "Kawaler Róży Krzyża". Pochodzenie tego stopnia jest niejasne. Po raz pierwszy nadano go w 1754 r. we Francji, został wprowadzony przez tzw. Radę Cesarzy Wschodu i Zachodu. Większość badaczy dziejów widzi w tym skrystalizowaną postać wpływu ideologii Róży Krzyża na masonerię.
Nie jest to więc język rozrywkowej "magicznej wyobraźni", ale najpoważniejszej, "realistycznej magii", opartej na "realizmie symbolicznym", związany z okultystyczną inicjacją, który występuje w książce angielskiej okultystki także w innych, prawie niezliczonych kontekstach (zob. więcej A. Posacki, Harry Potter i okultyzm. "Magiczna" wyobraźnia czy realistyczna magia, Gdańsk 2006).

Inicjacyjna symbolika duchowej śmierci
Głębokie, ontologiczne (na głębokim poziomie duszy) związanie Voldemorta z Potterem to ostatecznie ukryty i przedefiniowany, na sposób ezoteryczny, kult szatana wyrażający się tylko częściowo w postaci Voldemorta (w stosunku do jego imienia, w jego "infernalnych" sprzymierzeńcach, inicjacyjnych symbolach i przedmiotach). Ten kult stwarza i podtrzymuje także cały, narzucający się i narzucany, nastrój mroku i stan duchowej ciemności, które odczuł mały, wrażliwy chłopiec o imieniu Francesco (9-letni Włoch mieszkający w Polsce), kiedy stanowczo powiedział wbrew całej szkole i nawet rodzicom, że "Harry Potter" jest "mroczny i przemocowy" (kategorycznie rezygnując z tego rodzaju lektury czy filmu). Z filozoficznego punktu widzenia mamy do czynienia z fałszywą "ontologizacją zła" (nadmiernym przecenianiem zła, co popycha do wchodzenia z nim w jakieś układy) czy filozoficznym dualizmem, opartym na monistycznej podstawie, co jest filozoficzną cechą gnozy.
Antysakramenty, jako wcielone formy antychrześcijańskiego kultu w Antykościele (tego określenia użył kiedyś Karol Wojtyła, jeszcze jako kardynał), są ostatnim słowem Antychrysta. Jego duch jednak stale używał innej symboliki, będącej zawsze formą duchowej inicjacji, która staje w tym kontekście, jest rodzajem kontrinicjacji. Symbolika związana z tą inicjacją posiada liczne obrazy, często animalne (tę konsekwencję ukazują słowniki ezoteryczne) - wąż, pies, pająki, sowy, feniks (okultyzm też się mieni mądrością).
Przykładowo, w wielkiego czarnego psa przeobraża się (transformacja jest obrazem inicjacji) Syriusz Black, który jest ojcem chrzestnym Harry'ego (chrzest też jest inicjacją). Według wybitnego znawcy symboliki okultystycznej i wolnomularskiej M.P. Halla, pies oznacza w tym kontekście relację między mistrzem a inicjowanym uczniem lub mistrzem a jego bogiem czy bóstwem. Także w wielu wierzeniach zachodnioeuropejskich w czarnego psa przemienia się często diabeł. Czy to oznacza, że diabeł jest ojcem chrzestnym Pottera? Natomiast Syriusz to najjaśniejsza gwiazda w gwiazdozbiorze Wielkiego Psa, której od dawna przypisywano ezoteryczne znaczenie. W starożytnym Egipcie uważano ją za symbol bogini Izydy (mającej duże znaczenie w wolnomularstwie) oraz miejsce przebywania dusz zmarłych. Niektóre kanibalistyczne tajne bractwa praktykowały "likantropię", czyli magiczno-inicjacyjne przeobrażanie uczestnika ceremonii w psa lub wilka. Pies spotykany jest też w inicjacjach szamańskich.
Przykładem symboliki ezoteryczno-inicjacyjnej może być też labirynt, który - według najsłynniejszego znawcy ezoteryzmu R. Guenona - jest symbolem inicjacyjnej selekcji, co ma ścisły związek z dopuszczaniem adeptów do inicjacji. Przez labirynt Potter przechodzi właśnie w czwartym tomie (pamiętamy znaczenie numerologiczne liczby 4, która oznacza boskość człowieka!). Po dojściu do centrum labiryntu (co oznacza dopuszczenie do inicjacji!) przenosi się magicznie na cmentarz, gdzie spotyka Voldemorta. Tam dokonuje się najstraszniejszy i zarazem najważniejszy inicjacyjny rytuał w książce, opisywany na ponad trzydziestu stronach. Jest to mroczny i odrażający rytuał krwi, posiadający wszelkie cechy rytuały satanistycznego (według znawców przedmiotu). Jednocześnie wtedy właśnie objawia się jego wewnętrzne, duchowe pokrewieństwo z Voldemortem (także poprzez pokłon czy służbę szatanowi), co tak naprawdę jest prawdziwym ideologicznym celem tej powieści. Tu także dokonuje się inkarnacja Voldemorta (wcielający się diabeł to właśnie Antychryst!), a Potter jest jego najgłębszą częścią, o czym dowiadujemy się właśnie w omawianym, ostatnim tomie.
Symbolika ta jest więc typowo inicjacyjna, nie tylko okultystyczna, ale także satanistyczna. W "Harrym Potterze" roi się od symboliki okultystyczno-satanistycznej, czego zwykle się nie dostrzega. Wynika to także z faktu, że okultyzm i satanizm idą w parze, co widać wyraźnie na przykładzie, reklamowanego przez angielską okultystkę, Aleistera Crowleya. Według wielu znawców tematyki okultyzmu, Rowling wykorzystała wszystkie możliwie symbole okultystyczne, aby zaszczepić je w duszy dziecka. Są to jednocześnie symbole inicjacyjne wykorzystywane przy misteriach pogańskich i inicjacjach wolnomularskich. Sprzeciwiają się one radykalnie i wręcz symetrycznie inicjacyjnej symbolice chrześcijańskiej, co wielokrotnie wykazano w rozmaitych pracach naukowych.
Sama powieść jest inicjacją nie tyle w "psychologiczną dorosłość" (jest to uporczywy eufemizm powtarzany przez ignorantów oraz przez liberalne media), ile w "okultystyczną duchowość", która ma być drogą życia, niezależną od Boga i Jego Łaski, także w kwestiach nieśmiertelności. Temat zdobywania nieśmiertelności wyłącznie własnymi siłami jest motywem przewodnim tej powieści. Pojawia się wyraźnie już w pierwszym tomie powieści. Wydaje się, że Rowling nawet w to nie wierzy, skoro dopuszcza do zniszczenia Kamienia Filozoficznego rękami Dumbledora, co może też oznaczać brak wiary w prawdę absolutną.
Stopniowe narastanie zła i tego, co wywołuje naturalną awersję i duchową odrazę, ma w powieści Rowling określony cel. Jest to fakt oczywisty, którego nie można zneutralizować żadną demagogią. Dziecko musi stępić swoją wrażliwość, oswoić się ze złem, nawet wbrew sobie uznać jego priorytet i moc, nie wykluczając opętania, o którym dużo (za dużo) mówi na przestrzeni całej powieści. "Harry Potter i insygnia śmierci" jest bardziej mroczny, tajemniczy i złowieszczy od wszystkich pozostałych. Zło tu narasta i dochodzi do kulminacyjnego punktu. Trup ściele się gęsto. Umierają postacie pierwszoplanowe i drugoplanowe. Na końcu książki Rowling uśmierca aż 50 osób! Mroczny klimat, wszechobecne zagrożenie i zwątpienie. Jak pisze jeden z komentatorów, poznajemy bohaterów zupełnie od innej strony. Nie są już dziecinni i nie są idealni. Kierują się nie tylko altruizmem i chęcią zbawienia świata, ale także żywym egoizmem. Autorka powieści pozbawiła świętości nawet Dumbledora, ukazując jego prawdziwe oblicze. Różnice między Dobrem i Złem zamazują się i pojawia się coś nowego w świecie Hogwartu - kolor szarości, a właściwie równoważność Dobra i Zła, stan apokaliptycznej letniości. Ten sam komentator ostatniego tomu napisze więc: "ten 'Harry Potter' już nie jest dla dzieci".
Jest to jednak stopniowe oswajanie z akceptacją władzy Zła, nawet jeśli jest ono także "banalnością zła" (H. Arendt). Jest to manipulacja semantyczna, która osiąga w 7. tomie swoiste apogeum, skoro 7 jest jedną z liczb doskonałych. Wykorzystywanie ukrytych mechanizmów "upadłej duszy" (narcyzmu czy egoizmu, którego nie rozlicza się moralnie), a nie tylko podświadomości jest jednym ze źródeł sukcesu powieści. Jakże prawdziwa jest w tym kontekście opinia J. Ratzingera, wyrażona w liście do G. Kuby, gdzie określa on orędzie książki jako "subtelne uwiedzenie, które oddziałuje niepostrzeżenie, a przez to głęboko, i rozkłada chrześcijaństwo w duszy człowieka, zanim mogło ono w ogóle wyrosnąć" (zob. G. Kuby, Harry Potter - dobry czy zły, Radom 2006).
"Cały świat leży w mocy Złego" - mówi św. Jan, ale Rowling afirmuje tę moc, uczy, jak z niej korzystać, jak się przystosować. Autorka uczy w tym kontekście klasycznego, grzesznego i niebezpiecznego mediumizmu (który nauka Kościoła odrzuca radykalnie w każdej postaci): jak się otworzyć na zło, jak je rozpoznać przy pomocy "trzeciego oka" czy rozwiniętej "aury". Jest to więc jawna i niebezpieczna propaganda okultystycznej antropologii. Jest to także zachęcanie do gnostyckich eksperymentów ze złem, poprzez ośmielanie do paranormalnych sposobów poznania. Zło traktowane jest jako forma dobra. Jest to coś więcej niż tylko relatywizm, dostrzeżony przez wielu krytyków "Harry'ego Pottera".
Tę dwuznaczność postrzegamy także w symbolu węża, który jako przebrany szatan kłamliwie obiecuje nieśmiertelność. Takie skojarzenia uwzględnia początkowo Rowling w ideologicznej architektonice swojej powieści. Sprzymierzeńcami Voldemorta-diabła są przecież wąż Bazyliszek - zabity przez Harry'ego Pottera, oraz wąż Nagini - zabity przez Newille'a Longbottoma. Węże okrążające diabła Voldemorta wywołują przede wszystkim negatywne skojarzenia. Ale tak naprawdę jest to przekaz egzoteryczny, czyli dla niewtajemniczonych prostaków rodem z tradycji chrześcijańskiej, gdzie wąż jest "typowym" diabłem. Inaczej w tradycji ezoterycznej, która jest dla Rowling i jej przyjaciół wolnomularzy jedynym poprawnym punktem widzenia.
Wąż w tradycji okultystycznej jest symbolem inicjacyjnej mądrości, a nie synonimem grzechu czy jakiegoś radykalnego zła. To właśnie ten "właściwy" i "poprawny politycznie" punkt widzenia w sposób ukryty należy zaszczepić dzieciom. Dlatego Harry - inicjowany mag i praktykujący czarownik (nie należy nazywać go eufemistycznie czarodziejem!) - nazwany został "wężoustym", gdyż zna język węża, z którym rozmawia w zoo, gdzie ten jawi się jako istota sympatyczna i godna przyjaznej akceptacji. Tu Rowling po raz kolejny zmienia znak minus na plus.
Jest to przykład dwuznaczności, która występuje także w tradycji alchemicznej, która jest jedną z mutacji tradycji duchowej, pochodzącej z "religii gnozy". W tradycji gnostyckiej wąż jest zbawicielem, to on powiedział prawdę, a nie Bóg. Widać to na przykładzie tekstów alchemika Nicolasa Flamela, który jest jednym z głównych autorytetów ideologicznych w "Harrym Potterze" (zob. rysunek). Alchemia należy do najważniejszych sztuk okultystycznych. W wielu kręgach okultystycznych alchemia była ściśle związana z magią seksualną, którą uprawiał także wspomniany A. Crowley. Otwarcie dzieci na taką "alternatywną" seksualność wybrzmiało ostatnio z ust Rowling, która ogłosiła, że Dumbledore (autorytet - dyrektor szkoły, najbardziej pozytywna postać w powieści!) był homoseksualistą! Najgorsza jest jednak deprawacja ducha, która jest prawdziwym zagrożeniem omawianej powieści (co intuicyjnie odkrył ks. kard. J. Ratzinger), choć odbywa się ona drogą także manipulacji w sferze seksualnej.
Świadczą o tym odniesienia do realnych okultystów, którzy wywarli ogromny wpływ na innych, jak H. Bławatska (spirytystka, czcicielka Lucyfera, propagatorka inicjacji lucyferycznej), A. Crowley (identyfikujący się z Bestią-Antychrystem, uprawiający magię seksualną) czy N. Flamel (czciciel ukrzyżowanego Węża, jako zbawiciela). Ta reklama realnych okultystów, spirytystów czy satanistów sprzęga się z propagandą konkretnych ezoterycznych, okultystycznych, a nawet satanistycznych ideologii. A jednak dogmaty ezoteryczno-okultystyczne i jednocześnie antychrześcijańskie jak swoisty "holizm satanistyczny" (oparty na rzekomej równości Dobra i Zła, co jest oczywistą duchową iluzją) prędzej czy później przyniosą złe duchowe owoce, ze wszystkimi tego psychofizycznymi konsekwencjami (określanymi czasem tendencyjnie jako ADHD, traktowane jak worek, do którego wrzuca się problemy i zaburzenia dzieci, których nie rozumiemy).
Obserwujcie owe skutki i problemy u Waszych dzieci - póki czas, ponieważ ostrzeżenia psychologów i psychiatrów (pojawiające się ostatnio coraz częściej w kontekście "Harry'ego Pottera"), którzy często nie rozumieją problemów duchowych, nie są jeszcze największym problemem.
ks. Aleksander Posacki SJ
"Nasz Dziennik" 2008-01-26

Komentarze :Dodaj komentarz
Brak komentarzy.
wszystkie komentarze
Odwiedzin :