W okresie Narodzenia Pańskiego obserwujemy w kalendarzu bogactwo świąt, które mają równie bogatą historię, związaną ze zjawiskiem wzajemnej „wymiany świąt” między tradycjami chrześcijańskimi, szczególnie między wschodnią (ortodoksyjną) i zachodnią (katolicką). Bardzo ciekawym przykładem tego zjawiska jest w tym okresie Objawienie Pańskie.

Wschodnia głębia w zachodnim stylu

Uroczystość Objawienia Pańskiego oryginalnie nazywa się Epifanią. Słowo to oznacza po grecku „objawienie z góry” lub „olśniewające, nagłe objawienie”, co dotyczy pojawienia się Boga w ludzkiej postaci na ziemi. Wschodnie święto Epifanii obchodzono 6 stycznia już w III wieku, jest więc starsze niż rzymskie Narodzenie Pańskie. Mówiło ono o dwóch zdarzeniach, będących objawieniem boskości Jezusa: Jego narodzenie (wizyta Mędrców tylko przy okazji) i chrzest w Jordanie. Gdy zaś w połowie IV w. w Rzymie powstało osobne święto narodzenia Jezusa 25 grudnia, wiele Kościołów wschodnich przyjęło tę datę, co trochę „odchudziło” bogatą w treści Epifanię obchodzoną nadal 6 stycznia. Pomijamy tu bogatą problematykę kalendarzy używanych przez poszczególne Kościoły wschodnie, gdyż nie ma tu jedności, zwłaszcza że Wschód pozostał przy kalendarzu juliańskim, który coraz bardziej rozmija się z gregoriańskim kalendarzem Zachodu.

Wspomnijmy jednakże, że być może znane z medialnych przekazów obchodzenie przez rosyjską tradycję prawosławną święta Narodzenia Chrystusa także 6/7 stycznia odbywa się z podobnych historycznych powodów, jak zdarzyło się to w Rzymie, a więc jako wyparcie i zastąpienie pogańskiego święta. W Rzymie 25 grudnia było to święto Słońca Niezwyciężonego, a w Grecji 6 stycznia - święto Aiona, boga wieczności, którego zrodzenie przez dziewicę Korę (Persefonę) obchodzono właśnie tego dnia.

Tak czy inaczej, po „oderwaniu” święta Narodzenia Jezusa od 6 stycznia, głównym tematem nowej wschodniej Epifanii stał się chrzest w Jordanie, czyli objawienie Bożego Syna ludowi wybranemu („Ten jest mój Syn umiłowany”), zresztą już wcześniej tego dnia na Wschodzie udzielano uroczyście chrztów, co poświadcza Grzegorz z Nazjanzu w IV wieku. W ten sposób zapraszano wierzących do odkrycia Boga w tajemnicy chrzcielnego synostwa Bożego, „przebóstwienia” człowieka.

Zanim jednakże nowa „chrzcielna” Epifania zdążyła okrzepnąć, to trwająca już „wymiana świąt” między Wschodem i Zachodem sprawiła, że Zachód też zaczął obchodzić 6 stycznia „własną Epifanię”, zapożyczając ze wschodniego skarbca Tradycji właśnie wizytę Mędrców.

Podczas więc gdy Wschód w dniu 6 stycznia p o g ł ę b i a ł teologię objawienia Boga we chrzcie Jezusa, to Zachód tę teologię r o z s z e r z a ł, kontemplując objawienie Syna Bożego nie tylko Żydom nad Jordanem, ale całemu światu, dalekim ludom, symbolizowanym przez Mędrców ze Wschodu. Rzym długi czas nie świętował oddzielnie chrztu Jezusa w Jordanie, w końcu jednak ośmielony wschodnim przykładem w XX w. wprowadził wreszcie do rzymskiego kalendarza święto Chrztu Pańskiego, co pomaga nam dzisiaj dotrzeć do oryginalnego bogactwa i piękna tajemnicy Objawienia Pańskiego.

Wspomnijmy, gwoli sprawiedliwości, o dodatkowym bogactwie tego święta w kręgach Kościołów zachodnich, a mianowicie o ciekawej (galijskiej, czyli wschodnio-zachodniej) tradycji wspominania w Objawieniu Pańskim tzw. Trzech Cudów (łac. „tria miracula”). Otóż do wizyty trzech Mędrców i objawienia chwały Bożej podczas chrztu w Jordanie dodawano jeszcze objawienie chwały w Kanie Galilejskiej (czasem także rozmnożenie chleba). Ślad głębokiej teologii towarzyszącej idei „tria miracula” (choć blisko związanej z gnostycką herezją Bazylidesa), pozostał we współczesnych antyfonach Liturgii Godzin na Objawienie Pańskie: do pieśni Zachariasza („Dzisiaj się Kościół złączył z Chrystusem, swoim Oblubieńcem, który go z grzechów obmył w Jordanie; biegną mędrcy z darami na królewskie gody, a woda przemieniona w wino cieszy biesiadników”) i do pieśni Maryi („W tym dniu tak świętym trzy cuda wysławiamy: dziś gwiazda przywiodła mędrców do żłóbka; dziś podczas godów woda stała się winem; dziś Chrystus dla naszego zbawienia przyjął od Jana chrzest w Jordanie”).

Od przekonania do zaufania

Dzięki temu zamiast wchodzić w dyskusję na temat liczby Mędrców, ich imion i pochodzenia, oraz liczby i symboliki darów, możemy zatrzymać się na bezsprzecznym fakcie, że ich hołd był tradycyjnym hołdem składanym bogom lub królom Wschodu. Było to faktyczne poddanie całej ówczesnej mądrości nowej Władzy, nie „na papierze”: wędrówka Mędrców, ich poszukiwania, wreszcie dary, były objawieniem się ich głębokiego przekonania, którego nie da się skrywać.

Istotnie, wiara nie może być zbyt długo zamknięta w sferze przekonań umysłu, wiara potrzebuje się o b j a w i ć. Mowa o prawdziwym „objawieniu” się wiary, nie ograniczonym do wyznania (lub kredowego napisu C+M+B na drzwiach), ale przechodzącym w  z a u f a n i e. O tym mówi Benedykt XVI, gdy pisze, iż chodzi o coś więcej: po pierwsze o „w y z n a w a n i e  wiary z odnowionym przekonaniem”, po drugie „c e l e b r o w a n i e  wiary w liturgii”, po trzecie „ś w i a d e c t w o  życia ludzi wierzących” („Porta Fidei”, 9). Idzie nie o skryte przekonania, ale o otwarte zaufanie Bogu. Ewangeliczne zdanie „inną drogą wrócili do ojczyzny” ma też sens metaforyczny, oznaczając nową, „inną drogę” życia, drogę posłuszeństwa i zaufania. 


Autor jest liturgistą, wicerektorem Wyższego Seminarium Duchownego Diecezji Świdnickiej

ks. dr Dominik Ostrowski
Nasz Dziennik

Odwiedzin :